23 października 2016

Od Costina cd Mahiru

- Wypijesz to, albo wsadzę ci do ust co innego - warknąłem. Mahiru zmarszczył gniewnie brwi i pokiwał przeczaco głową.
- Dobra do jasnej cholery, ale za dwa lata wyprawię ci taką osiemnastkę, że na drugi dzień będziesz zbierał swoje ciało z podłogi - fuknąłem buńczucznie i wysunąłem dolną wargę w niezadowoleniu. Usiadłem obok Mahiru obierając banana i zaraz potem wkładając go do ust. - Idąc twoim tokiem wyślenia to od trzech lat jestem martwy - mruknąłem, wpychając owoc głębiej i zerknąłem na towarzysza. Ten popatrzył na mnie przełykając ślinę. Ten eyekontakt był nawet spoko. - Co? Ja tylko jem banana.
- Jesz czy ssiesz, jakby-
- No dalej dokończ, Kotku.
- Nie nazywaj mnie tak popierdoleńcu!
- Dokończ. Chcę wiedzieć co o mnie myślisz - warknąłem z owocem nadal pomiędzy wargami.
- - to był dorodny penis, któregoś z twoich chłopaczków - wyszeptał prawie miesłyszalnie. Zakrztusiłem się wszystkim co było w mojej buzi i otworzyłem szeroko oczy w zdziwieniu.
- Dobra, masz mnie. Może i przeleciałem połowę tej szkoły w tamtym roku i czasami lubię się wyżywać na bananie, ale nikt nie musi tego wiedzieć.
W odpowiedzi otrzymałem tylko łobuzerski uśmieszek.

<Mahiru? Xd>

Od Rey'a CD Sage

- Jakoś nie słyszałem prośby, która mówiłaby o tym, którędy do internatu. To było zwykłe, suche pytanie.
- A czego ty niby oczekujesz, co?! - warknęła, podnosząc się z ziemi i otrzepując z piasku.
- No nie wiem, może najzwyczajniejszego "proszę" w pytaniu?
Ruda przewróciła oczami, po czym zrobiła wkurzoną - A wręcz wkurwioną - minę.
- Ale ty mnie wkurzasz! - Ponownie warknęła.
- Coś dużo ostatnio warczysz. Ale spokojnie, mam hipotezę. Prawdopodobnie jesteś dzikim wilkołakiem z planety Unga Bunga i, że niedługo jest Halloween, to twoja wlicza natura już nie wytrzymuje tego dłużej, co nie? I niech zgadnę, nawet nie wiesz co to hipoteza - fuknąłem, odwracając się na pięcie i skierowałem kroki w stronę miasta.

<Saaage?>

Od Mahiru CD Costina

Wziąłem do ręki kieliszek, by następnie odstawić go na biurko.
-Mówiłem, że nie piję.
-A ja mówiłem, że masz to wypić!-Warknął na mnie.
-Nie. Nie zamierzam zabijać sobie szarych komórek dla twojej uciechy-odparłem. Costin wziął do ręki kieliszek, który pierwotnie miał należeć do mnie i przystawił mi go do ust. Odsunąłem głowę.
-Mówiłem już, że ja nie piję-podkreśliłem ze złością.
-Po prostu to wypij, do cholery! Co jest w tym takiego wielkiego?-Odwarknął.
-Mam cholerne szesnaście lat, nie jestem nawet pełnoletni. Jakoś nie jara mnie wyniszczanie sobie organizmu, bo Ci się tak podoba-warknąłem, starając się zachować spokój.
-Mówisz to tak, jakby wypicie kieliszka, albo dwóch od razu oznaczało śmierć-burknął, znów przystawiając mi kieliszek do ust.
-Jeszcze chwila i się na serio zdenerwuję. Poddaj się, nie będę tego pił-odmówiłem znowu.


<Costin?>

Od Rey'A CD Amici

Dziewczyna podała mi trzy butelki bombelwody, na co momentalnie zaświeciły mi się oczy. Chwyciłem je mocno w dłonie i przytuliłem dziewoję, szepcząc ciche dziękuję. Ucałowałbym ją jeszcze, ale tak na oczach moich ukochanych? No nie wypada~!

Odbiegłem od Amici, kierując się w stronę pokoju. Walić to, że minęła dopiero pierwsza lekcja! Mam swoje skarbeńki i teraz liczą się tylko one.

Wparowałem do pokoju równo z dzwonkiem ogłaszającym lekcje. Mojej sadystycznej współlokatorki nie było, toteż mogłem odetchnąć z ulgą, że moim buteleczkom nic się nie stanie. Chociaż...
- Rey! - usłyszałem wołanie. Odwróciłem głowę w stronę źródła dźwięku, a moim oczom ukazała się czarnowłosa, stojąca na progu drzwi. Ta, co mi wcześniej podarowała bombelwodę. - Czy ja mam ci tak co chwilę zabierać te butelki?! - warknęła. - Na lekcje, już~!

