Dlaczego Yoshiko uciekła, przecież tylko byłem sobą. No właśnie, czyli to, co wszystkich najbardziej wnerwia. Westchnąłem cicho, mierzwiąc palcami włosy. Nieźle się zaczęła ta nasza znajomość, możliwe że będziemy naaajlepszymi przyjaciółmi na zawsze, i tak dalej. Wolnym krokiem przemierzyłem korytarz, schodząc na parter. Ani śladu dziewczyny, a szkoda. Chciałem ją jeszcze trochę pomęczyć. Wyszedłem z internatu, przeciągając się na słońcu. W budynku jej nie ma, więc musiała gdzieś poleźć. Żeby ją znaleźć, trzeba zawęzić tereny poszukiwań. Nie chce mnie widzieć, więc udała się poza placówkę. Dobrze, zostaje park i ogród. Kwiatki spokojne, w parku są ludzie, ta chce spokoju, aby się wypłakać. Okej, zatem idziemy do tego pierwszego. Ruszyłem przed siebie, wzdychając pod nosem. Jesteś takim podróbem House'a i Sherlocka, Cecil. Tyle że lepszym.
- Haya haya, kogo my tu mamy - mruknąłem, przeskakując przez oparcie ławki. Usiadłem na nim obok Yosh, przekręcając lekko głowę - Czemu uciekłaś, co? Miało być ciekawie, pierdoło jedna
- Idź stąd, nie masz tutaj nic do roboty - warknęła, odwracając wzrok. Ułożyła dłonie na kolanach, delikatnie unosząc powieki - Zdenerwowałeś mnie
- No ejjj, według kucyków przyjaźń może leczyć wszystko. Więc mamy jeden morał, jeśli będę za tobą łaził, dostaniesz raka i umrzesz, albo coś
- Ty... IDIOTO, MYŚLISZ, ŻE TO ZABAWNE, PRAWDA? - kolejne przywitanie pleców z trawnikiem raz. Tylko szkoda że kolana zostały tam na górze.
- To zabolało... - syknąłem, zakrywając oczy dłonią - Krzywdzisz mnie, Justynko
- Jaka znowu Justynko!? Ogarnij się wreszcie, nie rób sobie jaj i cholera jasna, wypieprzaj stąd
- Nooh, daj mi szansę, cooo? Wiem, że w głębi duszy mnie lubisz, Yoshikooo~
< Yosh? Wybacz mu, co? >
19 października 2016
Od Mii CD Cycyla
- To chcesz je w końcu zobaczyć, czy nie? - Uniosłam brew do góry. Odpowiedziało mi ciche westchnięcie chłopaka, który po chwili odsunął się od wejścia do pokoju, gestem dłoni zachęcając mnie do wejścia do niego.
- Nah, puść to szybko, chcę mieć to z głowy - warknął, usadawiając swój królewski zadek na jednym z łóżek. Poszłam w jego ślady i usiadłam obok niego.
- Chyyyba, że... - zaczęłam i przybliżyłam swoje usta do jego ucha.
Ta Cecylia, czy jak mu tam, cały zesztywniał.
- Możemy pooglądać to w 3D, czy tam w 5D - szepnęłam.
- S-sugerujesz coś...? - zapytał niepewnie.
- Chodź~! - Złapałam jego rękę i pociągnęłam w stronę wyjścia.
Lekko zniechęcony nastolatek podążał za mną po schodach. Jednak ja pełna wigoru już prawie wczłapałam się na trzecie piętro.
- No chodź szybciej, bo przegaaaapisz~
Kiedy w końcu doszliśmybez skojarzeń, zboki jedne na te nieszczęsne trzecie piętro, podeszliśmy do pierwszego z pokoi, gdzie drzwi były lekko uchylone.
- Zobacz - nakazałam, odsuwając się na chwilę od drzwi.
Po jego minie mogłam wnioskować, że totalnie się tego nie spodziewał. No i o to chodziło~!
- S-skąd t-ty...
- Jak byłam raz u Amici, to było stąd słychać dziwne odgłosy - stwierdziłam. - I wyobraź sobie, że to nie był odkurzacz!
