Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cebula i pyry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cebula i pyry. Pokaż wszystkie posty

8 listopada 2016

Od Yoshiko - Cd. Cecila

- W praktyce, mówisz? Kusząca propozycja.- Zażartowałam, ale widząc, że chyba wziął sobie do serca moje słowa dodałam- To był żart,baka! - Zarechotałam patrząc na niego i czochrając go po włosach, od razu spierdzieliłam, a ten za mną drąc japę, że mu zniszczyłam jego piękną fryzurę. Pff...mam dłuższe włosy...jak Hatsune Miku... Wreszcie mnie złapał, a ja zaryłam twarzą w glebę, dało się słyszeć głośne "KU*WA", zerknęłam na niego spoglądając na jego gitarkę, która wbijała mi się w kręgosłup.- Cecilku... to boli.- Pisnęłam spoglądając kątem oka w jego wściekłe oczy.
- Mój słegowy fryz! (aut: napisałam tak specjalnie, żeby nie było) Jak mogłaś ty wiedźmo! - Muszę przyznać, że z tą miną wyglądał słodziutko... Co mi się stało?! Przez niego zaczynam się zmieniać, ale przeszłość nie boli tak bardzo jak kiedyś. Pierwszy raz...poczułam jak to jest dobrze się bawić... i mieć przyjaciół.
Spoglądałam na Cecila wzrokiem, szczeniaka, a potem położyłam twarz na ziemi.
-Ty...krwawisz!- Zauważył kiedy z moich ust wydobyła się stróżka krwi...zasnęłam, nie pamiętam kiedy...
Obudziłam się dopiero w pokoju, koło mnie siedziała jakaś pielęgniarka, ale nie za dobrze widziałam. Dlatego zamknęłam jeszcze raz oczy chcąc zasnąć, a obudziłam się dopiero na następny dzień. Dostałam zwolnienie na tydzień, dlatego miałam jak na razie spokój z tymi walniętymi kartkówkami.
- Obudziłaś się.- Stwierdził patrząc na mnie.- Śpiąca królewno.
Zarechotałam na to ostatnie określenie.

<Cecil? Yosh odbija XD>

3 listopada 2016

Od Cecila - Cd. Yoshiko

- Tylko nie dotykaj włosów zbytnio, kej? - mruknąłem, przyciągając dziewczynę bliżej do siebie - Wiem, że są super, ale układałem je ponad godzinę. Mia już i tak dostatecznie mi je rozwaliła, więc pro... - Yosh walnęła mnie w plecy, na co syknąłem cicho. Tutaj mam się uczyć, czy być lany i gwałcony przez wszystko co się do kuźny cholery rusza?
- Zdradzasz mnie z Mią, hm? Głupiś, Cecil. Teraz się przymknij, chwilę psujesz - tak jak ty moją włosienicę, heh. Wsunęła głowę w zagłębienie mojej szyi, żeby jej lepiej było. Mi odcinała dopływ powietrza i założę się, że teraz się uśmiecha jak jakiś padalec. Rozluźniła trochę uścisk, bo widocznie gryf ukulele wbijał się jej w żebra.
- I oczekujesz, że teraz zajdzie tutaj jakaś nic porozumienia koleżeńskie zauroczenie hmhm? Powiem ci jedno, musiałabyś zabić moją gitarkę - wskazałem wolnym palcem na instrument. Prychnęła cicho, puszczając mnie w końcu. Według moich obliczeń i daru jasnowidztwa, uniosła kąciki ust, tak jak przewidziałem. Ja pomimo tego zachowałem swój codzienny wyraz twarzy. Czyli co, niezadowolenie, wściekłość? Nie wiem, zawsze była taka... normalna, ale dla innych wydawała się neutralna. Przecież widać, że się śmieję, nie?
- A czemu ty w ogóle się nie uśmiechasz? Odkąd poznaliśmy się po raz pierwszy, nie widziałam cię radosnego, cały czas taki naburmuszony jesteś. Z tego nie da się nic odczytać, nooo - rzuciła, zakładając dłonie na kark.
- Zmarchy mi się zrobią od tego, a ta twarzyczka potrzebuje być piękna do końca swojego pięknego i pięknego życia, okej? - zmiętosiłem w palcach struny - Poza tym, ja się nie wtrącam w twoją strefę prywatną
- O czym ty pieprzysz człowieku? - parsknęła
- Mogę ci powiedzieć co pieprzyłem, kiedy i jak. Możemy to nawet spróbować w praktyce, hehe

