30 stycznia 2017
Od Mahiru CD Costina
Po wyjściu z łazienki, odezwałem się:
-Zaraz wracam, idę do sklepu po coś słodkiego-po tych słowach założyłem kurtkę i buty. Już po kilku minutach byłem w sklepie.
Sięgnąłem szybko po jakieś lizaki i landrynki, po czym szybko zapłaciłem i wróciłem do pokoju.
Rzuciłem jednym lizakiem w Costina.
-O, dzięks-odparł, rozpakowując słodycz z folii. Zrobiłem to samo i wsadziłem do ust lizaka, siadając na łóżku.
-Nie chciałbyś czasem possać czegoś innego?-Zarzucił przez śmiech. Spojrzałem na niego, unosząc brwi.
-A co byś zrobił, gdybym powiedział, że chciałbym?-Zapytałem, próbując stłumić śmiech.
<Costin?>
29 stycznia 2017
Od Costina CD Mahiru
- Jak chcesz stać, kiedy twoje nogi odmawiają posłuszeństwa, co? - zaśmiałem się i otworzyłem drzwi od łazienki stopą. Z uśmiechem posadziłem Mahiru na zlewie i cmoknąłem w wysunięte wargi. Uroczo.
- Poradzę sobie - bąknął i zaczął wyrywać się z mojego uścisku. Nie pozwoliłem na to jednak i ścisnąłem dłońmi jego tyłek, co odbiło się w niewielkim lusterku na chłopakiem. Z usatysfakcjonowanym uśmiechem puściłem go, stawiając na podłodze.
- Wołaj, jakbyś mnie potrzebował - powiedziałem i puściłem do niego oczko. Costin zawsze do usług.
Posłusznie wyszedłem z łazienki dając mu wystarczająco prywatności i zaatakowałem czarnego kota głaskaniem i przytulasami. Nawet jeśli się nie lubimy muszę na kimś wyładować emocje.
<Mahi?>
16 stycznia 2017
Od Mahiru CD Costina
-O, wstałeś już?-Zapytał z lekkim uśmiechem.
-Nie, lunatykuję-burknąłem. Odsunąłem kołdrę na bok i wstałem, by po sekundzie przewrócić się do przodu i wylądować na kolanach i nadgarstkach.
-Wszystko w porządku?-Zapytał, podchodząc.
-Tak, ale... Nogi mam jak nowo narodzona sarenka, bolą strasznie... Ruszyć się nie mogę-wymamrotałem, siadając na podłodze, bo była to jedyna pozycja, w jakiej byłem w stanie się znaleźć.
-W sumie nic dziwnego... Przez ostatnie dwa dni używałeś chyba wszystkich możliwych mięśni nóg. Sorki, to częściowo moja wina i łyżew-zaśmiał się.
-No trudno-odezwałem się, po czym wyciągnąłem ręce w górę, w kierunki chłopaka.
-Hop-powiedziałem, siedząc na swoich kostkach i patrząc na Costina.
-H-hę? Co ty chcesz?-Spojrzał na mnie zdziwiony.
-Jak to co? Zanieś mnie. Do łazienki-poprosiłem, wciąż wyciągając ręce w jego stronę.
<Costin?>
14 stycznia 2017
Od Mahiru CD Costina
-Hm?-Zdziwiłem się jego nagłym prychnięciem śmiechu.
-Przypomniało mi się jak jeszcze parę miesięcy temu darłeś się na mnie i zaklinałeś, że jesteś hetero-zaśmiał się głośno.
-Weź mi nie przypominaj... Byłeś nieznośny-mruknąłem, znów ściskając jego koszulkę. Costin prychnął tylko śmiechem.
-Spać mi się chce-mruknąłem nagle, ziewając.
-Przecież jest raptem trzynasta, albo czternasta-stwierdził.
-To nic nie zmienia-burknąłem, przyciągając chłopaka do siebie i delikatnie go przytulając.
