Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anglik wam podpali dom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anglik wam podpali dom. Pokaż wszystkie posty

1 listopada 2016

Od Costina cd Cecila

- Nie mów, że to całe zlizywanie ci się nie podobało - warknąłem. - Ale nawet jeśli, to raczej się to więcej nie powtórzy - wzruszyłem obojętnie ramionami. Wiesz, nie miałbym przeciwko, gdybyśmy to powtórzyli, tylko nie kiedy muszę starać się o względy współlokatora - wyszczerzyłem się i okrążyłem zdziwionego chłopaka. - Ale wiesz co? Chcesz posączyć Tequillę?
- Weź spadaj - warknął i uderzył mnie lekko w ramię. Wow agresja.
- Czego oczekiwałeś co? - zapytałem zmieszany łapiąc go za nadgarstek, by powstrzymać kolejny cios. - Nie jesteś w stanie mi nic zrobić. Tak właściwie to czemu próbujesz?

<Cyc? Tak bardzo brak wena>

26 października 2016

Od Cecila - Cd. Costina

- Cecil, Celinko, stop stop stop! Za szybko bełkotasz, zrozumieć cię nie mogę, w dodatku jedzie od ciebie alkoholem... Chlałeś coś!? Jak mogłeś, miałeś pić tylko ze mną! I to herbatę, cioto jedna - dźgnęła mnie palcem w sam środek czoła. Ona naprawdę nie zrozumiała z tego, że zostałem zgwałcony twarzowo!? To w ogóle nie brzmi i nie wygląda, zostałem podle wykorzystany. Myśl o tym, że nawet było dobrze po prostu mnie zabija. Dziewczyna złapała mnie za nadgarstki, ściskając mocno, abym się nie wyrwał. Pociągnęła za nie gwałtownie, zniżając do swojego poziomu. Jej twarz wyrażała jedno, wytłumacz albo wpierdziel.
- Costin upił mnie, potem... potem zrobił to... No chował mi iguanę, nakładał kaptur... własnymi ustami, cokolwiek, okej Mia?! Nie chcę o tym gadać, dlatego idź i z łaski swojej wpierdziel temu idiocie, żeby mu nerki uchem wyleciały. Nie chcę go na oczy widzieć - zabrało jej na chwilę dech. Myślałem, że poleci do niego i coś mu zrobi, typu wbije mu drąga w tyłek, ale nie. Coś ty, taka reakcja jest nieprawidłowa! W oczach pojawiły się gwiazdki, a na mordę wpełzł szeroki uśmiech.
- YAOOOOI! Cecil, spełniasz moje marzenia, awawa! Nie wierzę, choć miałam podejrzenia co do twojej orientacji, Boże zapowietrzam się, to chyba pierwszy raz w życiu. Opowiadaj jak było, a nie płaczesz mi tu! Powinieneś się cieszyć, że w końcu ktoś cię ruszył, nooo! Nikt inny by tego nie zrobił, uwierz mi. Widziałam takie przypadki jak ty, zawsze zostawały gejami w ostateczności - że co - Idź sam i odwzajemnij się mu! Ale Mahiru będzie niezadowolonyyy... o patrz, sam przyszedł! - odwróciłem głowę w stronę tego dupka. Czemu to zrobiłem!? Nie chciałem, cholera JASNA
- Mia, Mia stóóój... no i poszła - jej różowe włosy zniknęły za zakrętem. Pięknie, super. Costin podszedł do mnie powoli z dziwnym wyrazem, mając założone ręce na piersi.
- Mógłbyś się uspokoić, przecież nic złego się nie stało. Ogólnie, to zaskakujące w jakim szybkim czasie zdołałeś wytrzeźwieć. To bardzo... przydatna informacja - wymruczał, oblizując wargi. Postawiłem krok w tył.
- Nie, nie mogę. Dosłownie zlizałeś moją dumę, nienawidzę cię, kumasz? - warknąłem, choć wiedziałem, że ten frajer rzuci zboczonym tekstem i dalej będzie nawijał.