< Yoooshiko? >

26 października 2016

Od Yoshiko - Cd. Cecila

Zerknęłam na niego rozbawiona całą tą sytuacją, wyglądał co najmniej uroczo z tą małą gitarką. Tymczasem jedyną sztuką w jakiej byłam dobra było rysowanie, na niczym grać nie potrafiłam, takie beztalencie. Po jakiejś dłuższej chwili stanęłam obok niego również drąc mordę na cały regulator, wraz z moim kolegą. Po paru minutach wzięła mnie chrypa, dlatego przestałam śpiewać i napiłam się wody, którą zabrałam ze sobą, po czym klapnęłam sobie na ławce cicho się śmiejąc z tego, co przed chwilą zrobiłam.
- Widzisz? Moja obecność wystarczy, by mieć banana na ryju.- Powiedział, tymczasem ja wybuchłam jeszcze głośniejszym śmiechem, co się u mnie nie zdarzało zbyt często. Brzuszek mnie już bolał od tego chichrania się.- Zboczeńcuuuu...- Mruknął pod nosem przedłużając owe słowo.- Tylko jedno Ci w głowie!- Zaczął jak na złość czochrać mnie po włosach, a ja skrzywiłam się lekko widząc swój fryz w kałuży, powstałej po ulewie, a potem znów zerknęłam na niego, ale teraz milczał jak grób, dlatego nastała chwila niezręcznej ciszy.
- Masz rodzeństwo?- Padło nagle pytanie ze strony chłopaka. Tak szczerze to nie spodziewałam się tego pytania... właściwie to nie wiedziałam, że je w ogóle zada.
- Ta...mam.- Zerknęłam na niego.- Chodzi do tej samej szkoły, jest rok starszy.
- Czy on też...
- Nie.- Przerwałam mu krótko, spoglądając na niego kątem oka. Powoli wstałam i postanowiłam nieco rozluźnić atmosferę łaskocząc go, ale ten nie reagował.- To niesprawiedliwe, Cecil! - Udałam obrażoną, ale ten się rzucił na mnie i po chwili tarzałam się po chodniku ze śmiechu...- Dość! Wystarczy! Proszę!- Mój śmiecho-płacz był bezcenny... Sama z siebie miałam polewkę. W końcu przestał, wytarłam łzy spływające mi po policzkach i spojrzałam na niego, który cisnął ze mnie bekę. Przysunęłam się do niego bliżej i wtuliłam się lekko...Yoshi ty idiotko niedawno sama prosiłaś go, żeby Cię nie przytulał... Stwierdzam iż ma fajne, mięciutkie włosy

