Przygryzłem wnętrze policzka i puściłem ramiona chłopaka by wyjąć mały ręcznik z plecaka, puki jeszcze jest jak ratować jego twarz. Przyłożyłem materiał to mordy towarzysza i przetarłem ją lekko.
- Ciesz się, że zdążyłeś zamknąć te oczy, bo wtedy musiałbyś przechodzić operację. Może już więcej tego nie dotykaj, co? - mruknąłem, przekazując ręcznik Cecilowi i zbierając wszystko z ziemi. - Wracamy, bo jeszcze się tu nieświadomie zabijesz, potykając o jakąś gałąź. A co do tego zlizywania - może kiedyś - dodałem cicho, spoglądając w dół.
Wziąłem czarnowłosego za rękę i pociągnąłem z powrotem do internatu. Kiedy znaleźliśmy się w budynku w ekspresowym tempie wepchnąłem go do łazienki, zabrałem ręcznik i wyczyściłem jego twarz ciepłą wodą. Nie mając zbytniej ochoty pójść do pokoju po czysty ręcznik ściągnąłem swoją koszulkę i wytarłem wodę materiałem.
- Świeżo wyprana, nie martw się - z tymi słowami zmyłem się do pokoju.
<Cycel?>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ręczniczek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ręczniczek. Pokaż wszystkie posty
8 listopada 2016
Od Cecila - Cd. Aesop'a
- Cecil nie wykonuje rozkazów, numhp - mruknąłem, schylając się po spray. Chłopak prychnął coś, a kątem oka zauważyłem, że opiera się o murek ruiny. Założył ręce na klacie.
- Cecil niech nie mówi w trzeciej osobie - zamknij żuchwę cwelu - I jesteś tego pewny, że rozkazów nie wykonujesz? Wyglądasz jak typowy kot - co on znowu pierdzieli? Ok, zignoruj go Strider, zignoruj. Jesteś tutaj żeby światem zawładnąć, a nie stawać się jakimś kurna pchlarzem z wąsami. Choć one przynajmniej jakieś mają... Zawsze się zastanawiałem, jakbym w takich wyglądał. Dobra koniec, trzeba namalować coś na tych cegłówkach. Pokazać, że Leonardo to tylko kasjer ze spożywczaka przy mnie. Ok, wyceluj w ścianę... Naciśnij spust, je. FAK, FAK TO MI SIĘ DO OCZU DOSTAŁO. I jeszcze mi to żelastwo na stopę spadło, ZERO LITOŚCI DLA CECILA. A od wrzasku boli mnie gardło. Walić świat.
- TY IDIOTO, krzywo żeś to trzymał! - wrzasnął, nagle się podrywając. Podszedł do mnie, kładąc mi nie wiem po jakiego kija dłonie na ramionach. Zawsze jak próbuję zrobić cokolwiek, kończę pobity albo zmieniony w coś dziwnego.
- Zamknij mordę i mi pomóż, wyglądam jak pierwszy lepszy murzyn! Zmyj to ze mnie, nawet swoim własnym jęzorem! - nakazałem mu, zaciskając kurczowo powieki. A ten dureń stoi i i nic nie robi, cholera jasna!
< mydło. >
- TY IDIOTO, krzywo żeś to trzymał! - wrzasnął, nagle się podrywając. Podszedł do mnie, kładąc mi nie wiem po jakiego kija dłonie na ramionach. Zawsze jak próbuję zrobić cokolwiek, kończę pobity albo zmieniony w coś dziwnego.
- Zamknij mordę i mi pomóż, wyglądam jak pierwszy lepszy murzyn! Zmyj to ze mnie, nawet swoim własnym jęzorem! - nakazałem mu, zaciskając kurczowo powieki. A ten dureń stoi i i nic nie robi, cholera jasna!
< mydło. >
6 listopada 2016
Od Aesop'a cd Cecila
Po kilkunastu minutach nieustającego śpiewu wstałem i gwałtownie otworzyłem drzwi.