<Cecil? xD>
- Nah, puść to szybko, chcę mieć to z głowy - warknął, usadawiając swój królewski zadek na jednym z łóżek. Poszłam w jego ślady i usiadłam obok niego.
- Chyyyba, że... - zaczęłam i przybliżyłam swoje usta do jego ucha.
Ta Cecylia, czy jak mu tam, cały zesztywniał.
- Możemy pooglądać to w 3D, czy tam w 5D - szepnęłam.
- S-sugerujesz coś...? - zapytał niepewnie.
- Chodź~! - Złapałam jego rękę i pociągnęłam w stronę wyjścia.
Lekko zniechęcony nastolatek podążał za mną po schodach. Jednak ja pełna wigoru już prawie wczłapałam się na trzecie piętro.
- No chodź szybciej, bo przegaaaapisz~
Kiedy w końcu doszliśmy
- Zobacz - nakazałam, odsuwając się na chwilę od drzwi.
Po jego minie mogłam wnioskować, że totalnie się tego nie spodziewał. No i o to chodziło~!
- S-skąd t-ty...
- Jak byłam raz u Amici, to było stąd słychać dziwne odgłosy - stwierdziłam. - I wyobraź sobie, że to nie był odkurzacz!
<Cecil? xD>
Od Costina cd Cecila
- Twoim najgorszym koszmarem. A to jest wredota mojego kochanego Mahiru - powiedziałem sarkastycznie. - Ten kot nikogo nie lubi Cecil, więc się zamknij i następnym razem nie sycz, ani nie uciekaj - warknąłem, klepiąc go palcem w czoło. W ułamku sekundy moja ręka została odciągnięta z obrzydzeniem. Wyszczerzyłem się i położyłem mu Kuro na głowie. - Teraz cierp, a najlepiej ukatrup tego sierściucha, bo ja nie chcę mieć kolejnego zabójstwa na koncie - mruknąłem i zacząłem odchodzić. Usłyszałem okropny krzyk i kilka chwil później miałem czarną kupkę futra w moich rękach. Blah...
- Nie rób tak nigdy więcej ALBO CI PRZYPIERDZIELĘ!
- Calmer - westchnąłem i wziąłem kociaka pod łapki. - Co cię stary ugryzło?
- Nie rób tak nigdy więcej ALBO CI PRZYPIERDZIELĘ!
- Calmer - westchnąłem i wziąłem kociaka pod łapki. - Co cię stary ugryzło?
<Elko moja kochana?>
Od Cecila - Cd. Costina
- Co, co piękne, co, masz coś do mnie, co? Chwila, MAM KOCIĄ SIERŚĆ NA MORDZIE BOŻE ZDEJM TO MI ZDEJM
- Przestań do cholery... Machać łapami, to zwykła rzęsa matole - warknął, łapiąc w końcu kota za ogon. Zrzucił go ze swojej twarzy, miotnął nim o ziemię, kot miauknął niczym szatan, i wtedy wbiegł w moje nogi O MÓJ BOŻE KOTOWATE MNIE ATAKUJE. Rzuciłem się do ucieczki, sycząc na wrednego ośmiowąsego, czy ile on tych włosów tam ma. Tak, bądź mądry niczym ja, syknij na tego drapieżcę podczas biegu. Nieznajomy darł się na mnie z tyłu, abym się zatrzymał. Miałem coś mu wrzasnąć, kiedy pojawił się mój największy wróg, schody. Ostatnim razem spadłem z nich, psując sobie palec. Na szczęście szybka od telefonu nie pękła, a ukulele było całe. Mogę śmiało powiedzieć, że mam uke. Nawet dziura w nim jest duża. Stanąłem gwałtownie, wstrzymując oddech. Tymczasem tamto bydle zaatakowało mi skarpetkę, potem nogawkę. Czemu to coś mnie nie lubi, chociaż ja tego nienawidzę, no ja się tak nie bawię no. Zwierzę przyczepiło się kiełkami do materiału w okolicach kostki. Żeby go strącić, musiałem unieść stopę. Niestety, to nie poskutkowało, nadal się mnie trzymał, wisząc w powietrzu. Fioletowe Oko przybiegł parę sekund później, usiłując zdobyć się na jakiś mądry komentarz. No cóż, nie wyszło. Złapał mnie za kolano, odczepił sierść i trzymał tak, aby się nie kręcił.
