-Wyzwanie-odparłem bez namysłu, z lekkim uśmiechem. Costin przyłożył dłoń do swojego podbródka, w geście zastanowienia.
-Hm... Mam! Wyjdź nago na balkon i krzycz "jestem teletubisiem" przez dwadzieścia sekund!-Pstryknął palcami.
Mina od razu mi zrzedła.
-Ee.. Co?-Powiedziałem do cna zdziwiony.
-Powiedziałem, żebyś się rozebrał do naga i krzyczał, że jesteś teletubisiem na balkonie-odparł szybko.
Odsunąłem się do tyłu i odpowiedziałem:
-Oszalałeś? Nie ma mowy!
-Wybrałeś wyzwanie, to teraz je wykonaj!-Odparł zdenerwowany.
-Nie, nie, nie, nie i jeszcze raz NIE!-Wyjąkałem bez namysłu.
-Wspomniałem już o tym nożu...
-No dobra, zrobię to!-Warknąłem. Poszedłem do łazienki i zdjąłem ciuchy, które założyłem dosłownie dwie minuty wcześniej. Wziąłem swój ręcznik z szafki, owinąłem go sobie wokół pasa i wybiegłem szaleńczo na balkon.
-Ej, cheaterze! Bez ręcznika!-Zawołał.
-Oszalałeś?!
-Nóż...
-No dobra... Cholera jasna!-Burknąłem i odłożyłem ręcznik na bok.
-JESTEM TELETUBISIEM!-Wydarłem się na cały głos.
<Costin?>
16 października 2016
Od Costina Cd Mahiru
- Pytam, bo mi się nudzi i nie mam co robić - mruknąłem. - Merci, ale ten rysunek wcale nie był ładny, ale jak chcesz mogę ci go dać. A co do tych planów. Proponuję butelkę, albo dwadzieścia pytań? - zapytałem, wstając i kierując się do tajnej skrytki na Tequillę. No co? Nauczyciele robią czasem kursy po pokojach i sprawdzają czy niczego nie przechowujemy.
- Dévêtir, pozbądź się tego ubrania enfer, rozpraszasz mnie - warknąłem, bo te powalone mundurki to jakieś szaleństwo. W jakiej normalnej szkole nosi się mundurki? Mahiru popatrzył na mnie wielkimi oczami.
- Powaliło cię? Widziałem to słowo w tym twoim słowniku i nie mam zamiaru tego robić.
- Przebierz się, Je vous prie - złożyłem ręce jak do pacierza i popatrzyłem na niego szczenięcymi oczami. - Jeśli tego nie zrobisz, wyciągnę knypa spod łóżka, a ostrzegam jest na nim jeszcze krew mojej matki, którą zamordowałem sześć lat temu.
- Dobra, już dobra - jęknął zrezygnowany i podniósł się ze swojego łóżka. Kilka minut później wrócił przebrany w normalne ubrania. Dzięki ci Allah. Położyłem butelkę po alkoholu na dywanie i zachęciłem towarzysza do przycupnięcia naprzeciwko. Zakręciłem szkłem i zapytałem:
- Prawda czy wyzwanie?
<Mahiru?>
Słowniczek:
dévêtir - rozbierz się
enfer - do jasnej cholery
Je vous prie - błagam
- Dévêtir, pozbądź się tego ubrania enfer, rozpraszasz mnie - warknąłem, bo te powalone mundurki to jakieś szaleństwo. W jakiej normalnej szkole nosi się mundurki? Mahiru popatrzył na mnie wielkimi oczami.
- Powaliło cię? Widziałem to słowo w tym twoim słowniku i nie mam zamiaru tego robić.
- Przebierz się, Je vous prie - złożyłem ręce jak do pacierza i popatrzyłem na niego szczenięcymi oczami. - Jeśli tego nie zrobisz, wyciągnę knypa spod łóżka, a ostrzegam jest na nim jeszcze krew mojej matki, którą zamordowałem sześć lat temu.
- Dobra, już dobra - jęknął zrezygnowany i podniósł się ze swojego łóżka. Kilka minut później wrócił przebrany w normalne ubrania. Dzięki ci Allah. Położyłem butelkę po alkoholu na dywanie i zachęciłem towarzysza do przycupnięcia naprzeciwko. Zakręciłem szkłem i zapytałem:
- Prawda czy wyzwanie?
<Mahiru?>
Wpisz tekst lub adres witryny albo przetłumacz dokument.