- Zamkniesz się w końcu? - warknąłem i ignorując go poszedłem zmyć farbę z włosów i przy okazji je wysuszyć. Oczywiście Cecil nie byłby sobą gdyby nie przyszedł ze mną i nie sterczał w drzwiach brzęcząc na tym... czymś. Westchnąłem znudzony i roztrzepałem dłonią świeżo wysuszone włosy.
- Skoro i tak się ode mnie nie odczepisz, to chodź, zrobimy coś głupiego, za co późnej pewnie mnie wywalę, albo mnie zabiją, ale będzie się opłacało - pociągnąłem go za rękę z powrotem do pokoju i założyłem pierwsze lepsze ciuchy i kurtkę, po czym sięgnąłem po plecak z farbą w spray'u. - Chodź, Głupku.
Wybiegłem na zewnątrz i zarzuciłem plecak na ramię. Nie zwracając uwagi na czarnowłosego chłopaka poszedłem przed siebie, w głąb lasu i za pozostałości ruin jakiegoś zamku. Położyłem torbę przy jednym z drzew i dopiero teraz spojrzałem na zdziwionego Cecila.
- Skąd ty w ogóle?
- Lubię się włóczyć - mruknąłem i wyciągnąłem kilka puszek na wierzch. Podałem jedną towarzyszowi. - Chcesz spróbować?
Uśmiechnąłem się szeroko i usiadłem na ziemi przyglądając się zdezorientowanej twarzy chłopaka. Zachichotałem pod nosem i podniosłem się. Położyłem dłoń na tę jego, trzymającą farbę i pokierowałem go na ceglany murek. Nacisnąłem palcem na jego i farba zaczęła "uciekać" z dozownika. Zbity z tropu Cecil odskoczył upuszczając puszkę. Zarumieniłem się, kiedy wpadł plecami na mnie, jednak odsunąłem się w tył.
- To nie jest takie trudne - wymamrotałem. - Spróbuj jeszcze raz, bez moich instrukcji, proszę?
<Cycu?>
- Zamkniesz się w końcu? - warknąłem i ignorując go poszedłem zmyć farbę z włosów i przy okazji je wysuszyć. Oczywiście Cecil nie byłby sobą gdyby nie przyszedł ze mną i nie sterczał w drzwiach brzęcząc na tym... czymś. Westchnąłem znudzony i roztrzepałem dłonią świeżo wysuszone włosy.
- Skoro i tak się ode mnie nie odczepisz, to chodź, zrobimy coś głupiego, za co późnej pewnie mnie wywalę, albo mnie zabiją, ale będzie się opłacało - pociągnąłem go za rękę z powrotem do pokoju i założyłem pierwsze lepsze ciuchy i kurtkę, po czym sięgnąłem po plecak z farbą w spray'u. - Chodź, Głupku.
Wybiegłem na zewnątrz i zarzuciłem plecak na ramię. Nie zwracając uwagi na czarnowłosego chłopaka poszedłem przed siebie, w głąb lasu i za pozostałości ruin jakiegoś zamku. Położyłem torbę przy jednym z drzew i dopiero teraz spojrzałem na zdziwionego Cecila.
- Skąd ty w ogóle?
- Lubię się włóczyć - mruknąłem i wyciągnąłem kilka puszek na wierzch. Podałem jedną towarzyszowi. - Chcesz spróbować?
Uśmiechnąłem się szeroko i usiadłem na ziemi przyglądając się zdezorientowanej twarzy chłopaka. Zachichotałem pod nosem i podniosłem się. Położyłem dłoń na tę jego, trzymającą farbę i pokierowałem go na ceglany murek. Nacisnąłem palcem na jego i farba zaczęła "uciekać" z dozownika. Zbity z tropu Cecil odskoczył upuszczając puszkę. Zarumieniłem się, kiedy wpadł plecami na mnie, jednak odsunąłem się w tył.
- To nie jest takie trudne - wymamrotałem. - Spróbuj jeszcze raz, bez moich instrukcji, proszę?