< Cecil? x'D> 

Od Cecila - Cd. Yoshiko

Rozłożyłem niezdarnie ramiona, po czym szybko objąłem dziewczynę, zanim zdążyła coś powiedzieć. Wzdrygnęła się, gdy poczuła mój dotyk, wydając z siebie cichy pisk.
- No już, cicho, nie wyj i tak dalej, jestem słaby w pocieszaniu, ale przytulanie to moje... (raz dwa trzy) czwarte imię. Współczuję ci, tak jakby, bo ludzki raczej nie jestem. Weź to na poważnie, ok. Poza tym, kilku słów nie zrozumiałem, wplotłaś tam japoński. Następnym razem przyjdź do wujka Cecila, będzie twoim pogodynkiem... Psychologiem. Tak miało być. Iiii, spróbuj się wyluzować, nie myśl ciągle o tym, nie daj się smutkowi, żalowi i tym podobnym, em... Na chwilę zapomnij o tym, żyć przeszłością się ciągle nie da, bo zepsujesz sobie życie teraz... Noi... Może i nie lubisz dotyku mężczyzn, lecz ja mam to gdzieś. Mamusia mnie dobrze wychowała, ne? - nadal była spięta. Z westchnięciem puściłem ją, obserwując jej twarz. Zrobiła się czerwona, lecz wysiliła się na uśmiech. Może i sztuczny, czy cokolwiek. Ważne że jest, Cecil umie Cecil potrafi.
- Dzięki za wysiłek... tylko póki co, nie rób tego więcej. Skoro już to wiesz, zacznijmy od... zwykłego uścisku dłoni, żółwika? Na razie nie chcę, żeby ktokolwiek mnie obejmował, okej? I może... może chodźmy się przejść - rzuciła, pocierając swoje prawe ramię. Wstała z krzesła z krótkim przepraszam i zniknęła w łazience. Albo chciała znowu powiedzieć hej żyletce, przywitać się z panem sedesem lub zamaskować te brzydkie ślady.
- E, kupię ci sweter! Nie będzie widać tego czegoś... Albo tatuaże sobie zrób, o. Nie będzie się rzucać w oczyyy! - wrzasnąłem, padając plecami na łóżko. Złożyłem ręce, bawiąc się kciukami. I wtedy dopadły mnie rozmyślenia. Naprawdę staram się ułożyć Yoshiko? Do tej pory miałem gdzieś ludzi, ale teraz tak jakoś... To wszystko odeszło, jak darmowe wi-fi. Jak pies, który uciekł z domu, lub dres z twoim portfelem. Miała dramatyczną przeszłość, i ruszyło mnie to. Tak bardzo mało trochę, lecz ruszyło. Ona mnie zmienia, a znamy się parę dni. To nie jest normalne Frank, musisz się naprawić, to nie ty! Spoliczkuj się, to zadziała... Fak, to bolało. Teraz jeszcze zepsułeś sobie twarz, jesteś głupi czy głupi? Stawiam na przystojny, albo zajebisty. Wszystko jest okej. Jest okeeej...
- JEST OKEJ YOSHIII- o sorry, powiedziałem to na głos? Szlag, muszę się nauczyć być cicho... - mruknąłem, podnosząc się do pionu. Zakryłem ręką usta, widząc jak niebieskooka wychodzi z łaźni. Blizn nie było widać, więc pokazałem jej okejkę wolną dłonią. Dziewczyna wywróciła oczami, poprawiając swoje włosy. W zwolnionym tempie sturlałem się z materaca, ubierając na nogi glany i lecąc po płaszcz, złapałem po drodze swoje ukulele. Nie mogę zostawić swojego kochanie, nie. Towarzyszka nie zwróciła na to uwagi, więc po prostu ścisnąłem skarb mocniej. Wyszliśmy w ciszy z internatu, kierując się w stronę parku. Na dworze zapalały się już lampy, było dość chłodno.
- Hej hej, Jesteśmy huraganem, zarzucamy nasze kotwice w czasie burzy.... Oni nigdy nie będą tacy sami... Ogień w manierce by nas ogrzać, hm hm,  zatańczysz do czegokolwiek - słowa same wyszły, kiedy to popatrzyłem się dłużej na uke. Przypominałem sobie chwyty, grając żywą melodię. Wszyscy powinni słuchać się PATD - Oh, pocałuuuj mnieee! - zanuciłem głośniej, wchodząc na krawężnik.

