Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anielica i Diabeł. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Anielica i Diabeł. Pokaż wszystkie posty

20 października 2016

Od Gabrijela - Cd. Judy

- Gabrijel. Gabrijel Rafaił Kostov, dokładniej. - odpowiedziałem, uśmiechając się do dziewczyny. - Nic ci się nie stało?
- Nie, nic. - odparła, odwzajemniając uśmiech. Po tych słowach puściłem ją. 
- Swoją drogą, mogę poznać twoje imię?
- Umh, oczywiście. Jestem Judy. - oznajmiła, podając mi dłoń. Oczywiście, ją ująłem. - Jesteś tu nowy?
- Aż tak bardzo to widać? - zapytałem, opierając się o walizkę. No przecież wcale jej nie widać, skąd. Dziewczyna jedynie skinęła głową w odpowiedzi. Po chwili ciszy zdecydowałem się ponownie odezwać. - No.. To do zobaczenia później.
- Gdzie ci się tak spieszy? 
- Muszę rozpakować rzeczy i zaznajomić się z okolicą. W końcu jestem tu od niecałych dwóch minut. - zaśmiałem się cicho i trochę odsunąłem, by dziewczyna mogła spokojnie przejść.
- Oki. W takim razie do później. - odparła i ruszyła tam, gdzie zmierzała wcześniej, machając mi na odchodne.
[ JUDY NO CO JA CI MAM ODPISAĆ NO ]

19 października 2016

Od Gabrijela

Wysunąłem rączkę z granatowej walizki i wyszedłem z pociągu. Dziś był piątek, weekendu początek, więc nie musiałem spieszyć się do internatu. Spojrzałem raz jeszcze na plan, który wysłano pocztą parę tygodni temu. Miałem być w pokoju na parterze, o numerze 4. Przewodniczącą szkoły, do której zacznę uczęszczać, była panna Kanade. Obok tych informacji została zamieszczona mapka miasta z zaznaczonym internatem i gimnazjum. Dotarłem do końca peronu i wszedłem po schodach na wiadukt. Wysoki budynek majaczył, poniekąd, w oddali. Nie chcąc tracić czasu, czym prędzej przemaszerowałem przez całą długość wcześniej wspomnianego wiaduktu i zszedłem w dół, kierując się we właściwą ulicę. Droga do mojego nowego miejsca zamieszkania była całkiem prosta. Wystarczyło wiedzieć, gdzie jest park lub centrum. Później wszystko szło jak z płatka. Sięgnąłem do kieszeni, by sprawdzić, czy wszystko w niej było. Portfel i rozładowany telefon - na miejscu. Skróciłem sobie drogę przez jedną z parkowych alejek. Dzięki temu byłem naprzeciw podjazdu do internatu. Ciemna brama była otwarta. Korzystając z tego, wszedłem na jego teren i skierowałem się wprost ku wejściu. Prawie byłem przy drzwiach, gdy ktoś się potknął, lądując, oczywiście, na mojej klatce piersiowej.

[ Któż? xD ]