<Costin?>
13 stycznia 2017
Od Costina CD Mahiru
- Moja mała burzliwa perełka - uśmiechnąłem się lekko i puściłem nasze dłonie, by zaraz odgarnąć kosmyki włosów z czoła Mahiru. Ten chłopak totalnie zawrócił mi w głowie i nie sądzę by kiedykolwiek się to zmieniło. Uważnie przejechałem wzrokiem po jego oburzonej, lecz zarumienionej twarzy i uśmiechnąłem się szerzej, zadowolony z efektu. Co się tak nagle zmieniło, że z oschłego i anty Costinowego Mahiru zrobiła się taka urocza kulka? Zachichotałem cicho i złączyłem nasze usta w delikatnym pocałunku. Zawsze mi tęskno za tym słodkim smakiem ich wnętrz, które można wyczuć nawet bez dołączania języka. Jęknąłem cicho, pogłębiając go, jednak dwie odpychające mnie dłonie, przerwały moment przyjemności.
- Przestań - bąknął cicho i złapał mnie za koszulkę przyciągając do siebie. Zaśmiałem się cicho i schowałem go w swoich ramionach, dając święty spokój. Mahi schował swoją zaczerwienioną twarz w moją pierś i zacisnął pięści tak bardzo, że czarna koszulka będzie z rozmiar czy dwa większa. Zaabsorbowany odgarnąłem włosy z jego twarzy i przejechałem po policzku dłonią.
- Nie chowaj się. Koniec w końcu widziałem już wszystko. Dosłownie wszystko - zaśmiałem się i pocałowałem go w czoło. - Kocham cię.
1 stycznia 2017
Od Mahiru CD Costina
W mgnieniu oka minęła cała godzina, więc zeszliśmy z lodowiska. Oddaliśmy wypożyczone łyżwy i pospacerowaliśmy w stronę szkoły.
Costin uparł się, żebyśmy trzymali się za ręce, więc tak zrobiliśmy. Kiedy wreszcie dostaliśmy się do pokoju, zdjąłem kurtkę i buty, po czym walnąłem się na łóżko.
-Ale mnie nogi bolą...-Jęknąłem.
-A tyłek nie?-Zapytał dwuznacznie.
-Cicho tam-burknąłem przez śmiech, próbując sięgnąć dłonią na łóżko chłopaka, aby mu lekko przywalić. Costin złapał moją dłoń i splótł swoje palce z moimi, zanim zdążyłem zabrać rękę.
-Pff-prychnąłem, prawdopodobnie po raz setny w tym dniu.
<Costin?>
Od Costina CD Mahiru
- Zostaw, próbował tylko mi pomóc - westchnął cicho i zaczął wyrywać się z mojego uścisku. - Puść no. Nie przyszliśmy tutaj by stać.
- Tak bardzo przeszkadza ci, jak coś stoi? - zaśmiałem się cicho i uwolniłem go z mojego uścisku. Z cichym prychnięciem i z pomocą barierki odjechał ode mnie.
- Hentai - wymamrotał jeszcze. Z udawanym oburzeniem uniosłem głowę, jednak nie mogłem powstrzymać uśmiechu.
- Je suis au courant de cette (Zdaję sobie z tego sprawę) - zaśmiałem się cicho i dogoniłem go z niewielkimi trudnościami. Czy ja w ogóle byłbym w stanie żyć bez tego chłopaka?
<Mahi? Masz to i się ciesz XD>
27 grudnia 2016
Od Mahiru CD Costina
Odetchnąłem cicho, po czym ponownie spróbowałem przejechać w ten sam sposób paręnaście centymetrów. Powolutku, z każdym podejściem szło mi coraz lepiej. W pewnym momencie poślizgnąłem się, a nogi rozjechały mi się na dwie strony.
Wylądowałem tyłkiem na lodzie, w żaden sposób nie będąc w stanie się podnieść.
Na pomoc ruszył nieznajomy chłopak, prawdopodobnie kilka lat starszy ode mnie. Podjechał do mnie i z lekkim uśmiechem podał mi rękę, proponując pomoc we wstawaniu. Wyciągnąłem dłoń w stronę jego i już miałem złapać go za nadgarstek, kiedy przyczołgał się do mnie Costin i niby przypadkowo przewrócił nieznajomego.
