-On po prostu... Jest strasznie głupi i wydaje mu się, że jestem jakąś panienką, która nic nie umie sama zrobić i trzeba ją we wszystkim wspierać i bronić ją przed wszystkim i wszystkimi-objaśniłem, podkolorowując fakty. Gdyby ktoś się dowiedział o tym, jaki on jest na prawdę, to cała szkoła gadałaby o domniemanej "parce gejów z trzeciego piętra"...
-Mhm, kumam-odparł, przyglądając mi się nieufnie. Odetchnąłem z ulgą, że nie wyczuł kłamstwa.
-Tak, wiem, dziwny jest-dodałem po chwili-ale nie przejmuj się nim, on po prostu nie ufa zbyt łatwo ludziom, a ja jestem bardzo słaby w wątpieniu w ludzi.
Rey uśmiechnął się lekko. Miałem wrażenie, że te schody ciągnęły się bez końca...
-Strasznie długie te schody-stwierdził nagle, zupełnie tak, jakby czytał mi w myślach.
-Taa-potwierdziłem. Ale gadka szmatka, dawno nie prowadziłem tak naciąganej rozmowy...
<Rey?>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jakim cudem?!. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jakim cudem?!. Pokaż wszystkie posty
18 października 2016
Od Rey'a CD Mahiru
Po przedstawieniu się mu, nastała dosyć długa i krępująca cisza. W sumie to nie miałem o co to zapytać, przecież jego imię już znałem. Chociaż...
- Em... Mahi...ru?
- Tak? - odparł, zwracając twarz ku mnie.
Zatrzymałem się na jednym ze schodków, a brunet poszedł w moje ślady.
- Czemu... On cię tak tra... - zacząłem, ale mi przerwał:
- Ej, nie mam ochoty o tym teraz gadać, naprawdę. - Ponowił swoje kroki w kierunku parteru.
- R-rozumiem... - westchnąłem i ruszyłem za nastolatkiem.
Nie wiedziałem, co o tym wszystkim myśleć. A co, jeśli on go molestuje? Lub, co gorsza, gwałci?! Cholera, chcę wieeedzieeeć...
- On po prostu... - zaczął, a ja nagle się ożywiłem.
<Mahiru? Co chciałeś mu powiedzieć? ( ͡° ͜ʖ ͡° ) >
Od Mahiru CD Rey'a
Zastanowiłem się chwilkę.
-Hm... Pewnie pomyliły Ci się piętra. Chodź, odprowadzę Cię-zaproponowałem z lekkim uśmiechem. Chłopak kiwnął głową i podszedł do drzwi.
-To ja idę z wami!-Odezwał się głośno Costin.
-Nie, ty zostajesz-odparłem chłodno i zacząłem podążać za nieznajomym chłopakiem. Jednak Costin mnie zatrzymał, łapiąc mnie za kaptur czerwonej bluzy.
-Grr, czego?-Warknąłem.
-Nigdzie nie idziesz beze mnie-objaśnił.
-Czemu zachowujesz się tak, jakby Mahiru był twoim służącym?-Zarzucił chłopak.
-Co żeś powiedział?-Uniósł się Costin.
-Zapytałem, czemu go tak traktujesz-powtórzył.
-Bo tak jest spoko, jemu to nie przeszkadza, co nie, MahiMahi?-Spojrzał na mnie Costin.
-MahiMahi?-Zdziwiłem się, że tak mnie nazwał.
-Chyba nie jest zachwycony-wywnioskował jasnowłosy chłopak. Costin zawarczał i podszedł do nieznajomego, złapał go za kołnierz, i już miał mu wymierzyć cios pięścią w twarz, kiedy go powstrzymałem. Złapałem jego rękę i odciągnąłem do tyłu, po czym przywaliłem mu przedramieniem w zgięcie łokcia.
-O co chodzi, bébé?-Zapytał lekko zdenerwowany, pocierając łokieć.
-Nie nazywaj mnie tak! Z resztą, doskonale wiesz, o co chodzi, palancie!-Krzyknąłem na Costina.
-Wy dwaj-nieznajomy wskazał na nas palcami-macie jakąś dziwną relację.