<Cycu?>
Od Cecila - Cd. Aesop'a
Zafarbowałem mu włosy [sam ogólnie nie wiem czemu, to pewnie przez tego herbatnika. Na stówę był zatruty jakimś gównem nieczystym] zjadłem to co mi dał i po prostu usiadłem u niego na łóżku.
- Czemu tu w ogóle jeszcze siedzisz? - mruknął chłopak, teraz już z fioletową włosienicą. Przeglądał się lustrze, patrząc na swój nowy fryz. Nie mógł go jeszcze dotykać, ani myć, bo wszystko poszłoby na marne. Zerknąłem na niego, po czym wzruszyłem w odpowiedzi ramionami. Westchnąłem cicho, przysuwając się bliżej ściany. Usłyszałem dźwięk zderzającego się z drewnem tynku. Fak, zapomniałem ściągnąć gitarę z pleców. I ten głup mi o tym nie powiedział? Kiedyś to mu trzasnę za karę karniaka na czole. Dzisiaj ogółem czułem się tak... spokojniej. Po kija słuchałem takich piosenek?
- Wyjdziesz stąd czy co? - ponownie wzruszenie - Nie chce ci się ruszać, siłą cię tylko mogę stąd wynieść, prawda? - pokiwałem mu głową na potwierdzenie - Nie zapominasz, że jestem wyższy? - fak, to może to zrobić z łatwością. Zanim zdążyłem się zwlec z bed'a, ten idiota złapał mnie pod pachy jak jakiegoś pieprzonego kota i po prostu wyniósł na korytarz. Walić to że kopnąłem go parę razy i nawet ugryzłem w łokcia, jakim cudem nie wiem, najzwyczajniej w świecie postawił przed drzwiami, po czym je zamknął. Prychnąłem znacząco, opierając się o nie plecami i zsunąłem się w dół. Nie chciało mi się chodzić, serio. A potem zorientowałem się, że moje biedne dziecko tam było. I po prostu przejechało się po tych głupich drzwiczkach. Zacisnąłem usta, następnie zassałem powietrze i wypuściłem je nosem. Jestem takim matołem, bożeee... No spokojnie Izabelko, jesteś już bezpieczna. Tylko co robić, jak ci się nie chce chodzić. Grać oczywiście, hehe. Chwilę później nastroiłem ją, zaczynając na niej coś brzdąkać.
- Nanana... Zbliżam się, by cię spotkać, powiedzieć, że jest mi przykro. Nie wiesz, jak urocza jesteś. Zdradź mi swoje tajemnice, zadaj mi swoje pytania. Och, powróćmy do początku - wymruczałem bez melodii.
< MYDEŁ? Nudzi mi się >
- Czemu tu w ogóle jeszcze siedzisz? - mruknął chłopak, teraz już z fioletową włosienicą. Przeglądał się lustrze, patrząc na swój nowy fryz. Nie mógł go jeszcze dotykać, ani myć, bo wszystko poszłoby na marne. Zerknąłem na niego, po czym wzruszyłem w odpowiedzi ramionami. Westchnąłem cicho, przysuwając się bliżej ściany. Usłyszałem dźwięk zderzającego się z drewnem tynku. Fak, zapomniałem ściągnąć gitarę z pleców. I ten głup mi o tym nie powiedział? Kiedyś to mu trzasnę za karę karniaka na czole. Dzisiaj ogółem czułem się tak... spokojniej. Po kija słuchałem takich piosenek?
- Wyjdziesz stąd czy co? - ponownie wzruszenie - Nie chce ci się ruszać, siłą cię tylko mogę stąd wynieść, prawda? - pokiwałem mu głową na potwierdzenie - Nie zapominasz, że jestem wyższy? - fak, to może to zrobić z łatwością. Zanim zdążyłem się zwlec z bed'a, ten idiota złapał mnie pod pachy jak jakiegoś pieprzonego kota i po prostu wyniósł na korytarz. Walić to że kopnąłem go parę razy i nawet ugryzłem w łokcia, jakim cudem nie wiem, najzwyczajniej w świecie postawił przed drzwiami, po czym je zamknął. Prychnąłem znacząco, opierając się o nie plecami i zsunąłem się w dół. Nie chciało mi się chodzić, serio. A potem zorientowałem się, że moje biedne dziecko tam było. I po prostu przejechało się po tych głupich drzwiczkach. Zacisnąłem usta, następnie zassałem powietrze i wypuściłem je nosem. Jestem takim matołem, bożeee... No spokojnie Izabelko, jesteś już bezpieczna. Tylko co robić, jak ci się nie chce chodzić. Grać oczywiście, hehe. Chwilę później nastroiłem ją, zaczynając na niej coś brzdąkać.