-Ups-wymamrotał czarnowłosy, udając skruchę. Podparł się o barierkę i pomógł mi wstać.
-Jeny, jesteś strasznie zazdrosny-wymruczałem.
-Ja? Zazdrosny? Przecież niechcący w niego wjechałem-skłamał chłopak, patrząc na mnie dziwnym wzrokiem.
-Pff-prychnąłem.
<Costin?>
12 grudnia 2016
Od Costina cd Mahiru
Z uśmiechem na ustach wyciągnąłem rękawiczki z kieszeni i puszczając na sekundę dłoń chłopaka, nałożyłem na nie materiał. Zadowolony znowu splotłem nasze palce ze sobą i poszliśmy w stronę przeklętego lodowiska.
- Nie śmiej się jak rozwalę sobie kuper - mruknąłem cicho i nałożyłem kaptur na głowę. Nienawidzę jak wieje. - Jeśli się przeziębie to będziesz robił za moją pielęgniarkę? - zaśmiałem się i przymknąłem oczy na kolejny powiew zimna, który rozwalał moje włosy na każdą stronę świata. Warknąłem na wiatr wnerwiony i ścisnąłem dłoń Mahiru mocniej.
- Zapomnij - powiedział i spojrzał na mnie jak na debila. Wzruszyłem ramionami obojętnie i przepuściłem go przez drzwi do budynku, a następnie dogoniłem. Z uśmiechem na twarzy kupiłem bilety i wypożyczyłem nam łyżwy, by po pierwszym kroku na lodzie wylądowałem na tyłku.
<Mahi?>
11 grudnia 2016
Od Mahiru CD Costina
-Nie umiesz jeździć?-Zapytałem.
-No... Nie, ale spoko, szybko się nauczę!-Uśmiechnął się.
-Tyle że ja myślałem... Ja myślałem, że ty będziesz umiał, ja też nie umiem-wymruczałem, lekko zawiedziony. Miałem cichą nadzieję, że Costin będzie umiał jeździć, ale w sumie tak też jest okej.
-No to obaj się nauczymy!-Odparł głośno. Szybko ubraliśmy się i ruszyliśmy w stronę najbliższego lodowiska, które było mocno reklamowane, między innymi za pośrednictwem billboardów.
Większość drogi trzymałem ręce w kieszeniach, ale w pewnym momencie Costin złapał delikatnie rękaw mojej kurtki.
-Hm?-Mruknąłem, zerkając na niego.
-Powinnyśmy trzymać się za ręce-stwierdził poważnie.
-Zwariowałeś? Łapy mi chyba zaraz odmarzną...-Mruknąłem, ale chłopak szarpnął mnie za rękaw i złapał mnie za dłoń, przeplatając swoje palce z moimi. Przewróciłem oczami i poprawiłem lekko uścisk naszych rąk.
<Costin?>
Od Costina cd Mahiru
- Chodź tu, mój mały śpiochu - mruknąłem i rozwarłem swoje ramiona zapraszająco. Mahi z uśmiechem, ale i z ociąganiem wylądował w moich ramionach. Cmoknąłem go lekko w głowę i odsunąłem się by poszukać ciuchów w szafie. - Przy okazji zaniesiemy tą stertę do prania - mruknąłem i wskazałem palcem na kupę brudnych ubrań, w większości moich. Dobra tylko moich. Westchnąłem cicho i wyciągnąłem pierwszą lepszą koszulkę i spodnie. Ubrałem je szybko, nie krępując się obecnością chłopaka. W końcu robiliśmy gorsze rzeczy. Z uśmiechem na ustach roztrzepałem włosy na boki i przyciągnąłem chłopaka za nadgarstek do siebie, by cmoknąć go w usta. - Zbieramy się kochanie, lodowisko czeka na oblężenie przez homoseksualną parkę, która prawdopodobnie nawet nie ogarnia co to łyżwa. Przynajmniej w moim przypadku.