< Costin? ಠ_ಠ >

23 października 2016

Od Costina cd Cecila

Wysunąłem dolną wargę w niezadowoleniu.
- Tylko okay? - powiedziałem, z udawanym smutkiem. - Mówisz, że stać mnie na więcej?
Gdy tylko wypowiedziałem te słowa, dostałem grubym kocem w twarz tak, że oddychanie było niemożliwe. Szybko za cząłem ściągać nakrycie z głowy i gwałtownie nabrałem powietrza, gdy moja twarz została uwolniona. Cecil stał już ubrany wskazujac na mnie palcem, z wkurzonym wyrazem twarzy.
- Nie ufam ci już, Dupku - warknął i wyszedł z pokoju. Wzruszyłem ramionami i po ściągnięciu prudnej pościeli, wybrałem się do pralni. Kiedy z niej wróciłem, napotkałem chłopaka rozmawiającego zawzięcie z Mią, gwałtownie gestykulując rękoma.

<Cecil?>

Od Cecila - Cd. Costina

- Oh ku*wa... Co tu się właśnie odwaliłooo... - Costin mamrotał coś do kogoś w drzwiach, podczas gdy ja próbowałem dojść do siebie. Czułem się jak po dragach... Onie, nie nie, nie. Podniosłem się momentalnie do pionu, zakrywając płaszczem, leżącym obok.
- W MOIM ŁÓŻKU?! - wrzasnął Mahiru, oskarżycielsko celując palcem we Francuza. Czy ten pedał właśnie mnie zgwałcił?! Albo to sprawa wódki? Nie... Jestem w stu procentach pewny, że to Mia, lub ten kot... Tak, to oni. Świat mnie nie kocha.
- Twoje wygodniejsze, ną? Poza tym, to tylko materac. Ważne że zaruchałeeem - zaśmiał się lekko, pociągając na łokciach. W jednej sekundzie zrobiłem się cały czerwony, powoli docierało do mnie to, co tutaj zaszło. Mahiru, również cosplejujący okres wyszedł z pomieszczenia, wrzeszcząc jeszcze coś na korytarzu. Fioletowooki przyglądał mi się przez chwilę uważnie, uśmiechając się dziwnie.
- Do twarzy ci w malinkach, Cecilku - wymruczał, przysuwając się bliżej.
- Jakich do KUŹWY NĘDZY MALINKACH. PRZETRZYMAŁBYM TO LEPIEJ GDYBYŚ ICH NIE ROBIŁ, WŁAŚNIE SPLAMIŁEM SWÓJ HONOR - pościel przy okazji też - STAŁEM SIĘ... STAŁEM SIĘ... AFFDAGSFAHG - oto powód dlaczego nie cierpię pić przy takich kolesiach jak on. Wcisnąłem twarz w poduszkę, która następnie wylądowała na mordzie tego... Parówo luba
- Jesteś uroczy jak się złościsz, skarbie - odrzucił ją gdzieś na bok - Ale przez ciebie muszę teraz przepraszać Mahiego, no. Co ja mam mu powiedzieć, hm?
- NIENAWIDZĘ CIĘ OD DZISIAJ ZA TE MAŁE GÓWNIAKONIAKI NA SZYI JESTEŚ DLA MNIE MARTWY ROZUMIESZ - krzyknąłem, ubierając koszulkę. Potem, wraz z kocem na tyłku, zacząłem szukać spodni i bokserek.
- Sam się zgodziłeś. I miałeś mi odpowiedzieć, czy jestem lepszy od twojej byłej dziewczyny
Zatrzymałem się w miejscu, patrząc na niego zza ramienia. Zmarszczyłem brwi, miętosząc materiał w dłoni.
- Byłook - wypaliłem, wracając do poszukiwań.