- Nanana... Zbliżam się, by cię spotkać, powiedzieć, że jest mi przykro. Nie wiesz, jak urocza jesteś. Zdradź mi swoje tajemnice, zadaj mi swoje pytania. Och, powróćmy do początku - wymruczałem bez melodii.
< MYDEŁ? Nudzi mi się >
5 listopada 2016
Od Aesop'a cd Cecila
Pokiwałem obojrtnie głową i już miałem brać się za farbowanie, kiedy Cecil znowu wparował mi do pokoju. Warknąłem rozdrażnioniony i złapałem się za czoło.
- Jeżeli masz mi tak wparowywać do pokoju, to się chociaż na coś przydał - mruknąłem i podałem mu miskę z farbą i foliowe rękawiczki. Chłopak westchnął zrezygnowany, ale zalożył rękawiczki i przybliżył się by pofarbować mi włosy. W miarę możliwości sięgnąłem po opakowanie herbatników i wsunąłem mu jednego w usta.
- Od tego twój "kac" powinien przejść. Uwierz mi lub nie, ale to sprawdzona metoda.
<Cyc?>
- Jeżeli masz mi tak wparowywać do pokoju, to się chociaż na coś przydał - mruknąłem i podałem mu miskę z farbą i foliowe rękawiczki. Chłopak westchnął zrezygnowany, ale zalożył rękawiczki i przybliżył się by pofarbować mi włosy. W miarę możliwości sięgnąłem po opakowanie herbatników i wsunąłem mu jednego w usta.
- Od tego twój "kac" powinien przejść. Uwierz mi lub nie, ale to sprawdzona metoda.
<Cyc?>
Od Cecila - Cd. Aesop'a
- Chciałem ci wpieprzyć... Za to że... Źle się czułem. Myślałem, że ten jogurt, żelki, cokolwiek, to twoja wina. One sfermentowały, i namieszały mi coś we łbie. Nieważne, naprawdę nieważne. Nie pytaj. Tak samo jak ja zapomnę o twoim ręczniku, ty o tym i to, że cię dotykałem ok - mruknąłem, przecierając usta wierzchem dłoni - Bleh, pasta. I po co ci farba do włosów?
- No chyba nie będę jej pić. Farbować włosy chcę, fioletowy będzie okej - szepnął, bawiąc się pędzelkiem - Nie zabronisz mi. I nie krytykuj tego, nie mów że to głupie - prychnął głośniej, wzdychając głęboko.
- Co kto lubi. I czemu myślisz, że tego nie cierpię, co? Nie zabronię, sam kiedyś to robiłem. Miałem białe, kiedyś granatowe. A to mój naturalny kolor - pokazałem na swoją włosienicę - Ludzie są przeciwko mnie, tak? Nie no spoko, ja też taki mogę być, zobaczysz że jutro będą mówić o ofiarach zawiniętych w papier toaletowy z wibratorem w gardle! - warknąłem oburzonym tonem, unosząc palec wskazujący - A teraz, oddalam się! Adie frajerze - iii tak, spektakularne wyjście, punkt dla Cecila. Dumnym krokiem skierowałem się do swojego pokoju.
< Mydło? Wena zdycha postrzelona w rowie >
- No chyba nie będę jej pić. Farbować włosy chcę, fioletowy będzie okej - szepnął, bawiąc się pędzelkiem - Nie zabronisz mi. I nie krytykuj tego, nie mów że to głupie - prychnął głośniej, wzdychając głęboko.