<Mahi??>
10 grudnia 2016
Od Mahiru CD Costina
Chłopak w milczeniu położył mnie na swoim łóżku, po czym sam się na nim ułożył i przytulił mnie mocno. Objąłem go ramionami na tyle, na ile dałem radę i zamknąłem oczy.
Costin zjechał dłońmi na moje biodra, po czym pocałował mnie delikatnie w czoło. Był taki ciepły, a materac tak miękki, że przysnęło mi się na chwilę.
Kiedy się obudziłem, Costin leżał nadal koło mnie, czytając jedną z moich mang.
-Ile spałem?-Zapytałem, ziewając.
-Niedługo, tak z pół godziny-odparł z uśmiechem.
-Idziemy na to lodowiskoo?-Zapytałem, przeciągając ostatnią głoskę.
<Costin?>
Od Costina cd Mahiru
Od Mahiru CD Costina
-Wnioskując po tym, co było wczoraj, różnie to mogłoby się potoczyć-odparł, zjeżdżając dłońmi na moje plecy. Zarumieniłem się lekko, więc odwróciłem głowę w bok.
-Swoją drogą, czemu wbijasz mi pod prysznic? Trochę prywatności nikomu nie zaszkodziło...-Burknąłem, zmieniając temat.
-A przeszkadza Ci to?-Szepnął natychmiast, po czym pocałował mnie z języczkiem. Zacząłem delikatnie oddawać pocałunek i położyłem mu dłonie na ramionach. Costin przyciągnął mnie do siebie, wciąż mnie całując, po czym wsunął jedną dłoń w moje mokre od wody włosy.
Ścisnąłem delikatnie jego ramiona i wymruczałem krótką odpowiedź na jego pytanie:
-Niezbyt, szczerze mówiąc.
<Costin?>
Od Costina cd Mahiru
- A mówiłem, żebyś sam tego nie robił? - mruknąłem cicho i wtuliłem twarz w jego włosy. - Moja urocza kruszynka - mruknąłem cicho i odsunąłem się lekko, tym samym wpadając pod ciepły strumień wody.
- Trochę prywatności, człowieku - warknął cicho i wypchnął mnie spod słuchawki prysznicowej. Zaśmiałem się cicho i odsunąłem się na bezpieczną odległość. Znudzony złapałem Mahiru za pośladki i przyczepiłem się do niego jak rzep do psiego ogona.
- Skoro już tu jestem, to mnie też umyjesz? - zapytałem do żartu i zaciągnąłem się zapachem seksu, który nadal widniał gdzieś w jego włosach. Taaa pokój też trzeba będzie wywietrzyć. - Zastanawiam się, co by pomyślał dyrektor, gdyby dowiedział się co my tutaj odpierdzielamy. Nie wykonałem tej całej pracy społecznej, a za takie coś mogą wywalić mnie ze szkoły, więc ani mru mru o naszych intymnych zbliżeniach, zrozumiano? - zaśmiałem się i otuliłem go ramionami.
<Mahi?>
9 grudnia 2016
Od Mahiru CD Costina
Tak naprawdę to chyba nie był tylko pot. Ale pomińmy szczegóły.
Czułem się tak, jakby moje powieki były strasznie ciężkie. Usiadłem na łóżku, próbując nie obudzić chłopaka, ale szybko wstałem, gdyż siedząc zaczął strasznie boleć mnie tyłek.
W prawdzie nie był to taki sam ból (a może po prostu przestał mi aż tak przeszkadzać?), niż ostatnio, ale nie zmienia to faktu, że to zdecydowanie nie było najprzyjemniejsze uczucie, jakie mi się przytrafiło.
Skierowałem się w stronę łazienki i otworzyłem powoli drzwi, by następnie je przymknąć.
Wszedłem pod prysznic i odkręciłem ciepłą wodę. Było mi zimno, więc kąpałem się dość długo.
W pewnym momencie do łazienki wparował Costin, bacznie mi się przyglądając.