- TO MAŁE GÓWNO CHCIAŁO MNIE POŻREĆ - krzyknąłem, pokazując na niego oskarżycielsko palcem.
- TO PO KIJA METROWEGO NA NIEGO SYCZAŁEŚ CIOTO
- JA NIE WIEM KIM TY W OGÓLE JESTEŚ OKEJ
< Coooostin? >
- Przestań do cholery... Machać łapami, to zwykła rzęsa matole - warknął, łapiąc w końcu kota za ogon. Zrzucił go ze swojej twarzy, miotnął nim o ziemię, kot miauknął niczym szatan, i wtedy wbiegł w moje nogi O MÓJ BOŻE KOTOWATE MNIE ATAKUJE. Rzuciłem się do ucieczki, sycząc na wrednego ośmiowąsego, czy ile on tych włosów tam ma. Tak, bądź mądry niczym ja, syknij na tego drapieżcę podczas biegu. Nieznajomy darł się na mnie z tyłu, abym się zatrzymał. Miałem coś mu wrzasnąć, kiedy pojawił się mój największy wróg, schody. Ostatnim razem spadłem z nich, psując sobie palec. Na szczęście szybka od telefonu nie pękła, a ukulele było całe. Mogę śmiało powiedzieć, że mam uke. Nawet dziura w nim jest duża. Stanąłem gwałtownie, wstrzymując oddech. Tymczasem tamto bydle zaatakowało mi skarpetkę, potem nogawkę. Czemu to coś mnie nie lubi, chociaż ja tego nienawidzę, no ja się tak nie bawię no. Zwierzę przyczepiło się kiełkami do materiału w okolicach kostki. Żeby go strącić, musiałem unieść stopę. Niestety, to nie poskutkowało, nadal się mnie trzymał, wisząc w powietrzu. Fioletowe Oko przybiegł parę sekund później, usiłując zdobyć się na jakiś mądry komentarz. No cóż, nie wyszło. Złapał mnie za kolano, odczepił sierść i trzymał tak, aby się nie kręcił.
- TO MAŁE GÓWNO CHCIAŁO MNIE POŻREĆ - krzyknąłem, pokazując na niego oskarżycielsko palcem.
- TO PO KIJA METROWEGO NA NIEGO SYCZAŁEŚ CIOTO
- JA NIE WIEM KIM TY W OGÓLE JESTEŚ OKEJ
< Coooostin? >
Od Cecila do Mii
Kiedy siedzisz spokojnie w pokoju, a drzwi jednym kopem wyważa różowo włosa, wiedz, że coś się dzieje. Twoje dziecko jest w niebezpieczeństwie, tyle, że nie będzie ono tak zajebiste jak ja, Cecil Elżbieta.
- Ohayooo! Celestia i Amica - to ta lodówka? - są zajęte, więc może zechciałby pan porozmawiać o siedemdziesięciu dwóch dziewicach? Najpierw jednak radziłabym podnieść się z ziemi i nie leżeć w tak wyzywającej pozie, ne - wydęła policzki, podpierając drobnymi rączkami boki. Tak, nie moja wina, że spadłem z łóżka kiedy z hukiem odrzutowca wzięła i wjechała mi do pokoju. TAK SIĘ NIE ROBI
- K-kim ty jesteś - wydukałem, usiłując podnieść się na łokciu. Dawaj dawaj Frank, uda ci się iii... znowu macasz twarzą podłogę cioto. Wstawaj Cecil, bądź super, bądź super, nie schrzań tego.
- Mia - wystawiła rękę, po czym pociągnęła za kołnierz mojego płaszcza. Złapałem równowagę i usiłowałem ją utrzymać jak najdłużej, stojąc ze zmieszaną miną naprzeciwko tego... Kogoś. CZEMU. KOBIETY. NIE. SZANUJĄ. UBRAŃ. Tym bardziej moich. I czemu zawsze trafię na jakieś dziwne towarzystwo - Z tego co wiem, chyba Cycek?
