Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Na cztery łapy?. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Na cztery łapy?. Pokaż wszystkie posty

21 października 2016

Od Celestii - Cd. Leona

Niezły team. No w sumie.. Któż wie, co może wyniknąć z tego, że w jednym pokoju mieszka diablica, która zamiast drzwi używa okien i anioł, handlujący plejbojami. Uśmiechnęłam się lekko pod nosem i poklepałam Olbrzyma po ramieniu.
- Sierota ze mną nie wytrzymał. - parsknęłam. - Ale przynajmniej wziął stąd ten pomiot szatana.. - dodałam ciszej. Zauważyłam, że Leon marszczy brwi.
- Pomiot szatana..?
- Kot. Dzikie, opętane zwierzę, które przegryzło mi dwie ładowarki i ostrzyło pazury na ścianie.. - wymamrotałam, wzdrygając się.
- Taka para kaloszy..
Skinęłam głową i wróciłam do okna, z zamiarem zamknięcia go. Słyszałam bowiem dziwne dźwięki, które przywodziły na myśl otwieranie bramy do piekieł, czy czegoś. Oparłszy się o parapet, odwróciłam się w stronę współlolatora, który nadal wypakowywał rzeczy. Chyba poczuł na sobie mój wzrok, bo w ciągu chwili się odwrócił.
- Co? - bąknął. - Mam coś na twarzy?
- Brwiiii? - mruknęłam. - Ale ja nie o tym. Witam cię w moich, teraz już naszych, skromnych progach. - oznajmiłam, rozkładając ręce.
- Masz jakieś dziwne przyzwyczajenia? - zapytał nagle.
- Czasem wchodzę przez okno. - odparłam, klepiąc delikatnie szybę.

[ Leonie? Ni to ładu, ni to składu xD ]

Od Leona - Cd. Celestii

Ja tu się grzecznie rozpakowuję, normalnie jakbym nie był sobą, a na raz ktoś mi wbija przez okno. Ooo, to tylko panienka Celestia, nie ma tego złego. Gorzej, jakby złodzieje przyszli po mój XXX towar. Wtedy bym zbankrutował i za co kupował sobie gumy Center Shock? Nawiasem mówiąc były one moją wielką miłością przez wszystkie lata życia. Popatrzyłem na dziewczynę z zaskoczeniem wymalowanym na twarzy i zapewne wielkim znakiem zapytania na środku czoła.
  - Kobieto! Chcesz, żeby mi pikawa stanęła?! Albo coś innego.- Poruszyłem brwiami w górę i dół.
  - Co ty tu robisz zboczeńcu? I gdzie się podział Mahiru?
  - No nowy przydział pokoi. Bo sporo osób przybyło i dyrektor najwyraźniej stwierdził, że stworzymy niezły team.
To znaczy taka była wersja, którą mi wciśnięto przez świętą trójcę internatową vel samorząd uczniowski. A czy to prawda- tego już chyba nikt nie potwierdzi ani temu nie zaprzeczy. Bo i po co?

[Celestio?]

16 października 2016

Od Celestii - Cd. Leona

Oparłam się o ławkę i odchyliłam głowę. Chłodny wiatr muskał nagą szyję i twarz, przy okazji targając włosy. Właściwie, nie wiem ile czasu spędziłam w parku, siedząc z podciągniętymi nogami. Omijało mnie dużo osób, począwszy od par z dziećmi, przez ludzi z psami, aż po dresów. Anegdotka z tamtej chwili - jeden z nich do mnie podszedł z pytaniem Masz problem?. Zmierzyłam go bez słowa i odpowiedziałam A co, chcesz mi pomóc? Zapewne się tego nie spodziewał, po moim wyglądzie. Burknął coś w odpowiedzi i dołączył do grupki. Gdy słońce zaszło już za górami, postanowiłam wrócić. Nie przepadałam za chodzeniem samej po ciemku, a najjaśniej akurat nie było. Dopięłam bluzę do końca i włożyłam dłonie do kieszeni. Oddech zamieniał się w parę, a chłód szczypał w nos i uszy. Przyspieszyłam jeszcze troszku. Po parunastu minutach moim oczom ukazał się budynek internatu. Gdy zobaczyłam przed drzwiami pannę przewodniczącą, darowałam sobie wchodzenie nimi.
- Zalety mieszkania na parterze.. - mruknęłam z uśmiechem, skręcając w stronę ogrodu. Okno pokoju, który sobie zaklepałam wychodziło właśnie na ogród. Wlazłam na ławkę, stanęłam na jej oparciu i chwyciłam się ramy okna, które było otwarte na oścież. Wparowałam do pokoju, wyskakując spod firanki.
- Haaa, kurrrwa, nie spodziewałeś się mnie tak wcześnie! - wykrzyknęłam z triumfalną miną. Ale zamiast głupiego wyrazu twarzy blondyna, zobaczyłam zaskoczonego Leona.
Skuuchaa..  - pomyślałam i uśmiechnęłam się szeroko, by nie było widać mojego zakłopotania.