Słowniczek:
dévêtir - rozbierz się
enfer - do jasnej cholery
Je vous prie - błagam
Wpisz tekst lub adres witryny albo przetłumacz dokument.
Od Mahiru CD Costina
Poszukiwania wyrażeń, o których wspomniał chłopak były niezłym wyzwaniem. Słownik był bardzo gruby i miał mały druk. Zaczytałem się w "księdze", szaleńczo szukając słów, które powiedział ten głupol.
W pewnym momencie Costin o coś zapytał, ale nie usłyszałem, bo byłem skupiony na druku.
-Ee...Yyy...Powtórzysz?-Poprosiłem, wciąż szukając tego wyrażenia.
-Pytałem, czy masz na dzisiaj jakieś plany-odparł.
-Co?-Zastanowiłem się chwilę. Nie miałem wtedy nic do roboty.
Podszedłem do chłopaka i spojrzałem mu przez ramię na rysunek. Kiedy ogarnął, że patrzę, od razu wrzucił szkicownik do szafki.
-Ładne-powiedziałem nagle-a tak w ogóle, to pytałeś, czy robię coś dzisiaj. Odpowiedź to nie, a co?
<Costin?>
W pewnym momencie Costin o coś zapytał, ale nie usłyszałem, bo byłem skupiony na druku.
-Ee...Yyy...Powtórzysz?-Poprosiłem, wciąż szukając tego wyrażenia.
-Pytałem, czy masz na dzisiaj jakieś plany-odparł.
-Co?-Zastanowiłem się chwilę. Nie miałem wtedy nic do roboty.
Podszedłem do chłopaka i spojrzałem mu przez ramię na rysunek. Kiedy ogarnął, że patrzę, od razu wrzucił szkicownik do szafki.
-Ładne-powiedziałem nagle-a tak w ogóle, to pytałeś, czy robię coś dzisiaj. Odpowiedź to nie, a co?
<Costin?>
Od Mahiru CD Celestii
-Mam szesnaście lat, jestem w trzeciej. Ale jestem niski i mam twarz jak pięciolatek-zaśmiałem się.
-Coś w tym jest. Ale myślę, że nie wyglądasz na pięciolatka. Gdyby ktoś mi pokazał twoje zdjęcie to powiedziałabym, że masz tak z 10 lat-uśmiechnęła się.
-Niewiele to zmienia-odparłem, sięgając po drugi kawałek pizzy-jesteś pewna, że nie chcesz?
Zacząłem machać kawałkiem pizzy przed jej twarzą.
-Tak. Nie chcę, dziękuję-odparła krótko.
-Na pewnooooooo?-Zapytałem, nadal machając kawałkiem pizzy.
-Tak, spadaj-warknęła. Odpuściłem na moment, aby po pięciu sekundach powrócić do poprzedniej czynności.
-A teraaaaaaz?-Zapytałem znów.
<Celes?>
-Coś w tym jest. Ale myślę, że nie wyglądasz na pięciolatka. Gdyby ktoś mi pokazał twoje zdjęcie to powiedziałabym, że masz tak z 10 lat-uśmiechnęła się.
-Niewiele to zmienia-odparłem, sięgając po drugi kawałek pizzy-jesteś pewna, że nie chcesz?
Zacząłem machać kawałkiem pizzy przed jej twarzą.
-Tak. Nie chcę, dziękuję-odparła krótko.
-Na pewnooooooo?-Zapytałem, nadal machając kawałkiem pizzy.
-Tak, spadaj-warknęła. Odpuściłem na moment, aby po pięciu sekundach powrócić do poprzedniej czynności.
-A teraaaaaaz?-Zapytałem znów.
<Celes?>
Od Costina CD Mahiru
- Oui i nie karz mi tego powtarzać - mruknąłem pod nosem. Wstałem z łóżka i podszedłem do szafki na książki i sięgnąłem po słownik francusko-angielski. - Trzymaj, mogę trochę wkurwiać z tymi francuskimi słowami, ale naprawdę nie potrafię tego zatrzymać, dlatego może ci to jakoś pomóc - podrapałem się po karku, bo sam siebie nie poznawałem. Wyciągnąłem rękę ze słownikiem w stronę Mahiru, a ten przyjął ja z uśmiechem. Jezu, zaczyna się robić niezręcznie. - Nouveau Désolé, znaczy Jeszcze raz przepraszam.