< Yoooshiko? Graj z Celinooo >

25 października 2016

Od Yoshiko - Cd. Cecila

Spojrzałam na niego wzdychając ciężko i mimowolnie się uśmiechnęłam.
-Taa...- Podrapałam się w tył głowy niepewnie. Cóż... muszę przyznać, że nie był aż taki zły, jak mi się wydawało. - Muszę iść...spóźnię się.- Wyszłam szybkim krokiem z łazienki i chwyciłam torbę z naszego pokoju... dosłownie pół minutki i mnie nie było. Nawyk pozostał mi z domu... Na matmie oczywiście siedziałam jak na Tureckim kazaniu, a kiedy zaczęła nam pierdo*ić o jakiś potęgach z ułamkiem na górze, załamałam się... Pani Larro poprosiła mnie do tablicy i byłam już udupiona jednym słowem. Po moim czole spływał zimny pot i niepewnie chwyciłam kredę.
- Rób jak chcesz, ja się nie odzywam.- Usłyszałam z końca klasy, po czym zaczęłam pisać.- Ale czekaj!- Podeszła do tablicy i wkurzona zaczęła rozwiązywać zadanie za mnie, moja mina była bezcenna. Mimo to i tak dostałam pałę i zaczęłam wątpić, że nie będę mieć jakiś zagrożeń.
Na przerwie zjadłam nieco suchej bułki, a potem poszłam na inne lekcje, na których robiłam szczegółowo notatki zastanawiając się czy nie powiedzieć mojemu współlokatorowi o TYM...
Jednakże....miałam wątpliwości. Zamknęłam oczy słuchając nudnej opowieści pana Felise, który uczył mnie historii.
Dzwonek był dla mnie zbawieniem... do mojej kolekcji zadań domowych doszła historia... niby jestem humanem itd., ale ten nauczyciel tak nudno opowiadał, że prawie zasnęłam w 1/4 lekcji.
Wyszłam z klasy nieco skołowana... nie zliczyłam już ile pał zarobiłam....byłam załamana.
Weszłam do pokoju, w którym spał Cecil, na którego nie zwróciłam mniejszej uwagi. Ten jedynie lekko otworzył oczy, nie wiem jakim cudem był przede mną w pokoju skoro...ach no tak ...zostałam po lekcji.
- Coś długo Ci zajął ten powrót ze szkoły do internatu.- Ponownie zamknął oczy leżąc w wygodnej pozycji na łóżku.
- Zostałam po lekcjach na rozmowę.- Wzruszyłam ramionami i siadłam do lekcji dokańczając suchą bułę.
- Nowa i już ma kłopoty.- Prychnął patrząc na mnie, podchodząc i zaglądając mi za ramię co robię. Położyłam bezradnie ołówek na biurku, po czym sięgnęłam po płyn do demakijażu i zmyłam podkład na moim ramieniu. Była cała posiniaczona jakby ktoś mnie rzucił pod pociąg.... no może nie było aż tak źle...chyba. Ale zaskoczenie w oczach Cecila było...dziwne.
- Nie ma sensu tego dłużej ukrywać.- Wpuściłam powietrze do płuc i kontynuowałam moją pracę domową, stwierdzając, że dalej nie dam rady mu o wszystkim powiedzieć. Drżącą ręką pisałam kolejne litery a zadanie z matmy zrobiłam tylko częściowo.
- Mogę wiedzieć kto Ci to zrobił?- Burknął spoglądając na mnie to w okno, za którym padał deszcz. Spojrzałam na niego zaskoczona, ręce lekko mi drżały.- Powiedz mi.- Podniósł nieco ton głosu, przez co odruchowo zamknęłam oczy.
- Mój...ojciec.- Spuściłam wzrok,a rozmowa....jakoś sama się rozwinęła. Kiedy już skończyłam opowiadać czekałam na jego reakcję... albo cokolwiek.

<Ceciluś? xd> 

Od Cecila - Cd. Yoshiko

- Słuchaj, nie moja wina, że chciałaś się zaprzyjaźnić z malinami, czy jakimiś innymi ostrzami, ale uważam to za... za gówno, wiesz? Nawet jeśli nie lubię ludzi, to nie cierpię jak to robią. Nie obchodzi mnie to, że miałaś trudne dzieciństwo, cokolwiek. Cięcie się to niemoc, okej? Nie rób tego więcej, bo wujek Cecil odwiedzi cię w nocy, Yoshiko - zagroziłem długowłosej palcem, opierając się o framugę drzwi - To w niczym nie pomaga, no chyba, że jesteś masochistką i wolisz to od tego, ale to twoja sprawa. Nie płacz więc, jeśli nie cosplejujesz wodospadu - podszedłem jednym krokiem do dziewczyny. Usiadłem na wannie obok niej. Nadal nie chciała wydusić z siebie ani jednego słowa.
- No ej, mów do mnie. Musimy przetrwać tą całą naukę, a znając Pannę Kanadę raczej nie przepisze cię do innego pokoju. Trzeba się nauczyć żyć z tym kolesiem - pokazałem na siebie, chwiejąc na krawędzi.
- Miałam słabą przeszłość, okej? Nie twój interes, ale dzięki, że w jakiś sposób mi pomagasz - parsknęła, łapiąc za pobliski ręcznik. Wytarła sobie resztę tej mazi z rąk, po czym założyła krótkie spodenki. Wtedy chyba sobie skojarzyła, że stała przede mną w bieliźnie, bo momentalnie zrobiła się czerwona.
- I stanik ci prześwituje... he. A teraz chodź, lekcje dzisiaj, nie można się raczej spóźnić. Chociaż z tego co wiem, jesteśmy demonami, tak? - zabrewkowałem, unosząc lekko kąciki ust.

