2 listopada 2016
Od Natalii - Cd. Aesop'a
Od Aesop'a cd Natalii
- Lamy lamami, ale chcę psa. Może szpica bym kupił? Co myślisz o tych puchatych kulkach szczęścia? - zapytałem rozmarzony.
- Kupuj co chcesz -powiedziała i wróciła do papugi.
- Kobieto przestań macać tego ptaka - warknąłem. - I tak ten podtekst jest specjalnie, jestem zboczoną świnią - wzruszyłem ramionami obojętnie. Dziewczyna popatrzyła na mnie jak na idiotę i pokazała ręką drzwi. Zacząłem się śmiać jak pojebany i nie mogłem samodzielnie wstać na nogi.
- Weź ty wyjdź - powiedziała zrezygnowana.
<Nat? Brakus Wenus>
1 listopada 2016
Od Natalii - Cd. Aesop'a
Od Aesop'a cd Natalii
- W regulaminie szkoły, nie jest zabronione posiadanie zwierzaka w pokoju - odpowiedziała.
Uniosłem zdziwiony brwi. No tak, przecież ty nie czytałeś regulaminu szkoły Ae. Strzeliłem sobie dorodnego facepalma tak, że mój nos prawie został złamany.
- A pozwolą mi hodować lamy? - zapytałem głupio.
<Nat?>
Od Natalii - Cd. Aesop'a
Od Aesop'a CD Natalii
- To prawda, że wszystkie wyglądają tak samo - mruknąłem i spojrzałem na Natalię, leżącą na łóżku. Kiedy usłyszała mój głos odwróciła się gwałtownie s moją stronę. - Każdy z nas dekoruje te pokoje inaczej, według własnego uznania, a i tak wyglądają podobnie - dziewczyna uniosła pytająco brew. - Mam plakaty One Direction porozwieszane po mojej części pokoju - mruknąłem po raz drugi. Donośny śmiech rozniósł się po pomieszczeniu. - Tak wiem, że jestem facetem, ale co złego w byciu Boy Directioner, co?
<Nati?>
Od Natalii - Cd. Aesop'a
Od Aesopa cd Natalii
- Niech ci będzie - burknąłem i zacząłem zdejmować bawełniany top.
- Czekaj stop, stop, nie! Żartowałam! - wrzasnęła, zakrywając oczy rozgorączkowana. - Ubieraj się!
Uśmiechnąłem się bez wyrazu i pociągnąłen koszulkę w dół. Wzruszyłem ramionami i wróciłem do nużącej gry.
- Tak właściwie, to czemu wyglądasz jak indianin? - zapytałem ciekawsko i spojrzałem na myślącą nad czymś dziewczynę. - Gdzie moje maniery. Aesop Cosse. Jak narazie jedyny grek w internacie - wyciągnąłem przyjaźnie dłoń w stronę ciemnowłosej.
<Natalia?>
Od Natalii - Cd. Aesop'a
Od Aesop'a cd Natalii
- Dzięki - powiedziała, zerkajac na moją twarz.
- To, że ocaliłem ci życie teraz, nie znaczy, że w końcu nie umrzesz - mruknałem i wymijajac dziewczynę potknąłem się o dywan. Skąd tu wogóle dywan? Usłyszałem śmiech towarzyszki, więc spojrzałem na nią z pogardą. - Ty serio długo chcesz pożyć na tym świecie, co nie? - zapytałem sarkastycznie i podniosłem się.
- Pijesz wodę? - zapytała. Zmarszczyłem brwi w niezrozumieniu.
- Ta, a co?
- 100% ludzi pijących wodę kiedyś zmarło - powiedziała z poważnym wyrazem twarzy.
- Dobra, nie ważne. Znasz jakieś ciekawe zajęcia? - zapytałem zniecierpliwiony.
<Natalia?>
31 października 2016
Od Natalii
Gdy wysiadłam z samolotu, od razu zaczęłam szukać mojej cioci. Po chwili rozglądania się, zauważyłam ją na jednym z krzeseł. Ta dostrzegła mnie w tym samym momencie. Rzuciłyśmy się sobie w objęcia. W końcu Irileth jest moją chrzestną, której nie widziałam od paru dobrych lat. Napisała mi jednak na Facebooku, że będzie miała w ręce jasnozielonu balonik, dzięki czemu mogłam ją poznać.
- Dziecko, ależ ty wyrosłaś! - zawołała, chwytając mnie za ramiona. Miała rację. Ostatnim razem, kiedy mnie widziała, sięgałam jej zaledwie do klatki piersiowej. Teraz jednak, mogłam patrzeć na nią z góry.
- No, nie odwiedzałaś mnie w Hiszpanii, to Hiszpania musiała odwiedzić ciebie! - zaśmiałam się, zmieniając lekko temat.
- Och, wiesz, że nie lubię latać samolotami. - jęknęła, biorąc ode mnie torbę. Oczywiście, protestowałam, ale z ciocią czasem było ciężko wygrać. - Powiedz mi, znalazłaś już sobie jakiegoś kawalera?
- Jasne! Tyle, że on nie istnieje. - dodałam, widząc radość w oczach chrzestnej. Po tych słowach lekko się skrzywiła i poklepała mnie po ramieniu.
- Oj, tu z pewnością nie będziesz się mogła odpędzić od chłopców! - zawołała, klaszcząc w dłonie. - A teraz chodźmy. Nie chcę zapomnieć, gdzie zostawiłam auto.
- Natalio.. Mam nadzieję, że nie jesteś zła za to, że będziesz mieszkać w internacie.. - jęknęła, patrząc na mnie przepraszającym wzrokiem.
- Ciociu, to nie jest żaden problem. Dobrze wiem, że masz małe mieszkanie i dwójkę dzieci. No, i jeszcze męża do opieki. Poza tym, to miła odskocznia od bycia zamkniętym w swoim pokoju na cztery spusty. - zaśmiałam się, otwierając lekko okno w samochodzie. Nawigacja po chwili stwierdziła, że do celu zostało 6 minut.
- Pamiętaj. Jakbyś czegoś potrzebowała, to dzwoń. I drzwi do nas są zawsze otwarte. - powiedziała mi na odchodne, wyciągając torbę z bagażnika.
- Dobrze, ciociu. - odparłam, odbierając jej pakunek. Kobieta zmierzyła mnie od stóp do głów i mocno uderzyła w ramię.
- I nie bądź mi taka sztywna! Jasne?
- Tak jest! - zawołałam, stając na baczność. Po krótkim pożegnaniu, popchnęła mnie w stronę bramy, prowadzącej do internatu i pomachała na pożegnanie. Sięgnęłam do kieszeni po telefon i weszłam w notatki. Miałam mieć pokój na parterze, z numerem 3. Wchodząc do budynku, wygrzebałam z kieszeni klucz. Rozejrzałam się prędko po pomieszczeniu, do którego weszłam i skręciłam w jeden z korytarzy, prawdopodobnie prowadzący do pokoi na parterze. Nie spodziewałak się jednak, że za rogiem będzie czyhać jakaś postać, na którą oczywiście, ja głupia, musiałam wpaść.
[ Aspiryno? Chciała, to ma c: ]