<Amiciu?>

Od Costina cd Mahiru

- Dlaczego nikt mnie nie kocha? -  zapytałem udając załamanie i całkoem dobrze mi to wyszło. Może zostanę aktorem? Moja piękna twarz byłaby znana na cały-. Mniejsza o to. - A co jeśli przebierzemy się za tego gościa od Pen Pinapple Apple Pen? - mruknąłem podciągając kołdrę na głowę. - Albo co ty na to, byś przebrał się za Draculę, a ja za jakąś jego loszkę? -zapytałem zachwycony tym pomysłem. Tak to może wypalić. - Nie komentuj tego, bo właśnie tak zrobimy - kiwnąłem głową podwierdzająco do samego siebie. Wyciągnąłem rękę po miskę owoców na szafce, jednak nie mogłem nic wyciągnąć. Wyszedłem spod mojej ciepłej kołuderki z Davidem Bekhamem na nadruku i sięgnąłem po banana. Stwierdziłem, że jeżeli już wstałem to warto by było wziąć też dwa kieliszki i moją kochaną Tequilę. Przejechałem butelką po policzku, wypowiadając monolog wyznań miłosnych. Mahiru spojrzał na mnie jak na idiotę. Uśmiechnąłem się smutno i postawiłem wszystko na biórku.
- Skoro masz tą swoją wódkę, to po co męczysz mnie? - warknął chłopak.
- Tequii jak na razie jedyna rozumie moje uczucia. Zostaw ją w spokoju. Poza tym tym nie jestem pan i butelka nie spełni moich oczekiwań - wzruszyłem ramionami i otworzyłem butelkę nalewając po trochę drinka do kieliszków. - Trzymaj.
- Dziękuję, ale nie pije.
- MASZ TO KURWA WYPIĆ! - warknąłem na niego, zaskakując samego siebię, ale zignorowałem to i pociągnąłen alkohol z kielicha.

<Mahiru?XD>

Od Mirai CD Gabrijela

To był najgorszy moment mojego życia. Wbiłam na salę, niszcząc występ mojemu niedoszłemu koledze, a teraz cała sala zamilkła, przyglądając się mi w zaciekawieniu. Ja, cała spocona i czerwona ze wstydu, ukłoniłam się w pół i wypiszczałam:
-Przepraszam!-Po czym wbiegłam do sali z prędkością światła, zamykając drzwi. O matko, ale żal, trzeba było się nie spóźniać, albo przyjść chwilę później... Wciąż ciężko oddychając, starałam się nie dostać jakiejś apatii. Gdyby tego było mało, parę minut wcześniej wywaliłam się na betonie i dość mocno zdarłam sobie dłoń, a ze względu na moje problemy z anemią, słabo się poczułam. Mam tak z przyzwyczajenia, każdy widok krwi mnie denerwuje i sprawia, że zaczynam się bać, czy przypadkiem zaraz nie zemdleję. Tak, jestem słaba. Przeszły mnie kolejne dreszcze. Gabrijel zaczął śpiewać od początku. Najpierw nie zwracałam uwagi, ale potem ogarnęłam, że skądś kojarzę jego głos.
Chyba... Puszczali jakąś piosenkę kolesia o podobnym głosie w radiu. Dziwne. Brzmi identycznie. Może ma jakąś rodzinę, która ma wtyki w branży muzycznej... Nie, zaraz. Mówił, że ma jakieś spotkanie z zespołem, czy coś w tym stylu. To sugeruje, że... Jest wokalistą?! Czemu ja o tym nie wiedziałam? Zerknęłam na śpiewającego Gabrijela. Trudno było sobie wyobrazić gimnazjalistę śpiewającego przed tłumami fanów na scenie. Szczerze mówiąc, to nie znam się zbytnio na muzyce. Owszem, pracowałam przez rok, może dwa z klawiaturką do mixowania, ale to wszystko. Mam nadzieję, że w ogóle na coś się przydam.



<Gabrijeleeeeł?>

Od Mii CD Amici

Dziewczyna poszła do pobliskiego sklepiku po wodę, a ja próbowałam ustabilizować oddech, co mi jednak nie wychodziło. Duszności nie chciały ustąpić i czułam, jakby zaraz miało mi totalnie zabraknąć powietrza. Jednak Amica zjawiła się w miarę szybko i, pytając, czy wszystko dobrze, podała mi butelkę wody niegazowanej.
- Mia? Wszystko okej? - zapytała coraz bardziej zmartwiona.
Pokiwałam słabo głową, odkręcając korek. Wpiłam się ustami w butelkę i powoli zaczęłam sączyć z niej wodę, co tylko pogorszyło moją sytuację. Tym razem już w ogóle nie mogłam odetchnąć. Gwałtownie podskoczyłam, czując jak z moich ust ulatuje cała woda, której nie zdążyłam przełknąć. Ponadto, uczucie duszności nie ustąpiło, tylko jeszcze bardziej się pogłębiło. Upadłam bezradnie na kolana i... Czekałam. Na cud.

<Amiciu?>