-Można tak powiedzieć-burknąłem na odchodnym, tak, aby Costin usłyszał.
-Tylko wróć jak najwcześniej, mamy parę rzeczy do roboty-zaśmiał się Costin, unosząc kilka razy brwi wymownie. Zamknąłem mu drzwi przed nosem i razem z nieznajomym wyszliśmy na korytarz.
-Zejdziemy na dół i sprawdzimy te tablicę. Pokoje są chyba dwuosobowe, więc pewnie jesteś z kimś w pokoju-miauknąłem do chłopaka.
-Mhm-odmruknął tylko.
-A tak w ogóle, to jak masz na imię?-Zapytałem, podchodząc do schodów.
-Rey-przedstawił się z dumą w głosie.
<Rey?>
-Hm... Pewnie pomyliły Ci się piętra. Chodź, odprowadzę Cię-zaproponowałem z lekkim uśmiechem. Chłopak kiwnął głową i podszedł do drzwi.
-To ja idę z wami!-Odezwał się głośno Costin.
-Nie, ty zostajesz-odparłem chłodno i zacząłem podążać za nieznajomym chłopakiem. Jednak Costin mnie zatrzymał, łapiąc mnie za kaptur czerwonej bluzy.
-Grr, czego?-Warknąłem.
-Nigdzie nie idziesz beze mnie-objaśnił.
-Czemu zachowujesz się tak, jakby Mahiru był twoim służącym?-Zarzucił chłopak.
-Co żeś powiedział?-Uniósł się Costin.
-Zapytałem, czemu go tak traktujesz-powtórzył.
-Bo tak jest spoko, jemu to nie przeszkadza, co nie, MahiMahi?-Spojrzał na mnie Costin.
-MahiMahi?-Zdziwiłem się, że tak mnie nazwał.
-Chyba nie jest zachwycony-wywnioskował jasnowłosy chłopak. Costin zawarczał i podszedł do nieznajomego, złapał go za kołnierz, i już miał mu wymierzyć cios pięścią w twarz, kiedy go powstrzymałem. Złapałem jego rękę i odciągnąłem do tyłu, po czym przywaliłem mu przedramieniem w zgięcie łokcia.
-O co chodzi, bébé?-Zapytał lekko zdenerwowany, pocierając łokieć.
-Nie nazywaj mnie tak! Z resztą, doskonale wiesz, o co chodzi, palancie!-Krzyknąłem na Costina.
-Wy dwaj-nieznajomy wskazał na nas palcami-macie jakąś dziwną relację.
-Można tak powiedzieć-burknąłem na odchodnym, tak, aby Costin usłyszał.
-Tylko wróć jak najwcześniej, mamy parę rzeczy do roboty-zaśmiał się Costin, unosząc kilka razy brwi wymownie. Zamknąłem mu drzwi przed nosem i razem z nieznajomym wyszliśmy na korytarz.
-Zejdziemy na dół i sprawdzimy te tablicę. Pokoje są chyba dwuosobowe, więc pewnie jesteś z kimś w pokoju-miauknąłem do chłopaka.
-Mhm-odmruknął tylko.
-A tak w ogóle, to jak masz na imię?-Zapytałem, podchodząc do schodów.
-Rey-przedstawił się z dumą w głosie.
<Rey?>
Od Rey'a Do Mahiru
Stanąłem przed wielkim budynkiem. Po moich obu stronach leżały dwie ogromne walizki. Czym prędzej złapałem je za rączki, unosząc do góry. Skierowałem się w stronę wyżej wspomnianego internatu i, nim się spostrzegłem, przekroczyłem jego próg. Przy samym wejściu była tablica informacyjna i było tam też napisane, kto z kim dzieli pokój. Spojrzałem przelotnie i przeczytałem, że będę mieszkał z chłopakiem, jakimś Mahiru dokładniej. Skierowałem kroki na trzecie piętro, gdzie znajdował się ów pokój, po czym bez dłuższego zastanawiania, wszedłem do niego. O dziwo, nie zastałem w nim nikogo, więc spokojnie mogłem rozejrzeć się po całej powierzchni pomieszczenia.