- Cecil, pierdoło. I nie, nie chcę gadać o dziewicach. Te za głośno krzyczą - że cooo
- Czyli nie nawrócisz się na Allaha, więc... Co powiesz na anime? Może je już znasz? Dajesz Cecilio, poszipujemy! - zakrzyknęła uradowana, klaskając radośnie w dłonie. Tak, ten dzień będzie spisany na straty.
- Cecil - poprawiłem ją
- Przecież mówię! Gdzie masz telefon, odpalamy yaoi! - rzuciła się na środek pokoju, szukając wzrokiem komórki. Chyba ją coś bodło i to mocno. Zacisnąłem zęby, złapałem ją pod pachy i uniosłem lekko do góry. Boże, taka drobna, a ledwo co mi się udało. Odwróciłem się na pięcie, stawiając ją w progu. Przekrzywiła naburmuszona głowę, robiąc z ust wąską linię.
- Po pierwsze, weź tu nie grzeb. Jakbyś dildo znalazła to co byś zrobiła, hm. Niefajna sprawa. Drugie, za mocno się w łeb uderzyłaś dziecko, nie będę oglądać jakichś pedałów z chińskich bajeczek - warknąłem, mrużąc oczy - I co to do świętego gołębia yałji
- Yaoi. Przecież właśnie to wytłumaczyłeś, głupku! - jak mi pojechała, normalnie maluchem, moja dusza płacze. Czekaj chwila, co
- Weź wyjdź, kłamiesz, czuję ten smród, albo Costin tędy przechodził. Za dużo się tym kotem wysmarował
- Nie kłamię, mogę to udowodnić...! - zatkałem jej gębę dłonią. Zaraz to by referat zrobiła
- Eno, poka anime
< Mia? ;___; >
- Ohayooo! Celestia i Amica - to ta lodówka? - są zajęte, więc może zechciałby pan porozmawiać o siedemdziesięciu dwóch dziewicach? Najpierw jednak radziłabym podnieść się z ziemi i nie leżeć w tak wyzywającej pozie, ne - wydęła policzki, podpierając drobnymi rączkami boki. Tak, nie moja wina, że spadłem z łóżka kiedy z hukiem odrzutowca wzięła i wjechała mi do pokoju. TAK SIĘ NIE ROBI
- K-kim ty jesteś - wydukałem, usiłując podnieść się na łokciu. Dawaj dawaj Frank, uda ci się iii... znowu macasz twarzą podłogę cioto. Wstawaj Cecil, bądź super, bądź super, nie schrzań tego.
- Mia - wystawiła rękę, po czym pociągnęła za kołnierz mojego płaszcza. Złapałem równowagę i usiłowałem ją utrzymać jak najdłużej, stojąc ze zmieszaną miną naprzeciwko tego... Kogoś. CZEMU. KOBIETY. NIE. SZANUJĄ. UBRAŃ. Tym bardziej moich. I czemu zawsze trafię na jakieś dziwne towarzystwo - Z tego co wiem, chyba Cycek?
- Cecil, pierdoło. I nie, nie chcę gadać o dziewicach. Te za głośno krzyczą - że cooo
- Czyli nie nawrócisz się na Allaha, więc... Co powiesz na anime? Może je już znasz? Dajesz Cecilio, poszipujemy! - zakrzyknęła uradowana, klaskając radośnie w dłonie. Tak, ten dzień będzie spisany na straty.
- Cecil - poprawiłem ją
- Przecież mówię! Gdzie masz telefon, odpalamy yaoi! - rzuciła się na środek pokoju, szukając wzrokiem komórki. Chyba ją coś bodło i to mocno. Zacisnąłem zęby, złapałem ją pod pachy i uniosłem lekko do góry. Boże, taka drobna, a ledwo co mi się udało. Odwróciłem się na pięcie, stawiając ją w progu. Przekrzywiła naburmuszona głowę, robiąc z ust wąską linię.
