Uśmiechnęłam się delikatnie do dziewczyny, powolnie ruszając do przodu. Z każdą chwilą śnieg zaczynał padać coraz bardziej, jednak i my znajdowałyśmy się bliżej celu. Przyśpieszyłam kroku, czując, że zbliżam się do upragnionego celu. Już miałam przekroczyć próg, gdy drzwi zostały mi zamknięte przed nosem. Wpadłam na nie z hukiem, czym zostałam zmuszona do cofnięcia.
- To niemożliwe! - krzyknęłam.
Po chwili dogoniła mnie brunetka, stając tuż obok.
- Przecież to całodobowe - stwierdziła.
Westchnęłam głośno, kładąc jedną dłoń na oknie. Potrzebowałam tych orzeszków, chociażby żeby spokojnie zasnąć. A to? To jakaś kpina była!
- Otwierać! - krzyknęłam, waląc w szybę.
<Celes?XD>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nie ma etykieta. Bo nie.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nie ma etykieta. Bo nie.. Pokaż wszystkie posty
12 listopada 2016
Od Celestii - Cd. Sephriny
Odwzajemniłam uśmiech dziewczyny, po czym odgarnęłam niesforne kosmyki z oczu.
- Seph.. Mam takie pytanko. - powiedziałam cicho, unosząc jedną brew.
- Hm?
- Gdzie cię tak późno ciągnie? - zapytałam, opatulając się ramionami. Sephrina wzruszyła ramionami i wskazała głową na oświetlony budynek. To chyba TESCO było, czy inne wsio.
- Zachciało mi się orzeszków. - zaśmiała się. Parsknęłam cicho, wtórując jej. - A ciebie?
Zastanowiłam się nad pytaniem dziewczyny i spojrzałam w górę. Śnieg nadal sypał, zabielając ulice.
- Umh.. Właściwie, to wyszłam już ze trzy godziny temu, ale jakoś nie miałam ochoty wracać. Snuję się po drodze i no. - odpowiedziałam, uśmiechając się szeroko.
- Jeśli masz nadal czas, to możesz się przejść ze mną. - oznajmiła, z powrotem zakładając kaptur. Ukłoniłam się jasnowłosej i skinęłam głową.
- Nom. Z miłą chęcią. - dodałam, wsadzając dłonie do kieszeni.
[ Sephhh? Dat długość :'> ]
9 listopada 2016
Od Celestii
Chodząc z dłońmi w kieszeniach, pałętałam się po uliczkach White Eagle. Było zimno, powoli dochodziło do północy. Mróz szczypał w odsłonięte części twarzy. Nie pomogło nawet naciągnięcie szalika na nos. A temperatura miała spaść jeszcze niżej. Z westchnieniem usiadłam na schodach wiaduktu, przypatrując się migającej latarni. Nic lepszego nie miałam do roboty. Nie było sensu wracać do internatu, a świeże powietrze przynosiło mi swego rodzaju ukojenie. Od paru dni przeszywały mnie nagłe bóle głowy, połączone z mdleniem. Badanie krwi nie przyniosło żadnych efektów, więc zrezygnowałam z dalszego chodzenia do lekarza.

Nim się zorientowałam, niebo przesłoniły chmury, z których zaczął sypać śnieg. Z początku delikatnie, zaś z biegiem czasu płatków było coraz więcej. Właśnie to zmusiło mnie do powrotu. W końcu trampki i wiatrówka to nie najlepsze połączenie ze śniegiem. Odgarnęłam włosy na jedną stronę, coby nie wpadały mi do oczu i niechętnie wstałam z, zagrzanego już, miejsca.
Ulice były opustoszałe, a światła w domach zgaszone. Czułam się, jakbym była ostatnim człowiekiem na ziemi. Z resztą, miałam do tego prawo. W końcu jedynym źródłem światła były latarnie, które tak czy siak gasiły się i na zmianę zapalały. Wbiłam wzrok w swoje stopy. Nie przejmowałam się tym, że na kogoś wpadnę. A jednak niesłusznie. Spojrzałam na osobę przede mną, która była tak samo zszokowana. Jakby tego było mało, kojarzyłam tego kogoś z internatu.
[ Ktoś? ;-; ]
Subskrybuj:
Posty (Atom)