-Nie wbijaj tu, kiedy się kąpię-skarciłem go przez śmiech-kurde, boli jak się śmieję.
<Costin?>
Od Costina cd Mahiru +18
- Mówisz, że podobało ci się, gdy byłem głęboko w twojej jędrnej pupie? - zapytałem cicho z perwersyjnym uśmieszkiem na ustach. Ustatysfakcjonowany przygryzłem dolną wargę i zaabsorbowany wstałem z łóżka. Z pokrzepiającym uśmiechem pocałowałem Mahiru w czoło i podszedłem do szafy, by wyciągnąć niezbędny przedmiot. - Co ty na to, byśmy zrobili to teraz na moich warunkach, co? - mruknąłem uwodzicielsko i mrugnąłem do niego z uśmiechem, dalej grzebiąc w tym stosie ubrań. Gdy w końcu znalazłem błękitno-lawendowy krawar, rzuciłem go na stolik obok łóżka i stanąłem przed zawstydzonym chłopakiem. - Nie ma się czego bać, amour. Nie zrobię nic co nie będzie dla ciebie odpowiednie, dobrze? Tylko musisz mówić, kiedy czegoś nie chcesz - z uśmiechem poklepałem swoje uda i uniosłem bruneta z pościeli, by zaraz wylądować na niej tyłkiem. Ścisnąłem mniejsze ciało w obronnych ramionach i pocałowałem go w czerwony policzek. - Nie ma się czego wstydzić, Nior. Jesteśmy tu sami, nie licząc tego kotecka - mruknąłem z leksza przesłodzonym głosem. Tak, to nie był dobry pomysł. Mahi wyprostował się natychmiastowo i zmierzył kpiącym wzrokiem.
- Skoro tak bardzo go nie lubisz, to się do cholery wyprowadź! - warknął. Uniosłem zdziwiony brwi na przekleństwo, jednak zaraz wykorzystałem to przeciw niemu. Ścisnąłem go w pasie i przygryzłem płstek ucha, oddychając ciepłym powietrzem wprost na wystawioną szyję. Sięgnąłem po krawat z poważnym wyrazem twarzy i szybko zmieniłem maszą pozycję. W ułamku sekundy znów speszony Mahiru wylądował pode mną, z nogami w górze i tyłkiem ocierającym się perfidnie o moje krocze. Nie potrafiłem powstrzymać głośnego westchnienia przyjemności. Otrząsnąłem się jednak szybko i przewiązałem urocze nadgarstki wyjątkowo miękkim materiałem i przyczepiłem go do ramy łóżka.
- Miał służyć do czegoś innego, ale sam wybrałeś co chcesz, byśmy zrobili - zaśmiałem się i delikatnie przejechałem palcami po całej długości boku bruneta, na co wzdrygnął się w przyjemności i zskoczeniu. - Nie bądź taki zdziwiony, sam chciałeś.
- Nie chciałem, żebyś mnie gdzieś przywiązywał - odpyskował nieśmiało. Uśmiechnąłem się lekko i wyciągnąłem z szafki niedawno kupowane prezerwatywy oraz złużyty do połowy lubrykant.
- Powiedz mi, czy kiedykolwiek śniłeś, że cię dotykam? W ten perwersyjny i intymny sposób? - zapytałem ciekaw, czy kiedykolwiek się to stało od tamtego czasu.
- Może - mruknął cicho i schował zawstydzoną twarz w uniesionym ramieniu. Otworzyłem oczy szerzej zszokowany. Może nie udzielił dokładnej odpowiedzi, ale jest prawdopodobieństwo, że jednak miał kiedyś erotyczne sny, ze mną w roli głównej. Mój mały aniołek nagle stał się niegrzeczny? Stworzyłem potwora. Zaśmiałem się z własnego żartu pod nosem i złączyłem nasze usta w brutalnym pocałunku, gdy tylko przesunąłem jego głowę, by twarz była zwrócona prosto na mnie. Powalczyłem trochę z jego mocno zaciśniętymi wargami, nim w końcu wtargnąłem językiem do środka, by zasmakować jego pięknego smaku. Księżniczka jednak speszona, zaczęła się odsówać i ciągnąć za krawat jak najmocniej, by się uwolnić. Zaśmiałem się cicho i pogłaskałem palcem po policzku. - Rozwiąż mnie - szepnął błagalnie i znów pociągnął za materiał. Obserwowałem go przez chwilę nim odwiązałem końce z oparcia łóżka.