- Co kto lubi. I czemu myślisz, że tego nie cierpię, co? Nie zabronię, sam kiedyś to robiłem. Miałem białe, kiedyś granatowe. A to mój naturalny kolor - pokazałem na swoją włosienicę - Ludzie są przeciwko mnie, tak? Nie no spoko, ja też taki mogę być, zobaczysz że jutro będą mówić o ofiarach zawiniętych w papier toaletowy z wibratorem w gardle! - warknąłem oburzonym tonem, unosząc palec wskazujący - A teraz, oddalam się! Adie frajerze - iii tak, spektakularne wyjście, punkt dla Cecila. Dumnym krokiem skierowałem się do swojego pokoju.
< Mydło? Wena zdycha postrzelona w rowie >
4 listopada 2016
Od Aesop'a cd Cecila
W ekspresowym tempie odwróciłem go do siebie plecami i popchnąłem w stronę łazienki. W około minutę stałem oparty o ścianę patrząc jak Cecil opróżnia swój żołądek.
- Czego tyś się nażarł, że teraz rzygasz jak kobieta w ciąży? - warknąłem znudzony stojąc obok niego w samych dresowych portkach, które zdążyłem założyć podczas tej krótkiej przerwy. Podciągnąłem je wyżej i zawiązałem sznurek nad pępkiem, by nie odkrywać prywatnych części ciała. Włożyłem ręce do kieszeni i jeszcze chwilę poczekałem, aż mój towarzysz skończy. W końcu podniósł się i znowu do mnie przytulił.
- écho klaniá - mruknąłem i oddałem przytulasa z lekkim obrzydzeniem.
- Yoshiko miał przeterminowane żelki - mruknął i jeszcze bardziej wtulił twarz w moją pierś. Wysunąłem dolną wargę w proteście i odsunąłem od siebie.
- Pierw umyj zęby - warknąłem i wycofałem się z łazienki do pokoju. Kilka minut później czarnowłosy wrócił ze świeżym oddechem i chyba mniej zatruty gdy przygotowywałem fioletową farbę do włosów. - Tak właściwie, to czemu w ogóle tu wróciłeś?
<Cycu?>
- Czego tyś się nażarł, że teraz rzygasz jak kobieta w ciąży? - warknąłem znudzony stojąc obok niego w samych dresowych portkach, które zdążyłem założyć podczas tej krótkiej przerwy. Podciągnąłem je wyżej i zawiązałem sznurek nad pępkiem, by nie odkrywać prywatnych części ciała. Włożyłem ręce do kieszeni i jeszcze chwilę poczekałem, aż mój towarzysz skończy. W końcu podniósł się i znowu do mnie przytulił.
- écho klaniá - mruknąłem i oddałem przytulasa z lekkim obrzydzeniem.
- Yoshiko miał przeterminowane żelki - mruknął i jeszcze bardziej wtulił twarz w moją pierś. Wysunąłem dolną wargę w proteście i odsunąłem od siebie.
- Pierw umyj zęby - warknąłem i wycofałem się z łazienki do pokoju. Kilka minut później czarnowłosy wrócił ze świeżym oddechem i chyba mniej zatruty gdy przygotowywałem fioletową farbę do włosów. - Tak właściwie, to czemu w ogóle tu wróciłeś?
<Cycu?>
Od Cecila - Cd. Aesop'a
- O KURNA PRÓG ZAATAKOWAŁ MI PALCA, TA SZKOŁA NIEBEZPIECZNA JEST - wszystko, powtarzam, wszystko tutaj chce mnie zabić lub spenetrować. Będę to powtarzał codziennie, póki wszyscy tego nie zrozumieją. Złożę skargę, naślę na nich Putina i tyle po tym burdelu, dziękuję dobranoc. Oni tu uczą jak lody robić z polewą bez lodów. Jak smarować nogi po próbie przyjaźni z malinami. Jak jeździć na ruskich rolkach i jak dogłębnie penetrować innych, nie tylko językiem czy wzrokiem. Uniosłem bolącą nogę, po czym posunąłem do swojego pokoju. Zmierzwiłem ręką włosy, witając się z Yoshiko. Musiała wyjść na jakieś dodatkowe, to legnąłem się na łóżko i rozmasowałem bolący palec. O fak... jogurt leży. Yo pewnie zostawiła. Nie obrazi się, jak go wezmę sobie wezmę...