< Yo? >

20 października 2016

Od Yoshiko cd Cecila

Westchnęłam potwornie wkurzona... ten idiota... niedługo skończy na OIOM'ie.
Przegryzłam wargę słysząc jego dość dziwną prośbę, przekręciłam oczami i wpuściłam powietrze do płuc.
- Niech Ci będzie.- Mruknęłam niechętnie.
-Wiedziałem, że mnie kochasz!- Powiedział z triumfem, ale pewnie też sarkastycznie.
- Zapomnij.- Warknęłam i zadarłam nos, patrząc jednocześnie w bok, nagle poczułam jak ktoś obejmuje mnie w pasie, skamieniałam w bezruchu a jego złośliwy uśmieszek malował się na tej jego paskudnej gębie...no dobra może brzydki aż tak nie był... dobra był ładny. - Puść mnie.- Wyszeptałam tym razem spanikowanym głosem.
-Ale jesteśmy przyjaciółmi, a przyjaciele się obejmują prawda, Yo-shi-ko-chan? - Powiedział z ironią w głosie i przytulił mnie jak na złość jeszcze bardziej. Wyrwałam się z uścisku i znów mu przywaliłam na co zareagował głośnym ,,ku*wa".
-Dosyć. Wkurzasz mnie i nie zamierzam tego dalej ukrywać.- Odwróciłam się na pięcie obrażona i w dalszym ciągu urażona. Nie chciałam by mnie przytulał jakiś facet...nie teraz...a najlepiej gdybym została pogrzebana samotnie...bez jakiegoś męża z którym będę mieć 4 dzieci.
Usłyszałam jak wstaje i otrzepuje się z kurzu.
- Dobra, dobra.- Burknął dość wściekły.- Tylko nie musisz być takim drewnem.- Prychnęłam na jego słowa.
-Wypchaj się, jeżeli nie podoba Ci się mój charakter to trudno.
~~~
Następnego dnia miałam piękną pobudkę... złożoną z wylania na mnie zimnej wody...
Wstałam i poszłam do łazienki by się ogarnąć. By zakryć te paskudne siniaki postanowiłam je zakryć jakimś podkładem czy innym gównem (aut: wut? xd), więc zaczęłam smarować moje nogi...bo głównie miałam je na udach i kolanach...
-Po co malujesz sobie nogi?- Usłyszałam za sobą ten upierdliwy głos i zdrętwiałam. Nikt...NIKT po za moim bratem nie mógł o tym wiedzieć.
- Nie Twój interes.
- Tniesz się? Ćpasz coś dożylnie i zostają Ci ślady?- Wymieniał milion rzeczy na raz.
- Powiedziałam Ci nie Twój interes.- Warknęłam pierwszy raz patrząc mu głęboko w oczy, które teraz zaszkliły się pod wpływem łez.

< Cecil? Ta znów dramat...ale się poprawię ;-; >

19 października 2016

Od Cecila - Cd. Yoshiko

Dlaczego Yoshiko uciekła, przecież tylko byłem sobą. No właśnie, czyli to, co wszystkich najbardziej wnerwia. Westchnąłem cicho, mierzwiąc palcami włosy. Nieźle się zaczęła ta nasza znajomość, możliwe że będziemy naaajlepszymi przyjaciółmi na zawsze, i tak dalej. Wolnym krokiem przemierzyłem korytarz, schodząc na parter. Ani śladu dziewczyny, a szkoda. Chciałem ją jeszcze trochę pomęczyć. Wyszedłem z internatu, przeciągając się na słońcu. W budynku jej nie ma, więc musiała gdzieś poleźć. Żeby ją znaleźć, trzeba zawęzić tereny poszukiwań. Nie chce mnie widzieć, więc udała się poza placówkę. Dobrze, zostaje park i ogród. Kwiatki spokojne, w parku są ludzie, ta chce spokoju, aby się wypłakać. Okej, zatem idziemy do tego pierwszego. Ruszyłem przed siebie, wzdychając pod nosem. Jesteś takim podróbem House'a i Sherlocka, Cecil. Tyle że lepszym.