Jednym, co przykuło moją uwagę, było łóżko. Lub raczej ubrania na nim leżące. Cóż, tuż obok było drugie łoże w niewiele lepszym stanie estetycznym. Czyżby mój lokator był takim cholernym bałaganiarzem i któremu jedno łóżko do spania nie wystarczy...?
Mimo wszystko, tak było napisane na tablicy ogłoszeń. Najwyżej poproszę kogoś tam o zmianę osoby ze mną zamieszkującej, jeśli okaże się okropnie irytujący...
Niewiele myśląc, postanowiłem się rozpakować, jednak moją uwagę rozproszyło wielkie lustro. Podszedłem do niego i normalnie się napatrzeć nie mogłem~! Grzechem by było nie skorzystać z przeglądania się w nim teraz, choć będę miał pewnie jeszcze dużo okazji do tego...
- Jezu, Rey, jaki Ty jesteś przystojny~! Jaki wspaniały i zajebisty~! Jaki... Ja pierdole, jakie to lustro brudne - mruknąłem, odsuwając się zniesmaczony od szkła.
Czekając tak na swojego współlokatora, uprzątnąłem trochę rzeczy z jednego z łóżek. Ułożyłem się na nim wygodnie, lecz po dosłownie sekundzie, mój spokój został zagłuszony przez dwójkę nastolatków, którzy żywo gestykulowali, wręcz na siebie krzycząc.
- ...No ja Ci serio mówię, Mahi! - warknął jeden z nich. Jednak szybko się spostrzegł, że nie jest tu sam na sam z domniemanym Mahim.
- A ty to kto? - zapytał brązowowłosy.
Stałem jak wryty i gapiłem się to na jednego, to na drugiego. Już zupełnie nie rozumiałem, o co tutaj chodzi.
- To... Znaczy ten, ja... Będę tu z tobą mieszkał, tak? - Cała pewność zniknęła w jednej chwili.
- Jak to? Przecież on mieszka ze mną. - Wskazał na stojącego obok chłopaka.
Że co?
<Mahi? Przypaaał xD>
Jednym, co przykuło moją uwagę, było łóżko. Lub raczej ubrania na nim leżące. Cóż, tuż obok było drugie łoże w niewiele lepszym stanie estetycznym. Czyżby mój lokator był takim cholernym bałaganiarzem i któremu jedno łóżko do spania nie wystarczy...?
Mimo wszystko, tak było napisane na tablicy ogłoszeń. Najwyżej poproszę kogoś tam o zmianę osoby ze mną zamieszkującej, jeśli okaże się okropnie irytujący...
Niewiele myśląc, postanowiłem się rozpakować, jednak moją uwagę rozproszyło wielkie lustro. Podszedłem do niego i normalnie się napatrzeć nie mogłem~! Grzechem by było nie skorzystać z przeglądania się w nim teraz, choć będę miał pewnie jeszcze dużo okazji do tego...
- Jezu, Rey, jaki Ty jesteś przystojny~! Jaki wspaniały i zajebisty~! Jaki... Ja pierdole, jakie to lustro brudne - mruknąłem, odsuwając się zniesmaczony od szkła.
Czekając tak na swojego współlokatora, uprzątnąłem trochę rzeczy z jednego z łóżek. Ułożyłem się na nim wygodnie, lecz po dosłownie sekundzie, mój spokój został zagłuszony przez dwójkę nastolatków, którzy żywo gestykulowali, wręcz na siebie krzycząc.
- ...No ja Ci serio mówię, Mahi! - warknął jeden z nich. Jednak szybko się spostrzegł, że nie jest tu sam na sam z domniemanym Mahim.
- A ty to kto? - zapytał brązowowłosy.
Stałem jak wryty i gapiłem się to na jednego, to na drugiego. Już zupełnie nie rozumiałem, o co tutaj chodzi.
- To... Znaczy ten, ja... Będę tu z tobą mieszkał, tak? - Cała pewność zniknęła w jednej chwili.
- Jak to? Przecież on mieszka ze mną. - Wskazał na stojącego obok chłopaka.
Że co?
<Mahi? Przypaaał xD>
Subskrybuj:
Posty (Atom)