Dziesięć sekund później wystąpiły nieoczekiwane objawy - jogurt był przeterminowany [ogółem pochodził z odmętów stołówki, więc kto spodziewał się tego że będzie dobry], a Cyc tego nie czuł, więc miał to w dupie. Przez to czuł się dziwnie, jakby naćpał się syropu przez oczy i jego nastawienie całkowicie się zmieniło... #dramaqueen_cecilforewa. Relacjonował zjarany mózg tego debila.
Znowu słyszę kolory i widzę pieśni starych przodków. Costin się do mnie dobiera? Nie, to ten Sołp, Aesip... Aseop. Mydelniczka. Tak, muszę jej to wszystko wytknąć... Powiedzieć co o niej myślę. Spróbuję wyjść na korytarz... Fak, próg znowu atakuje. Na szczęście miałem kapcie. A tam jest mój kochany przyjaciel! Trzeba do niego iść... Tak, jego plecy są takie miękkie.
- Wtf Cecil, co ty odwalasz? - zerwał się, kiedy otoczyłem łapami jego szyję.
- Tulam się, miły jesteś w dotyku - wymruczałem w odpowiedzi, czując takie fajne ciepełko, bijące od plecków tego typa - Haftuję normalnie, serio... Boże zaraz uwolnię pawia, zabierz mnie do łazienki
< BRAKOWENA OK? >
Dziesięć sekund później wystąpiły nieoczekiwane objawy - jogurt był przeterminowany [ogółem pochodził z odmętów stołówki, więc kto spodziewał się tego że będzie dobry], a Cyc tego nie czuł, więc miał to w dupie. Przez to czuł się dziwnie, jakby naćpał się syropu przez oczy i jego nastawienie całkowicie się zmieniło... #dramaqueen_cecilforewa. Relacjonował zjarany mózg tego debila.
Znowu słyszę kolory i widzę pieśni starych przodków. Costin się do mnie dobiera? Nie, to ten Sołp, Aesip... Aseop. Mydelniczka. Tak, muszę jej to wszystko wytknąć... Powiedzieć co o niej myślę. Spróbuję wyjść na korytarz... Fak, próg znowu atakuje. Na szczęście miałem kapcie. A tam jest mój kochany przyjaciel! Trzeba do niego iść... Tak, jego plecy są takie miękkie.
- Wtf Cecil, co ty odwalasz? - zerwał się, kiedy otoczyłem łapami jego szyję.
- Tulam się, miły jesteś w dotyku - wymruczałem w odpowiedzi, czując takie fajne ciepełko, bijące od plecków tego typa - Haftuję normalnie, serio... Boże zaraz uwolnię pawia, zabierz mnie do łazienki
< BRAKOWENA OK? >
Od Aesop'a cd Cecila
Spojrzałem na niego zdziwiony, ale chwilę później zrozumiałem aluzję. Postanowiłem pobawić się trochę w małego zboka.
- Z wielką chęcią, Tatusiu - mruknąłem pod nosem i uśmiechnąłem się figlarnie. - Przydałoby się jednak jeszcze to zdjęcie - zbliżyłem się do niego kawałek. - Tak, tylko ty tutaj pieprzysz.
Cecil zrobił pięć kroków do tyłu i wykonał znak stopu dłońmi.
- Nie próbuj się zbliżać. Polenizowałbym. Ty widziałeś Costina? - zmarszczyłem brwi i skinąłem głową, jednak nie bardzo mnie to obchodziło. Zastanowiłem się jednak o co chodzi z tymi uwagami religijnymi. Nietolerancja czy coś? Spojrzałem na czarnowłosego z typowym bitchfacem na twarzy.
- Zostaw moją religię w spokoju dobra? Niech cię Hades weźmie do Tartaru - warknąłem na niego. - Jestem pewien, że Zeus pieprzy piorunami lepiej od ciebie.