< GWAŁTACZU? >

Od Costina cd Cecila +18

Uśmiechnąłem się łobuzersko i przystawiłem nos do włosów Cecila. Przez chwilę zastanawiałem się ile tak naprawdę wypiłem. Dwa, osiem, dwadzieścia? Mniejsza o to.
- Wiesz, że możesz tego później żałować, prawda? - mruknąłem wprost do jego ucha, następnie przygryzając płatek. Upity chłopak pokiwał tylko głową, odsłaniając mi kawałek swojej gładkiej szyi. Niedługo nie będzie taka gładka. - Połóż się na tym łóżku, tak żebym mógł na ciebie wejść. No dalej.
Cecil posłusznie wykonał moje polecenie, nadal pokazując swoją szyję. W ekspresowym tempie zwisałem na ciemnowłosym i wpatrywałem się w jego oczy. Mój uśmieszek nadal nie schodził z twarzy. Zbliżyłem usta do pokazywanej części ciała chłopaka i zacząłem ją ssać i gryść, tworząc niezliczoną ilość malinek. Raz po raz z jego ust otrzymywałem krótkie jęki. Nie mogłem sobie odpuścić i cmoknąłem go w te soczyste wargi i zaraz wróciłem do wcześniej wykonywanej czynności. Kilka minut później postanowiłem ściągnąć jego koszulkę, której napis rzucił mi się w oczy. Uke.
- Seme - wyszeptałem? Wytykając na niego język. - Czyli wolisz być na dole? Co ty na to, żebym ci obciągnął, a ty mi powiesz czy jestem lepszy niż ta twoja była dziewczyna, co?
W odpowiedzi dostałem krótki jęk, więc jeszcze raz pocałowałem go w usta, tym razem mocniej, głębiej, namiętniej. Miło jest nie czuć odpychających cię rąk na klatce piersiowej, tylko takie które drapią twoje plecy, jak kot. Zjechałem ustami na goła już pierś chłopaka i zacząłem go naznaczać. Kiedy przejechałem po nabrzmiałych sutkach Cecila, ten jęknął jeszcze głośniej. Merde. Jestem pewien, że był w stanie poczuć moją rosnącą erekcję na udzie, które służyło mi za podparcie. Mój język zaczął wirować wokół lewego sutka, a prawego torturowałem palcami.
- Costin - usłyszałem westchnięcie, więc zjechałem jeszcze niżej. Podgryzłem lekko skórę na brzuchu, a ręką przejechałem po wystającej erekcji towarzysza. Umiem podniecić nawet hetero. Składajcie mi pokłony ludzie. Powoli ściągnąłem spodnie Cecila i mocno odznaczający się członek w bokserkach, którego główka wystawała poza, ukazał się moim oczom. Zaśmiałem się pod nosem, odsuwając kawałek gumkę bielizny. Popatrzyłem na twarz bruneta z dołu, wypatrując jakiś znaków protestu, ale kiedy takowych nie znalazłem, po prostu zsunąłem zbędną część ubrania i podziwiałem chłopaka nago. Gdyby na trzeźwo powiedziałby mi że mam go przelecieć, to zrobiłbym to bez wachania. Mój automatycznie pokierował się na wielkie przyrodzenie, które od razu wziąłem w dłoń. Już wogóle nie zwracałem uwagi na przeciągliwe i głośne jęki. Zchyliłem się tak, że twardy kutas chłopaka był tylko kilka milimetrów od moich ust. Dosłownie sekunde później już w nich znikał. Owinąłem język wokół główki i zacząłem ssać. Kolejno wpychałem go tak, że obijał się o moje gardło i wyciągałem z ust, by zaraz possać jego podstawę. Nie minęło dużo czasu, zanim biała substancja wypełniła moje usta, a krzyk cały pokój. Przełknąłem wszystko i złączyłem nasze usta gdy drzwi od pokoju otworzyły się powoli.
- Costin do cholery, ile razy mam ci powtarzać, żebyś nie wypuszczał Kuro z- - usłyszałem wkurzony głos Mahiru, który przerwał wypowiedź tak szybko jak nas zobaczył. Oderwałem się spokojnie od ust Cecila i spojrzałem obojętnie na współlokatora.
- Jak widzisz, byłem zajęty czymś innym.

<Elka?XD>

Od Cecila - Cd. Costina

- Dlaczego? Nie wiem, może to przez tego pieprzniętego kota, idiotów którzy mnie otaczają, lub chociażby to, że muszę tutaj siedzieć? Dla człowieka takiego jak ja, jest do nie do zniesienia. Nie, nie obchodzi mnie to, że powiesz coś w stylu "inni mają gorzej". To męczące być takim wrednym, wiesz? Chociaż nie, bycie mną w ogóle jest wyczerpujące - warknąłem na jednym wdechu, rozkładając ręce. Costin - jeśli się nie mylę? - westchnął, poprawiając włosy wolną dłonią. Odgonił sierścia na bok, uśmiechając się tajemniczo.
- Spokojnie, wkurzasz wszystkich dookoła i muszą cię znosić ( że wypraszam sobie co? ) Tak tak Cycu. Ale wiem, co pomoże nam zrobić z ciebie lepszego człowieka, naprawdę lepszego.
- Uczynisz mnie Bogiem? Bo swoją zajebistością wyprzedzam wszystko, nawet Łysego z Brazzersów, albo Batmana
- Nhh, żeby być super, musiałbyś być homoseksualny, narcyziku. A teraz chodź za mną
I takim oto sposobem znalazłem się w jego pokoju, walnięty przy ścianie, tuż kołoniego. Trzymałem plastikowy kieliszek w łapie, nie mogąc w ogóle unieść głowy, lub chociażby ruszyć palcem.
- Dzuewczyna mnie rzuciłaaa... - czkawka - I to mje dobiło... Wiesz, jakieto męchące? Oen, one są do DUPY - zarzuciłem ramieniem, śmiejąc się cicho pod nosem - P... Powinien... wiesz co? Zostauńmy gejkami, fak. Gejami. Te... Glupie pierogi nie so nap moczebne, tak
- Ale... Ja już jeetstem gejkiem, Cycu - zaciągnął się powietrzem. Świat wokół mnie wirował, jestem naprawdę słaby w piciu. Słyszę kolory i widzę dźwięki... Nieźle się wstawiłem.
- Przykro mi, Cosrin, przykro miii - oparłem się czołem o bark wyższego, przenosząc rękę na jego kolano
- Ae bycie nim jest fajne, wiesz...? Chciałbyś spróbować...? - wymruczał. Zachichotałem jak mała dziewczynka.
- Jak zha damro, noto no, pomogę srpówobać... Spróbować. Lmaooo...