- Tylko tak, więcej ci nie daruję - mruknąłem cicho z uśmiechem na ustach. - Jesteś taki cudowny, Kotek - westchnąłem cicho i poruszyłem lekko biodrami, powodując cichy jęk chłopaka. Z czułym uśmiechem na ustach odgarnąłem jego niesforne włosy na bok i wpatrywałem się w te głębokie, brązowe tęczówki, w których zacząłem pokładać przyszłość. Wdzięczny za to wszystko przybliżyłem nasze twarze. Tym razem pocałunek był spokojny i delikatny, wyrażał wdzięczność za posiadanie kogoś takiego, kim dla mnie jest ten mały Aniołek. Z uśmiechem wsunąłem dłoń pod koszulkę kochanka i musnąłem palcami jego pierś. Wzdrygnął się po raz kolejny, odchylając głowę do tyłu, co wykrzystałem by pocałunkami zjechać na ukazaną w całości szyję. Nadgryzłem kawałek delikatnej skóry i przejechałem po nim językiem zadowolony. Zaśmiałem się, gdy jego małe dłonie ścisnęły moją koszulkę i nagle zaczął oddychać przez nos oraz zacisnął oczy, by jak najdłużej powstrzymać ciche sapnięcia. Zatrzymałem swoje ruchy na chwilę i uniosłem się, by spojrzeć dokładnie na twarz Mahiru. Zawstydzony chłopak otworzył jedno oko niepewnie i uniósł pytająco brew. - Zastanawiam się nad jedną rzeczą. Znów ci obciągnąć, czy sprawić, ze to ty odwdzięczysz się mi za ostatni raz - mruknąłem i zmrużyłem powieki zamyślony.
- A-ale ja... ja nie - zaciął się i spojrzał na mnie przerażony. Uśmiechnąłem się czule i pogłaskałem go po głowie.
- Nie musisz - powiedziałem i podciągnąłem swoją koszulkę w górę, szybko pozbywając się jej. Wypchnąłem biodra gwałtownie do przodu, powodując twardnienie jego członka. Uśmiechnąłem się szelmowsko i przejechałem dłonią po nabrzmiałym kroczu.
- Ale może ja chcę? - szepnął i prawie bym tego nie usłyszał, gdybym w tym samym momencie się nie nachylił. Zszokowany zachłysnąłem się powietrzem i wybałuszyłem oczy. Zamrugałem szybko kilka razy i otworzyłem usta zszokowany.
- Co? Ale, że jesteś pewny? - zapytałem, sceptycznie nastawiony do sytuacji. Nie chcę go w żaden sposób skrzywdzić swoją niesubordynacją. Brunet pokiwał lekko głową i wystawił swoje związane nadgarstki przed moim nosem. Niepewnie odwiązałem krawat i w ułamku sekundy zostałem popchnięty na materac. Zaskoczony patrzyłem na perfidnie uśmiechającego się teraz chłopaka, którego twarz stała się jeszcze bardziej czerwona. Niespodziewanie wyrwał mi materiał z ręki i przywiązał do łóżka. Zaśmiałem się zestresowany i popatrzyłem na mocny supeł. Cholera. Sapnąłem cicho i wróciłem wzrokiem do zdeterminowanej twarzy. Brunet przetarł spoconą twarz wierzchem dłoni i usadowił się na moim brzuchu. Świadomy mojej bezbronności uśmiechnął się złowrogo i przygryzł wargę uwodzicielsko. Cholera, mam taką ochotę cię pocałować. Na moje nie szczęście kochanek jednak nie czyta w myślach i zsunął się na moje kolana, patrząc na mnie niepewnie gdy złapał mojego schowanego penisa w trzęsącą się dłoń. Jęknąłem cicho i zacisnąłem mocno powieki z przyjemności. - Stworzyłem potwora - wysapałem i pociągnąłem ręce w dół, by się uwolnić. Niestety bezskutecznie. - Wiesz jak masz to robić? - zapytałem cicho, poddając się jego działaniom. Boże, nigdy bym nie pomyślał, że chłopak, który nie chciał się przyznać, że mnie lubi teraz będzie dominował nade MNĄ w łóżku. Wysunąłem wargi zniecierpliwiony i uniosłem biodra. Mahi zaśmiał się nieśmiało i pociągnął za moje spodnie, by wraz z bokserkami je zdjąć. Nie oczekując czegoś takiego wzdrygnąłem się na kontakt z zimnym powietrzem i odchyliłem głowę do tyłu, zawstydzony obecną sytuacją.