Wysunąłem dolną wargę i poprawiłem spadający ręcznik obserwując reakcje chłopaka. Odwróciłem się sprawnie i zacząłem odchodzić podskakując lekko, jak zajączek. Zatrzymał mnie jednak donośny krzyk.
<Cyc?>
- Z wielką chęcią, Tatusiu - mruknąłem pod nosem i uśmiechnąłem się figlarnie. - Przydałoby się jednak jeszcze to zdjęcie - zbliżyłem się do niego kawałek. - Tak, tylko ty tutaj pieprzysz.
Cecil zrobił pięć kroków do tyłu i wykonał znak stopu dłońmi.
- Nie próbuj się zbliżać. Polenizowałbym. Ty widziałeś Costina? - zmarszczyłem brwi i skinąłem głową, jednak nie bardzo mnie to obchodziło. Zastanowiłem się jednak o co chodzi z tymi uwagami religijnymi. Nietolerancja czy coś? Spojrzałem na czarnowłosego z typowym bitchfacem na twarzy.
- Zostaw moją religię w spokoju dobra? Niech cię Hades weźmie do Tartaru - warknąłem na niego. - Jestem pewien, że Zeus pieprzy piorunami lepiej od ciebie.
Wysunąłem dolną wargę i poprawiłem spadający ręcznik obserwując reakcje chłopaka. Odwróciłem się sprawnie i zacząłem odchodzić podskakując lekko, jak zajączek. Zatrzymał mnie jednak donośny krzyk.
<Cyc?>
Od Cecila - Cd. Aesop'a
- Założę się, że chciałeś mnie tutaj podejrzeć i cyknąć foty do fapfolderu - mruknął cicho Aesop, czy jakkolwiek mu tam było, po czym przyłożył parę palców do ust. Wow, koleś maluje paznokcie. Czy ja jestem jedynym normalnym człowiekiem w tej szkole? Ludzie tutaj chyba ćpają stare żelki i za bardzo się wstawiają. Nie wiem czemu, ale mimowolnie na mojej twarzy pojawiły się wypieki. To przez to? Do kija pana zabiję tego człowieka
- Jezusie i tyłku świętej panienki, tobie żadna religia nie pomoże, nawet jak Zeus pierdolnie w ciebie błyskawicą to nie zauważysz i dalej będziesz wyrywać ludzi na takie słabe teksty? - warknąłem, podpierając rękami biodra. Chłopak westchnął cicho, poprawiając ręcznik, który swoją drogą chyba chciał stąd uciec, bo powoli się zsuwał. Zlustrowałem nastolatka wzrokiem, (nie)oczekując jakiejkolwiek odpowiedzi. Mogę sobie iść, co nie?
- Ok, więc pomyślę nad fapfolderem, ale teraz zjeżdżaj z drogi, zdezynfekować się muszę po twoim dotyku - wyminąłem go zręcznie, idąc w kierunku swojego pokoju. Myślałem, że da mi spokój, kiedy poczułem na ramieniu czyjąś dłoń. A dokładniej jego, brudną od zboczeństwa, dłoń.
- Zeus nie pierdoli, a ty nawet nie powiedziałeś mi swojego imienia, cyganie jeden - usłyszałem głos za sobą, lecz nie odwróciłem się. Trzeba zachować tą cząstkę tajemniczości.
- Tak to prawda, to ja tu pieprzę. I po co ci one? Będziesz je wykrzykiwać kiedy będziesz patrzył na moje selfie...? Nhh, Cecil - syknąłem, zerkając na niego.
< Mydelniczko? >
- Jezusie i tyłku świętej panienki, tobie żadna religia nie pomoże, nawet jak Zeus pierdolnie w ciebie błyskawicą to nie zauważysz i dalej będziesz wyrywać ludzi na takie słabe teksty? - warknąłem, podpierając rękami biodra. Chłopak westchnął cicho, poprawiając ręcznik, który swoją drogą chyba chciał stąd uciec, bo powoli się zsuwał. Zlustrowałem nastolatka wzrokiem, (nie)oczekując jakiejkolwiek odpowiedzi. Mogę sobie iść, co nie?