- Haya haya, kogo my tu mamy - mruknąłem, przeskakując przez oparcie ławki. Usiadłem na nim obok Yosh, przekręcając lekko głowę - Czemu uciekłaś, co? Miało być ciekawie, pierdoło jedna
- Idź stąd, nie masz tutaj nic do roboty - warknęła, odwracając wzrok. Ułożyła dłonie na kolanach, delikatnie unosząc powieki - Zdenerwowałeś mnie
- No ejjj, według kucyków przyjaźń może leczyć wszystko. Więc mamy jeden morał, jeśli będę za tobą łaził, dostaniesz raka i umrzesz, albo coś
- Ty... IDIOTO, MYŚLISZ, ŻE TO ZABAWNE, PRAWDA? - kolejne przywitanie pleców z trawnikiem raz. Tylko szkoda że kolana zostały tam na górze.
- To zabolało... - syknąłem, zakrywając oczy dłonią - Krzywdzisz mnie, Justynko
- Jaka znowu Justynko!? Ogarnij się wreszcie, nie rób sobie jaj i cholera jasna, wypieprzaj stąd
- Nooh, daj mi szansę, cooo? Wiem, że w głębi duszy mnie lubisz, Yoshikooo~

< Yosh? Wybacz mu, co? >

17 października 2016

Od Yoshiko - Cd. Cecila

Westchnęłam usiłując opanować swoje zdenerwowanie tylko po to by mu nie przypierdolić w twarz... Może i nie jestem za grzeczną dziewczynką, ale jednak swoją godność mam i nie zamierzam jej tracić...ah...Yoshi już za późno, straciłaś ją już jakieś 10 lat temu jak byłaś jeszcze pieprzonym dzieckiem, które zostało zerżnięte przez własnego rodziciela. Nie ważne.
-Powiedzmy.- Mruknęłam dość... cicho. Wyciągnęłam swój zeszyt ze swoimi bazgrołami i zaczęłam coś szkicować.
- Yoshi...Yo... Kurna. Jak to się czyta?- Zapytał dość głośno.
- Po prostu mów mi Rose. - Wywróciłam oczami, chociaż nie znosiłam jak zwracano się do mnie po części mojego nazwiska.
Cecil mnie wkurzał i nie ukrywam, że miałam wielką ochotę spłaszczyć mu tą piękną twarz.
Przymrużyłam oczy i po chwili oparłam głowę na swojej ręce, zaraz będę mieć nawroty choroby, więc postanowiłam o tym po prostu zapomnieć, szkicując coś. Jedyne z czego miałam 6 to była plastyka...coś co odzwierciedlało moje uczucia. Nie...ja już ich nie mam.
Najchętniej uciekłabym od niego jak najdalej...był za blisko i czułam się jeszcze bardziej niepewnie niż przedtem.
Dlatego pozmykałam wszystko poukładałam na swoje miejsce i pośpiesznym krokiem wyszłam z owego pokoju, by nieco się rozluźnić, co pewnie zdziwiło chłopaka. Odkręciłam wodę w umywalce i zamoczyłam w niej ręce by nieco się ogarnąć i ochłonąć. Spojrzałam w swoje odbicie w lustrze i o mało co się nie popłakałam. Po chwili wyszłam z internatu i usiadłam jak najdalej niego, z pewnością dostanę opierdziel od opiekunki. Wpatrywałam się w niebo i chcąc zapomnieć o swojej ,,pięknej" przeszłości jako darmowej prostytutki ojca, ale nie mogłam. Dlatego tu trafiłam, przez moją ciężką przeszłość zaczęłam się zamykać a nawet wręcz wdawać się w bójki z innymi... pozwalało mi to się uspokajać...

<Cecil? Znów jakieś dramaty...>

16 października 2016

Od Cecila - Cd. Yoshiko