- Nie martw się, wiem - mruknął i złapał mojego kumpla w dłoń. Jęknąłem przeciągle i szarpnąłem za krawat, który za chiny nie chciał się rozwiązać. Warknąłem cicho i sapnąłem, kiedy zaczął poruszać ręką.
- Mary sainte mère (Święta Matko Maryjo) - westchnąłem i wypchnąłem biodra w górę, jeszcze bardziej wpychając się w dłoń bruneta. Kto by powiedział, że ktoś tak niewinny byłby w stanie przywiązać mnie do łóżka jednym sprytnym ruchem i torturowałby mnie swoją małą dłonią. Stęknąłem cicho, gdy poczułem język przejeżdżający po główce. Z uśmiechem uniósł na mnie wzrok i zassał nabrzmiały koniuszek, na co jęknąłem przeciągle jak tania kurwa. - Boże kochany, gdzieś ty się tego nauczył? - warknąłem i zacisnąłem pięści. Euforia ogarnęła całe moje ciało i nie zauważyłem nawet kiedy chłopak przestał i znów siedział na moim brzuchu tylko w bokserkach z widoczną erekcją. Westchnąłem cicho i spojrzałem na niego błagalnie, by mnie rozwiązał, lecz ten tylko pokiwał przecząco głową z uśmiechem. Po raz kolejny przygryzł wargę, jakby zastanawiał się czy podjąć dalsze działania. Wypuściłem rozdygotane powietrze gdy zobaczyłem jak sięga bo buteleczkę leżącą na stoliku obok mojej głowy. Wysłałem mu porozumiewawcze spojrzenie, a ten tylko zaśmiał się i wylał sobie płyn na palce. Zbulwersowany zacząłem wyrywać się w proteście, gdy nachylił się nade mną i ręką powędrował do swojego tyłka. Z perfidnym uśmieszkiem na twarzy włożył w siebie pierwszy palec i jęknął cicho, psując kontakt wzrokowy. Więc mogłem tylko patrzeć. - Co w ciebie wstąpiło, do jasnej cholery? - sapnąłem i zniecierpliwiony oglądałem jak sam się przygotowuje. Wkurwiony na maxa pociągnąłem za materiał, jednak nic to znów nie podziałało. Brunet zaśmiał się cicho, jednak słychać było zdenerwowanie. Uniosłem kpiąco brwi i o mało nie udusiłem się własną śliną, gdy założył na mnie prezerwatywę i sam nastawił się na mojego członka. Ze skupieniem na twarzy opadł na dół i jego pośladki bezpośrednio stykały się z moimi biodrami. Chłopak wypuścił rozdygotany wydech i spojrzał na mnie tym niepewnym spojrzeniem, po którym wiedziałem, że w końcu mnie uwolni. Porozumiewawczo pociągnąłem za krawat i chwilę później moje nadgarstki mogły swobodnie poruszać się po każdej stronie i części jego ciała. Uśmiechnąłem się wdzięcznie i odgarnąłem mokrą grzywkę z jego czoła. - Kochanie, jesteś tak bardzo ciasny, że zastanawiam się czy na pewno dobrze się przygotowałeś. Mogłeś dać to zrobić mi - westchnąłem i drugą dłonią przejechałem po jego plecach kojąco, by zaraz porządnie go do siebie przytulić.