- Ok, więc pomyślę nad fapfolderem, ale teraz zjeżdżaj z drogi, zdezynfekować się muszę po twoim dotyku - wyminąłem go zręcznie, idąc w kierunku swojego pokoju. Myślałem, że da mi spokój, kiedy poczułem na ramieniu czyjąś dłoń. A dokładniej jego, brudną od zboczeństwa, dłoń.
- Zeus nie pierdoli, a ty nawet nie powiedziałeś mi swojego imienia, cyganie jeden - usłyszałem głos za sobą, lecz nie odwróciłem się. Trzeba zachować tą cząstkę tajemniczości.
- Tak to prawda, to ja tu pieprzę. I po co ci one? Będziesz je wykrzykiwać kiedy będziesz patrzył na moje selfie...? Nhh, Cecil - syknąłem, zerkając na niego.
< Mydelniczko? >
2 listopada 2016
Od Aesop'a do Cecila
Zakręciłem szybko wodę lecącą mi na głowę i sięgnąłem ręką po ręcznik... o którym jak zwykle zapomniałem.
- Kólasi - mruknąłem i wysunąłem głowę spoza drzwi od kabiny prysznicowej, by zobaczyć czy ktoś jest w pobliżu. Zeskanowałem pomieszczenie dokładnie i po upewnieniu się, że jestem bezpieczny pobiegłem w stronę pokoju. Niestety czy stety łazienki znajdują się na przeciwko schodów. Nie zauważając schodzącego chłopaka, oczywiście musiałem na niego wpaść. W ekspresowym tempie podniosłem się i wbiegłem do pokoju po ręcznik i obwiązałem się nim w pasie, po czym wróciłem na korytarz. Podałem ciemnowłosemu rękę, by pomóc mu wstać z podłogi.
- Zupełnie. Nic. Nie. Widziałeś. - warknąłem i zeskanowałem go wzrokiem od góry do dołu. - Aesop Cosse, Grecja - mruknąłem, potrząsając naszymi rękoma i dopiero teraz ją puszczając.
- CZEMU BIEGASZ NAGO BEZ RĘCZNIKA?! - krzyknął oskarżająco i odsunął się ode mnie. - Jezu ta szkoła to klub pojebańców - mruknął pod nosem.
- Słyszałem. Zapomniałem ręcznika i próbowałem niezauważalnie przedrzeć się do pokoju, ale nagle pojawiłeś się przed drzwiami od łazienki - wzruszyłem ramionami.
<Cyc?>
- Kólasi - mruknąłem i wysunąłem głowę spoza drzwi od kabiny prysznicowej, by zobaczyć czy ktoś jest w pobliżu. Zeskanowałem pomieszczenie dokładnie i po upewnieniu się, że jestem bezpieczny pobiegłem w stronę pokoju. Niestety czy stety łazienki znajdują się na przeciwko schodów. Nie zauważając schodzącego chłopaka, oczywiście musiałem na niego wpaść. W ekspresowym tempie podniosłem się i wbiegłem do pokoju po ręcznik i obwiązałem się nim w pasie, po czym wróciłem na korytarz. Podałem ciemnowłosemu rękę, by pomóc mu wstać z podłogi.
- Zupełnie. Nic. Nie. Widziałeś. - warknąłem i zeskanowałem go wzrokiem od góry do dołu. - Aesop Cosse, Grecja - mruknąłem, potrząsając naszymi rękoma i dopiero teraz ją puszczając.
- CZEMU BIEGASZ NAGO BEZ RĘCZNIKA?! - krzyknął oskarżająco i odsunął się ode mnie. - Jezu ta szkoła to klub pojebańców - mruknął pod nosem.
- Słyszałem. Zapomniałem ręcznika i próbowałem niezauważalnie przedrzeć się do pokoju, ale nagle pojawiłeś się przed drzwiami od łazienki - wzruszyłem ramionami.
<Cyc?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)