- Po pierwsze, weź tu nie grzeb. Jakbyś dildo znalazła to co byś zrobiła, hm. Niefajna sprawa. Drugie, za mocno się w łeb uderzyłaś dziecko, nie będę oglądać jakichś pedałów z chińskich bajeczek - warknąłem, mrużąc oczy - I co to do świętego gołębia yałji
- Yaoi. Przecież właśnie to wytłumaczyłeś, głupku! - jak mi pojechała, normalnie maluchem, moja dusza płacze. Czekaj chwila, co
- Weź wyjdź, kłamiesz, czuję ten smród, albo Costin tędy przechodził. Za dużo się tym kotem wysmarował
- Nie kłamię, mogę to udowodnić...! - zatkałem jej gębę dłonią. Zaraz to by referat zrobiła
- Eno, poka anime
< Mia? ;___; >
Od Sage cd Reya
Fuknęłam zdenerwowana i wstałam, by podejść bliżej niego.
- Wiem, ze robisz ze mnie idiotkę specjalnie, ale nie myśl sobie, że ujdzie ci to na sucho! - wrzasnęłam. Rey zaśmiał się, patrząc na mnie głupio.
- A co ty mi możesz zrobić, skoro prawdopodobnie nawet nie wiesz, co to macica? - syknął.
Czułam jak robiłam się czerwona ze złości. Ruszyłam w jego stronę jak wkurzony goryl i złapałam za tą jego butelkę wody, która tak kocha. Podeszłam do okna, odkręciłam korek i wylałam jej zawartość, zaraz później wyrzucając plastik.
- Masz za swoje, popaprańcu.
<Rey? XD>
- Wiem, ze robisz ze mnie idiotkę specjalnie, ale nie myśl sobie, że ujdzie ci to na sucho! - wrzasnęłam. Rey zaśmiał się, patrząc na mnie głupio.
- A co ty mi możesz zrobić, skoro prawdopodobnie nawet nie wiesz, co to macica? - syknął.
Czułam jak robiłam się czerwona ze złości. Ruszyłam w jego stronę jak wkurzony goryl i złapałam za tą jego butelkę wody, która tak kocha. Podeszłam do okna, odkręciłam korek i wylałam jej zawartość, zaraz później wyrzucając plastik.
- Masz za swoje, popaprańcu.
<Rey? XD>
Od Costina Cd Mahiru
Zatrzymałem się na chwilę pod schodami i obmyśliłem plan powstrzymywania gadania zboczonych rzeczy, jednak po chwili wzruszyłem ramionami i wspiąłem się na trzecie piętro. Wszedłem do pomieszczenia spokojnie, ale mina mi zrzedła i zastygłem jak posąg. Nie wiem czy to mój umysł, czy to przez ciemność i zmęczenie, ale wolałbym nie widzieć co tu się dzieje. A mówili pukaj zanim wejdziesz. Chrząknąłem dosyć głośno i Mahiru przestał robić to co robił, patrząc na mnie wielkimi oczami.
- Nie martw się, nie wnikam. Możesz się ocierać o poduszkę kiedy chcesz - syknąłem zazdrosny o poduszkę. Rzuciłem się na łóżko ze zmarszczonymi brwiami i splotłem ręce na piersi. Popatrzyłem znudzony na Mahiru, który, prawdopodobnie przygotowywując już kazanie w swojej głowie, z otwartymi ustami patrzył się wkurzony na sufit ściskając poduszkę w pięściach. - Wyobrażasz sobie teraz, że ta kupa pierza to moja szyja? Miło - warknąłem, odwracając się do niego plecami.
Nie, ja wcale nie przesadzam.
<Mahiru?>
- Nie martw się, nie wnikam. Możesz się ocierać o poduszkę kiedy chcesz - syknąłem zazdrosny o poduszkę. Rzuciłem się na łóżko ze zmarszczonymi brwiami i splotłem ręce na piersi. Popatrzyłem znudzony na Mahiru, który, prawdopodobnie przygotowywując już kazanie w swojej głowie, z otwartymi ustami patrzył się wkurzony na sufit ściskając poduszkę w pięściach. - Wyobrażasz sobie teraz, że ta kupa pierza to moja szyja? Miło - warknąłem, odwracając się do niego plecami.
Nie, ja wcale nie przesadzam.
<Mahiru?>
Subskrybuj:
Posty (Atom)