- Chciałem zobaczyć jak to jest - szepnął i schował zaczerwienioną twarz w mojej szyi. Uśmiechnąłem się lekko i pocałowałem go w usta delikatnie. Dłonią zjechałem do jego jędrnych pośladków i poczułem jak spiął się niekomfortowo. Natychmiastowo przeniosłem ją na jego uda i uniosłem lekko biodra. Mahi pokiwał twierdząco głową i sam uniósł biodra niepewnie, by zaraz znów spotkać się z moimi. Zaśmiałem się cicho i przewróciłem nas do normalnej pozycji, kontynuując sprośne ruchy na własny sposób. Napędzany głośnymi jękami i stęknięciami oraz uczuciem zaciskanych ścianek chłopaka na moim członku sprawa została załatwiona w szybki sposób i już po kilkunastu minutach obaj tuliliśmy się pokryci białą substancją. Pozbyłem się zużytego kondoma i skoczyłem po wilgotny ręcznik wy wyczyścić nasze ciała ze spermy i potu, by później zasnąć z niegrzecznym aniołkiem w swoich ramionach.
<Mahi? :P>
8 grudnia 2016
Od Mahiru CD Costina
-Gadaj, albo posunę się dalej niż tylko przytulanie i całowanie-zagroził.
-No ale... To jest takie... Z-zawstydzające-wymamrotałem, zakrywając rumieniec na twarzy dłonią.
-Niezależnie o czym to było, to przecież mi możesz powiedzieć, prawda?-Uśmiechnął się lekko.
-Tyle że... No ale...-Zacząłem, ale Costin przerwał:
-Przecież mówisz to tylko mi, więc w czym problem?-Zaśmiał się cicho, kładąc mi dłoń na klatce piersiowej.
-No...-Zarumieniłem się mocno-Z-zastanawiałem się, c-czy... Cholera, no! Myślałem sobie, czy nie powtórzyć z tobą... Tego, no... Wiesz o czym mówię, no!-Wymamrotałem na tyle głośno, na ile dałem radę, po czym podkurczyłem nogi i zakryłem twarz dłońmi, aby ukryć rumieńce.
<Costin?>
Od Costina cd Mahiru
- Jesteś kochany - mruknąłem szczęśliwy i przyciągnąłem go do siebie. - Wyobrażasz sobie, że jestem od ciebie jakieś kilka miesięcy starszy, a nasze charaktery są takie, jakby było pomiędzy nami jakieś osiem lat różnicy - naburmuszyłem się do śmiechu i opatuliłem ciało chłopaka rękoma. - Ty jesteś jak taki mały zajączek. Strachliwy i płochliwy, ale z drugiej strony potrafisz ugryźć, a ja jestem takim typowym zboczeńcem i pedofilem, który nie lubi spędzać czasu z innymi, prócz ciebie. Czekaj, tak właściwie to o czym myślałeś dokładnie? - dodałem, przypominając sobie o wcześniejszych słowach bruneta. Uniosłem brwi ciekawsko i poruszyłem nimi wymownie. - Me marier (Wyjdź za mnie) - szepnąłem cicho, wiedząc, że i tak nic nie zrozumie. - Kocham cię mały gnomie, a teraz gadaj o czym myślałeś dokładnie.
Od Mahiru CD Costina
Parsknąłem śmiechem i odwróciłem twarz, gapiąc się na ścianę. Costin przyciągnął mnie do siebie i wymamrotał:
-O czym myślisz?
-O niczym-skłamałem niepewnie.
-Czyżby?-Upewnił się chłopak, delikatnie całując mnie po szyi.
-A o czym mógłbym myśleć?-Uniosłem się ze złością i rumieńcem na twarzy-O tobie, palancie. O nas... I tak dalej.
<Costin? Mahi taki wow>