- Zazwyczaj nie interesuję się tym co ludzie robią i dlaczego, ale po kija uciekłaś z pokoju w samym ręczniku, co? – mruknąłem, siadając na krawędzi łóżka – Nie przyjmuję odmowy, to cud kiedy zwracam uwagę na kogoś innego – dziewczyna spięła się na krześle. Z westchnięciem podparłem łokieć o kolano, by podbródek usadowić na dłoni. Ciemnowłosa odwróciła się w drugą stronę, zamykając zeszyt od matmy. Boże, czemu ona robi zadania domowe?! Jakaś niepełnosprytna jest czy jak?
- Niepotrzebne ci to do szczęścia – prychnęła znacząco. No cóż, życie pokazało mi właśnie soczystego faka z wielkich, połyskujących, złotych liter. Jak ono mnie kocha, i to z wzajemnością, SUPER SZCZERĄ. Podniosłem tyłek, wsadzając ręce do kieszeni spodni. Podpełzłem bliżej nowej lokatorki. Moja bliskość widoczne jej przeszkadzała, to się da wykorzystać. Zacisnąłem usta w wąską linię.
- Mogę chociaż wiedzieć, z jaką sierotą będę dzielić pokój przez najbliższe trzy pieprzone lata? Jeśli nie zrezygnujesz zbyt szybko i nie wyniesiesz na parter że skargą do panny Kanady – nieznajoma wciągnęła głośno powietrze. Chwilę się wahała.
- Jesteś chłopakiem, nie wiem czy mogę ci ufać
- No coś ty? Zawsze możemy sprawdzić czy nim jestem, choć raczej wątpliwości do tego nie ma – naciągnąłem lekko gumkę od dresów, na co ta przymknęła powieki – Cecil.
- Co, "Cecil"?
- Imię. Twoje?
- Yoshiko – zwróciła się ku mnie.
- Yoshi... Co? Nie, błagam, nie mów że jesteś z kraju Mangozjebów, proszę – jęknąłem, zakrywając twarz ręką.

< Yo? Takie to słabe ;__; >

Od Yoshiko do Cecila

Po tej dość krępującej przeprowadzce, odkryłam, że mieszkam w pokoju...z facetem. Tak z FACETEM! Byłam wręcz... przerażona...tym bardziej, że po tym co mnie spotkało nie miałam już ochoty na widywanie żadnego faceta! Przynajmniej na razie. Tak więc mając nadzieję, że go aktualnie nie ma w pokoju, weszłam spokojnie na ludzie w ręczniku, bo niedawno brałam prysznic...a tu co? On sobie leży na łóżku, ja nagle spaliłam buraka, spoko luz... i nagle wrzask... wybiegłam z tego cholernego pokoju prawie, że gubiąc ręcznik po drodze i znów weszłam przerażona pod ten prysznic. On mnie widział...pół nagą... (aut.oj nie przesadzaj xd) chyba skończę tą szkołę jako cuchnąca nastolatka...albo zacznę brać ciuchy do łazienki... Teraz trzeba wykombinować sposób jakby się przedostać do pokoju... Chyba zostanę tu na noc... i chociaż było mi cholernie zimno, postanowiłam jednak tu zostać. Położyłam się pod prysznicem i okryłam dokładnie tym wilgotnym ręcznikiem masując posiniaczone uda...ah ...moja przeszłość się odzywa. Po długich godzinach wreszcie zasnęłam... nie na długo...ponieważ przypomniało mi się, iż mam zadanie z matmy... ja pier... no... Jakoś się zebrałam w sobie i poszłam do tego pokoju. Jedną ręką nie zwracając na chłopaka mniejszej uwagi, zabrałam moje ciuchy i wyszłam szybciej niż weszłam do tego piekielnego pokoju. Ubrałam się w łazience i znów wróciłam już nieco mniej skrępowana. Ale musiało minąć dobre parę minut, żebym się ogarnęła. Odrobiłam matmę, pewnie jest źle ale kto by się tam tym przejmował, ważne żeby było. Poczułam na sobie wzrok , dlatego nieco drgnęłam i to było dla mnie sygnałem do szybkiej ucieczki, jednak...matma ważniejsza...i trudniejsza...

 <Cecil? XD Trochę porąbane opko XD>