[Leonie? Powiedzmy, że znalazł~]

Od Leona - Cd. Celes

Mając nadzieję, że Białej Jędzy nie było jeszcze w pokoju, postanowiłem wrócić na drugie piętro. Niestety na miejscu okazało się, że drzwi nie zostały zamknięte. W głowie już miałem obraz siebie powieszonego za tę cholerną wstążkę mundurka Kanade i samą dziewczynę siedzącą w fotelu, uśmiechającą się jak psychopatka. Na samą myśl o tym dostałem niemiłych dreszczy. Drżącą dłonią przekręciłem gałkę. Zawiasy skrzypnęły, raniąc moje biedne uszka. Dwukolorowe oczy popatrzyły na mnie z czystą nienawiścią, zaś ich właścicielka rzuciła we mnie... Segregatorem?
- Masz dwie godziny na przeniesienie się-  oznajmiła.
- Co, co, co?!
- Normalnie, przekwaterowują, przez nawał nowych uczniów. Tam masz listę pokoi.
Otworzyłem słoniowej wagi i rozmiaru przedmiot, przewracając kartki. Sporo tych nazwisk. Trafiwszy na odpowiednią stronę, zacząłem szukać swojego. Ten numer...
- Pożyczam!
Z segregatorem pod pachą udałem się na dół, by poszukać Celestii.

[Celes? I co? Znalazł?]

Od Celestii - Cd. Leona

Przechyliłam lekko głowę i po chwili ujęłam dłoń chłopaka.
- Celestia. - odparłam, uśmiechając się lekko. - Niecodziennie widzę w tym pokoju kogoś innego, niż Mahiru. - dodałam, patrząc się oskarżycielsko na blondyna.
- No co zrobisz? Nic nie zrobisz. - odpowiedział, uśmiechając się szeroko. 
- Następnym razem bardziej uważaj na otoczenie. Bo możesz nie mieć tyle szczęścia i ktoś cię wsypie. - zaśmiałam się cicho, po czym ponownie odwróciłam się do torby. Może tym razem uda mi się wyjąć rogalika..
- No nic, jeszcze raz dzięki. - wymamrotał i wyszedł z pokoju. 
- E, ile on miał wzrostu? - usłyszałam pytanie gdzieś za sobą.
- Jezu, stał przed tobą przecie. Tak trudno było się wysilić i zapytać? - jęknęłam, odwracając się przodem do jasnowłosego i pokazując na drzwi. Ten jedynie wzruszył ramionami i wlepił wzrok w ekran telefonu. Przewróciłam oczyma i zerknęłam przez okno. Słońce miało się ku zachodowi, ale jeszcze nie było ciemno. Korzystając z fajnej pory, narzuciłam na siebie szarą bluzę i wyszłam z pokoju, kierując się do parku, niedaleko internatu.

[Leonie? Jak Ci życie mija?]

Od Leona - Cd. Celestii

Wzdrygnąłem się na samą myśl o zębach wbijających się gdziekolwiek, oprócz jedzenia oczywiście. Jaja sobie ze mnie robili, czy z tą dziewczyną było coś nie tak? Psychicznie, bo fizycznie wyglądała na całkiem zdrową. Ech... Jednak życie potrafi zaskoczyć. Już do końca niepewny swego, a i jeszcze do tego zawstydzony zaistniałą sytuacją, sięgnąłem po swoją torbę. Zarzuciłem ją na ramię, przywołując nieznaczny uśmiech na twarz. No brawo, pierwszy raz ktoś doprowadził mnie do takiego stanu. Z drugiej strony byłem chwilowo bezpieczny, chyba. Kanade zeżarłaby mnie, gdybym wtedy nie zaczął uciekać. Osa taka, co to każdego zmusi do przeszukania rzeczy, ale i strasznie na mnie cięta. Podrapałem się po tyle głowy, spoglądając na moją wybawicielkę.
- Dzięki- mruknąłem.
- A teraz mów, co to było.
- Gazetki- wyszczerzyłem kiełki jak jakiś debil.- Takie dla dużych chłopców. Sprzedawałem i gdyby ta cała przewodnicząca z kołkiem w dup... kakaowej dziurce mnie przyłapała, wtedy miałbym spore kłopoty. Cwana potrafi urządzić człowieka. O i poza tym, to Leon jestem.
Wyciągnąłem do niej prawą rękę, w geście cześć, ewentualnie pojednania.

[Celes?]

