Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jelenie! Jelenie! Je-. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jelenie! Jelenie! Je-. Pokaż wszystkie posty

5 listopada 2016

Od Judy cd Kizuhiry

Weszłam do ogrodu zoologicznego. Za tydzień moja przyjaciółka ma urodziny. Dobrze wiem, jak bardzo chciałaby mieć jakieś zwierzątko, dlatego ugadałam się z jej rodzicami, że kupiłabym jej jakiegoś gryzonia - świnkę morską, chomika, czy króliczka. Jej brat poradził mi kupno węża, ale nie byłam aż taka głupia, jak mu się wydawało. Był o wiele starszy i uważał, że jest najinteligentniejszy.
Pierwszy rzucił mi w się w oczy biały królik z czarnymi "skarpetkami" i uszami oraz o pięknym zielonych oczkach. Obok niego znajdował się cały bury i bursztynowych oczach, a w innej klatce siedział cały czarny. Chciałam je pogłaskać, ale niestety był za wysoko i jedynie gdy stanęłam na palcach, mogłam dotknąć krawędzi szybki. Niżej znajdowały się chomiki oraz świnki morskie. Niestety nie zdążyłam się im przyjrzeć, ponieważ moje oczy zwróciło coś leżącego na ziemi. W tym momencie jakiś chłopak wyszedł z budynku. Krzyknęłam jeszcze do niego, aby się zatrzymał. Zamiast tego zamknął drzwi i przeszedł z trzy kroki, po czym przystał, jakby mój głos do niego dotarł. Kucnęłam i chwyciłam portfel tego kogoś - tak znaczy myślałam - po czym wyszłam ze sklepu i stanęłam przy chłopaku.
Był to nieco wyższy chłopak o czarnych krótkich włosach. Tego samego koloru były jego oczy i oprawki. "Okulary. Też kiedyś nosiłam" przeszło mi przez myśl, gdy dostrzegłam jego drugą parę oczu na nosie. Wyglądał na niewyspanego.
- To twoje? - podałam mu zagubiony przedmiot.
Leniwie przeniósł wzrok na portfel, po czym go chwycił. Otworzył go i skinął twierdząco głową. Mruknął coś pod nosem, chyba podziękowania, jednak nie zbyt zrozumiałam.
- Tak w ogóle jestem Judy - przedstawiłam się i przeniosłam wzrok na jego walizki. - Jesteś może nowym uczniem pobliskiej akademii? - zapytałam zaciekawiona.
< Kizuhira?>

4 listopada 2016

Od Kizuhiry

Ziewnąłem przeciągle i zerknąłem ostatni raz na swoje mieszkanie. Od dzisiaj pozostaje mi internat, pomyślałem. Ciągnąc za sobą stare walizki, wyszedłem z pokoju i zamknąłem go na klucz, po czym poszedłem do pokoju obok, czyli pokoju właściciela bloku i zostawiłem mu go. Nie pokój, tylko klucz, rzecz jasna. Burknąłem coś pod nosem na odchodnym, po czym wcisnąłem się do taksówki. Droga trwała niecałą godzinę. Cały ten czas grałem na telefonie, który, prawdę mówiąc, zdychał już z powodu braku baterii.
Poprawiłem niechętnie okulary, kiedy taksówkarz powiedział, że jesteśmy na miejscu. Zapłaciłem mu, po czym wziąłem swoje walizki i wysiadłem z auta. Zamknąłem zamaszyście drzwi. Trzasnęły głośno, a taksówka odjechała. Zaciągnąłem swoje walizy do wejścia do internatu, spoglądając na tablicę, na której był spis... Wszystkiego. Pokoi, aktualności i innych pierdół. Jako, że nie byłem jeszcze wpisany do żadnego pokoju, postanowiłem zwiedzić okolicę, razem z walizkami. Wybyłem z terenu szkoły, a po wyjściu z niego skierowałem się na lewo, po chodniku.
Westchnąłem cicho i ruszyłem w stronę zoologicznego, który wydawał się być najciekawszą lokacją w mieście. Wszedłem cicho do środka i zakradłem się do działu z papugami. Niestety, w zoologicznych nie ma jeleni, więc patrzenie na papużki musi mi wystarczyć. Spojrzałem z bliska na papugę żako, która wesoło latała po klatce, wydając zabawne dźwięki. Uśmiechnąłem się w duchu, kiedy zwierzątko złapało się nogami prętów w taki sposób, że była tuż obok mnie. Nie mogłem się oprzeć, żeby jej nie pogłaskać, więc ukradkiem pomiziałem ją po głowie, chociaż wiedziałem, że to trochę głupie i niebezpieczne. Po tym wyprostowałem się i zacząłem się znów rozglądać po sklepie. Przeszedłem do działu z gryzoniami. Minąłem króliki i podszedłem do dużej klatki, która rzekomo należała do tchórzofretki. Niestety, lokatora nie było w domu, więc na odchodnym zajrzałem do gadów. Była tam agama brodata i jaszczurka tęczowa, a oprócz tego parę innych, ale te dwie są moimi ulubionymi. Były nawet karteczki z imionami. Według nich, agama miała na imię Billy, a jaszczurka tęczowa - Sophie. Ich akurat nie mogłem pomiziać, bo były w terrariach, jak na gady przystało. Mimo to, stanąłem na palcach, przyglądając się obu zwierzakom, po czym wyszedłem szybko ze sklepu. Wtem, usłyszałem czyjś głos. Zielony, przemknęło mi przez myśl. Tak, głos tej osoby zdecydowanie był zielony.
Odwróciłem się gwałtownie, czekając, aż głos ponownie się ukaże.


<Ktuś?>