< Costin? XDD >

19 października 2016

Od Costina cd Cecila

- Twoim najgorszym koszmarem. A to jest wredota mojego kochanego Mahiru - powiedziałem sarkastycznie. - Ten kot nikogo nie lubi Cecil, więc się zamknij i następnym razem nie sycz, ani nie uciekaj - warknąłem, klepiąc go palcem w czoło. W ułamku sekundy moja ręka została odciągnięta z obrzydzeniem. Wyszczerzyłem się i położyłem mu Kuro na głowie. - Teraz cierp, a najlepiej ukatrup tego sierściucha, bo ja nie chcę mieć kolejnego zabójstwa na koncie - mruknąłem i zacząłem odchodzić. Usłyszałem okropny krzyk i kilka chwil później miałem czarną kupkę futra w moich rękach. Blah...
- Nie rób tak nigdy więcej ALBO CI PRZYPIERDZIELĘ!
- Calmer - westchnąłem i wziąłem kociaka pod łapki. - Co cię stary ugryzło?

<Elko moja kochana?>

Od Cecila - Cd. Costina

- Co, co piękne, co, masz coś do mnie, co? Chwila, MAM KOCIĄ SIERŚĆ NA MORDZIE BOŻE ZDEJM TO MI ZDEJM
- Przestań do cholery... Machać łapami, to zwykła rzęsa matole - warknął, łapiąc w końcu kota za ogon. Zrzucił go ze swojej twarzy, miotnął nim o ziemię, kot miauknął niczym szatan, i wtedy wbiegł w moje nogi O MÓJ BOŻE KOTOWATE MNIE ATAKUJE. Rzuciłem się do ucieczki, sycząc na wrednego ośmiowąsego, czy ile on tych włosów tam ma. Tak, bądź mądry niczym ja, syknij na tego drapieżcę podczas biegu. Nieznajomy darł się na mnie z tyłu, abym się zatrzymał. Miałem coś mu wrzasnąć, kiedy pojawił się mój największy wróg, schody. Ostatnim razem spadłem z nich, psując sobie palec. Na szczęście szybka od telefonu nie pękła, a ukulele było całe. Mogę śmiało powiedzieć, że mam uke. Nawet dziura w nim jest duża. Stanąłem gwałtownie, wstrzymując oddech. Tymczasem tamto bydle zaatakowało mi skarpetkę, potem nogawkę. Czemu to coś mnie nie lubi, chociaż ja tego nienawidzę, no ja się tak nie bawię no. Zwierzę przyczepiło się kiełkami do materiału w okolicach kostki. Żeby go strącić, musiałem unieść stopę. Niestety, to nie poskutkowało, nadal się mnie trzymał, wisząc w powietrzu. Fioletowe Oko przybiegł parę sekund później, usiłując zdobyć się na jakiś mądry komentarz. No cóż, nie wyszło. Złapał mnie za kolano, odczepił sierść i trzymał tak, aby się nie kręcił.
- TO MAŁE GÓWNO CHCIAŁO MNIE POŻREĆ - krzyknąłem, pokazując na niego oskarżycielsko palcem.
- TO PO KIJA METROWEGO NA NIEGO SYCZAŁEŚ CIOTO