15 października 2016

Od Celestii - Cd. Leona

Wparowałam do pokoju, nie zwracając uwagi na Mahiru, który chyba coś oglądał na jutjubach. Zrzuciłam sportową torbę z ramienia, po czym lekkim kopnięciem wepchnęłam pod łóżko. Jasnowłosy chyba poczuł wiatr, który zrobiły drzwi. Spojrzał na mnie, uśmiechnął się i pomachał mi, po czym wrócił do oglądania jakiegoś poradnika. Po chwili namysłu, ponownie sięgnęłam po torbę, by wyjąć z niej rogalika. Aczkolwiek chamskie otwarcie drzwi skutecznie mi to uniemożliwiło.
- Matka pukać nie nau.. - zaczęłam, jednak nie zdążyłam dokończyć. Jakiś olbrzym chwycił mnie w talii. Początkowo chciałam go ugryźć albo uderzyć, ale gdy usłyszałam zdenerwowane kroki jakiejś persony na korytarzu i ciche "ratuj" Olbrzyma sprawiły, że postanowiłam mu pomóc. I nie chodzi tu o dobre serduszko, a raczej o ciekawość. Dosłownie sekundę później do pokoju wparowała przewodnicząca.
- Co tu się dzieje?! - zawołała. - I czego przede mną uciekasz?!
Natychmiast puściłam Olbrzyma, prawie go od siebie odpychając. Na mojej twarzy pojawił się wyćwiczony rumieniec.
- Prywatności trochę, co?! - odburknęłam do białowłosej, wbijając wzrok w podłogę. Zmierzyła naszą dwójkę (a tak właściwie trójkę) nieodgadnionym spojrzeniem, po czym bez słowa wyszła z pokoju.
- Ee.. Co to było? - padło pytanie ze strony Sieroty.
- Rozjuszona Tsume. - odparł Olbrzym.
- No, nie ma za co. - burknęłam, zaplatając ręce na piersi. - Tyle wolnych pokoi, to zawsze wszyscy tu trafiajo. - dodałam.
- Masz szczęście, że cię nie pogryzła. - dobiegł mnie śmiech Mahiru.
- Miałam ochotę, ale się rozmyśliłam. - odparłam z szerokim uśmiechem.

[Leonie? Uratowany~]

Od Leona

SOBOTA || INTERNAT: ŚWIETLICA

   Oparłem się ręką o stół. Walały się na nim różnorodne pisemka o tematyce dwuznacznej, niektóre nawet sugerowały tylko jedno. Normalnie wystawa świerszczyków, takiego porno dla ubogich, bo i płyt było kilka. Czego to się nie robi dla biednych, zdesperowanych pobratymców, kiedy są w potrzebie? Zwłaszcza wtedy, kiedy dostaje się za to spore wynagrodzenie i obiecaną przysługę? Niektóre gazety przejechały przez całą długość blatu, trafiając prosto w lepkie łapki jakiegoś pierwszaczka. Na ich miejsce wskoczył zwitek banknotów. Schowałem je do kieszeni bluzy, przywołując na twarz charakterystyczny dla mnie uśmiech. Resztę towaru zapakowałem do sportowej torby. W końcu przecież WRACAŁEM TERAZ Z TRENINGU. Przynajmniej taką informację posiadali wychowawcy tego tymczasowego miejsca zamieszkania i tak powinno pozostać. Zapiąłem zamek błyskawiczny akurat w momencie, kiedy na świetlicę wkroczył syn dyrektora, wraz z kilkoma innymi nauczycielami. Chłopaczek z pierwszej zaczął się dziwnie zachowywać, chyba stres go zeżarł. Ja zaś, jak gdyby nigdy nic, ruszyłem do wyjścia, omijając dorosłych. Niestety musiała być przy nich ta cholera, Kanade. Zwykła osa z manią wyższości, tak można było określić jej osobę. Złapała mnie gdzieś w połowie korytarza, przynajmniej spróbowała to zrobić. Rzuciłem się biegiem po schodach, tylko tego by brakowało, żeby mnie wsypała. Prawie zabiłem się, pokonując ostatnie stopnie, ale mniejsza z tym. Wparowałem do pierwszego-lepszego pokoju, nawet nie wiem czyjego. Była w nim jakaś dziewczyna o ciemnych włosach, wyglądała na niewinną, ale w tej chwili gotową do zamordowania mojej biednej osoby. Kroki rozległy się gdzieś niedaleko, musiałem improwizować. Gdy ktoś nacisnął na klamkę, zrzuciłem torbę z ramienia i podszedłem do dziewczyny. Ująłem ją w talii, przyciągając do siebie, pochyliłem się, szepcząc jej do ucha:
  - Ratuj...
I tutaj do pokoju wparowała rozwścieczona WPP [wielka pani przewodnicząca].

[Celes? Uratujesz idiotę? XD]