Usiadłem na swoim poprzednim miejscu wyciągając z szafki obok łóżka szkicownik i ołówek. Otworzyłem go na stronie, na której rysunek Jennifer Lawrence z plakatu nie był jeszcze skończony i zacząłem kontynuować. Wyszło dupnie. Uniosłem wzrok znad papieru żeby zobaczyć jak Mahi zaciekawiony czyta słowa ze słownika. Wow, nie spodziewałem się, że weźmie to na serio.
- Masz na dzisiaj jakieś plany? - zapytałem znudzony.
Usiadłem na swoim poprzednim miejscu wyciągając z szafki obok łóżka szkicownik i ołówek. Otworzyłem go na stronie, na której rysunek Jennifer Lawrence z plakatu nie był jeszcze skończony i zacząłem kontynuować. Wyszło dupnie. Uniosłem wzrok znad papieru żeby zobaczyć jak Mahi zaciekawiony czyta słowa ze słownika. Wow, nie spodziewałem się, że weźmie to na serio.
- Masz na dzisiaj jakieś plany? - zapytałem znudzony.
<Mahiru?>
Od Mahiru Cd Costina
-Sprawdzę sobie w Tłumaczu Google co to znaczy-powiedziałem, wklikując nazwę strony w wyszukiwarkę. Wpisałem kilka słów, które w miarę skojarzyłem, ale nie umiałem ich poprawnie zapisać, więc Tłumacz nic mi nie objaśnił.
-Pftt, nie umiem tego wpisać. Niezależnie od tego, co to znaczyło, to wiedz, że jeśli zamierzasz przeklinać na ludzi po francusku, to wyjdziesz na idiotę.-Pouczyłem go. Oderwałem wzrok od ekranu i kątem oka zerknąłem na współlokatora.
-Nie interesuje Cię już, co to znaczy?-Zapytał nagle.
-Nieszczególnie. Mało można od Ciebie oczekiwać, więc chyba wiem, czego się spodziewać. "Zamknij ryja", albo "spadaj lamusie".-Odparłem-Ale chętnie się dowiem.
-Hmhm... No dobra... To znaczyło "dziękuję i przepraszam"-odparł niechętnie. Włosy stanęły mi dęba na głowie. Dosłownie, naelektryzowały się od poduszki.
-Hę? Ty tak serio?-Zdziwiłem się.
<Costin?>
-Pftt, nie umiem tego wpisać. Niezależnie od tego, co to znaczyło, to wiedz, że jeśli zamierzasz przeklinać na ludzi po francusku, to wyjdziesz na idiotę.-Pouczyłem go. Oderwałem wzrok od ekranu i kątem oka zerknąłem na współlokatora.
-Nie interesuje Cię już, co to znaczy?-Zapytał nagle.
-Nieszczególnie. Mało można od Ciebie oczekiwać, więc chyba wiem, czego się spodziewać. "Zamknij ryja", albo "spadaj lamusie".-Odparłem-Ale chętnie się dowiem.
-Hmhm... No dobra... To znaczyło "dziękuję i przepraszam"-odparł niechętnie. Włosy stanęły mi dęba na głowie. Dosłownie, naelektryzowały się od poduszki.
-Hę? Ty tak serio?-Zdziwiłem się.
<Costin?>
Od Celestii - Cd. Mahiru
Wyjrzałam przez okno, oczekując poprawy pogody. Ale nic takiego się nie stało. Po chwili dobiegło mnie pytanie jasnowłosego.
- Nie. Nie przyszłam tu jeść. - odparłam, zdejmując płaszcz.
- Too.. Po co?
- Nie chciałam w taką pogodę wracać do akademika. Ale widzę, że nie będę miała wyboru. - westchnęłam cicho, przymykając oczy. - Pozostaje mi autobus. - dodałam, po krótkiej chwili ciszy.
- Pan zamawiał pizzę? - dobiegł głos gdzieś z prawej. Blondyn przytaknął i odebrał od kelnerki talerz, kładąc go na stole.
- Prosz, poczęstuj się. - powiedział, uśmiechając się szeroko.
- Podziękuję. Mam jeszcze rogalika w torbie, więc no. - odparłam, opierając twarz na dłoni. - Właściwie, to w której ty jesteś klasie? Bo na I mi stanowczo nie wyglądasz.. - mruknęłam, nadymając policzki.
[ Mahiru? Noej, nie wiem co odpisać xD ]
Subskrybuj:
Posty (Atom)