- JA NIE WIEM KIM TY W OGÓLE JESTEŚ OKEJ

< Coooostin? >

16 października 2016

Od Costina cd Cecila

Wrzasnałem po raz kolejny, widząc biegającego za mną kota. Wybiegłem szybko z pokoju, ale kiedy chciałem zamknąć drzwi złośliwy kocur zdążył wybiec z pomieszczenia. Obiecuję ci Mahiru, że znajdziesz jego martwe ciało w swoim łóżku. Zacząłem biec przez długi korytarz, później po schodach, aż przypadkiem nie wleciałem na jakiegoś chłopaka, który wyglądał jakby właśnie się wprowadzał.
- Powaliło cię?! - krzyknął, wygrzebując się spod mojego ciała z obrzydzeniem.
- l'homme désolé mais qui est créature impure encore pour moi est la marche, et si vous tirez sur un couteau pour mon compagnon de chambre, il m'a poignardé. Non pas que j'ai rien contre... kuźwa znowu zapomniałem, że nie wszyscy znają francuski - mruknąłem do siebie. - To znaczy... Sorry stary, ale to stworzenie nieczyste ciągle za mną łazi, a jeżeli wyciągnę na nie nóż to mój współlokator sam mnie zadźga. Nie żebym miał coś przeciwko.
Podniosłem się szybko na równe nogi i rozejrzałem się na boki w poszukiwaniu tego czarnucha. Nie musiałem długo szukać, bo kupa futra wylądowała mi na twarzy. Od towarzysza otrzymałem tylko głośny śmiech za co miałem mu ochotę przywalić. Może od razu odciąć głowę i podpalić jak czarownice na stosie?
- ... ta to by było piękne - wypowiedziałem sam do siebie.

<Elżbietko moja kochana? XD>

Od Cecila

- Co to w ogóle ma być?! TE SPODNIE WYGLĄDAJĄ JAK MOJA PIŻAMA, CZUJĘ SIĘ DZIWNIE OKEJ - ścisnąłem mocniej komórkę w dłoni, ale ostrożnie, żeby mój skarb się nie zepsuł - CZEMU PRZYSŁAŁEŚ MNIE DO TEJ WYLĘGARNI PULPETÓW? TO NIE JEST FAJNE - ludzie patrzyli się na mnie wystraszeni, lecz ja posyłałem im tylko zabójcze spojrzenie. Moja wina, że wyglądam jak obłąkany? Mam szczerą nadzieję, że któregoś dnia ono zadziała. Ostatnio ćwiczyłem to na gołębiu, chwilę później zginął pod kołami czerwonej Hondy. To się chyba zalicza.
- Nie słyszysz siebie, prawda? Nie słyszysz, jesteś agresywny. Matka przez ciebie znowu ma bóle głowy, przez co wyżywa się na mnie. I... I właśnie o to chodzi, nie kontrolujesz swoich emocji, a ta szkoła jest najlepsza w swoim fachu. Ona pomoże ci zachowywać się, no...
- No jak? Jak snoby, czyli wy. Wiesz co, okej. Pożegnam się mIŁO GRZECZNIE ZGIŃ POD POCIĄGIEM - zanim ojciec zdążył cokolwiek dopowiedzieć, rozłączyłem się. Tak tak, te ławki są wygodne, spokojnie, jak co, wyżyjesz się na śmietniku. Zwróć uwagę na coś innego. Ale czemu aż wywalili mnie za wielkie wody, no? W Anglii też jest dużo fajnych akademików, nie trzeba było wypieprzać mnie jak na Syberię. Podniosłem torbę z ziemi i ruszyłem tyłek. Telefon powędrował do kieszeni płaszcza, a spokój chwilowo powrócił.
Podszedłem do drzwi, sięgając po klamkę, lecz ktoś mnie wyprzedził.
- Fajny... Rozporek? - wymamrotałem zakłopotany, unosząc głowę ku górze. Jakiś Rudy Człowiek patrzył się na mnie zgarbiony. Był cholernie wysoki, patrzyłem się na jego klatę, ale musiałem rzucić coś o rozporku. Jesteś głupi, Strider. Przybiłem sobie mentalnego facepalm'a.
- Dzięki - uśmiechnął się delikatnie, wymijając moją osobę. Ludzie mnie już nie polubią. Niezręczne spotkanie zaliczone. Tylko, do czego mam się teraz przyczepić.

< Ktokolwiek, cokolwiek, boże nie >
czegoś słabszego nie mogłam wymyślić