30 stycznia 2017

Od Mahiru CD Costina

Zdjąłem szybko ciuchy i wbiłem pod prysznic, odpalając ciepłą wodę. W kilkanaście minut się wykąpałem, po czym owinąłem się ręcznikiem wokół pasa i wyszedłem z łazienki. Założyłem koszulkę, ignorując dziwne spojrzenie Costina, po czym wziąłem spodnie i bokserki. Wróciłem do łazienki, wybrałem się do końca i wysuszyłem włosy suszarką.
Po wyjściu z łazienki, odezwałem się:
-Zaraz wracam, idę do sklepu po coś słodkiego-po tych słowach założyłem kurtkę i buty. Już po kilku minutach byłem w sklepie.
Sięgnąłem szybko po jakieś lizaki i landrynki, po czym szybko zapłaciłem i wróciłem do pokoju.
Rzuciłem jednym lizakiem w Costina.
-O, dzięks-odparł, rozpakowując słodycz z folii. Zrobiłem to samo i wsadziłem do ust lizaka, siadając na łóżku.
-Nie chciałbyś czasem possać czegoś innego?-Zarzucił przez śmiech. Spojrzałem na niego, unosząc brwi.
-A co byś zrobił, gdybym powiedział, że chciałbym?-Zapytałem, próbując stłumić śmiech.


<Costin?>

29 stycznia 2017

Od Costina CD Mahiru

On jest niemożliwy. Prychnąłem ze śmiechu i pokręciłem głową na boki, jednak podniosłem chłopaka, ciesząc się jak głupi, gdy owinął nogi wokół mojego pasa.
- Jak chcesz stać, kiedy twoje nogi odmawiają posłuszeństwa, co? - zaśmiałem się i otworzyłem drzwi od łazienki stopą. Z uśmiechem posadziłem Mahiru na zlewie i cmoknąłem w wysunięte wargi. Uroczo.
- Poradzę sobie - bąknął i zaczął wyrywać się z mojego uścisku. Nie pozwoliłem na to jednak i ścisnąłem dłońmi jego tyłek, co odbiło się w niewielkim lusterku na chłopakiem. Z usatysfakcjonowanym uśmiechem puściłem go, stawiając na podłodze.
- Wołaj, jakbyś mnie potrzebował - powiedziałem i puściłem do niego oczko. Costin zawsze do usług.
Posłusznie wyszedłem z łazienki dając mu wystarczająco prywatności i zaatakowałem czarnego kota głaskaniem i przytulasami. Nawet jeśli się nie lubimy muszę na kimś wyładować emocje.

<Mahi?>

16 stycznia 2017

Od Mahiru CD Costina

Obudziłem się w okolicach siedemnastej, Costin był już na nogach, ale prawdopodobnie od raptem kilku minut. Właśnie wychodził z łazienki, kiedy podniosłem się do pozycji siedzącej.
-O, wstałeś już?-Zapytał z lekkim uśmiechem.
-Nie, lunatykuję-burknąłem. Odsunąłem kołdrę na bok i wstałem, by po sekundzie przewrócić się do przodu i wylądować na kolanach i nadgarstkach.
-Wszystko w porządku?-Zapytał, podchodząc.
-Tak, ale... Nogi mam jak nowo narodzona sarenka, bolą strasznie... Ruszyć się nie mogę-wymamrotałem, siadając na podłodze, bo była to jedyna pozycja, w jakiej byłem w stanie się znaleźć.
-W sumie nic dziwnego... Przez ostatnie dwa dni używałeś chyba wszystkich możliwych mięśni nóg. Sorki, to częściowo moja wina i łyżew-zaśmiał się.
-No trudno-odezwałem się, po czym wyciągnąłem ręce w górę, w kierunki chłopaka.
-Hop-powiedziałem, siedząc na swoich kostkach i patrząc na Costina.
-H-hę? Co ty chcesz?-Spojrzał na mnie zdziwiony.
-Jak to co? Zanieś mnie. Do łazienki-poprosiłem, wciąż wyciągając ręce w jego stronę.


<Costin?>

14 stycznia 2017

Od Mahiru CD Costina

-J-ja Ciebie też-wymamrotałem, nieco luzując uścisk, który jeszcze chwilę temu utrzymywałem na jego koszulce. Chłopak nachylił się tuż nade mną, delikatnie mnie całując. Położyłem swoje ręce na jego ramionach, starając się delikatnie oddać pocałunek. W pewnym momencie zauważyłem, że Costin się zaśmiał.
-Hm?-Zdziwiłem się jego nagłym prychnięciem śmiechu.
-Przypomniało mi się jak jeszcze parę miesięcy temu darłeś się na mnie i zaklinałeś, że jesteś hetero-zaśmiał się głośno.
-Weź mi nie przypominaj... Byłeś nieznośny-mruknąłem, znów ściskając jego koszulkę. Costin prychnął tylko śmiechem.
-Spać mi się chce-mruknąłem nagle, ziewając.
-Przecież jest raptem trzynasta, albo czternasta-stwierdził.
-To nic nie zmienia-burknąłem, przyciągając chłopaka do siebie i delikatnie go przytulając.


<Costin?>

13 stycznia 2017

Od Costina CD Mahiru

Zaśmiałem się cicho i przeszedłem ze swojego łóżka na to obok. Powinienem zacząć go nazywać chodzącym odkurzaczem. Nie będzie mi tu prychał na każdym kroku. Bez zbędnych ceregieli usiadłem na nim okrakiem i złączyłem drugą dłoń, od razu podnosząc je ku górze.
- Moja mała burzliwa perełka - uśmiechnąłem się lekko i puściłem nasze dłonie, by zaraz odgarnąć kosmyki włosów z czoła Mahiru. Ten chłopak totalnie zawrócił mi w głowie i nie sądzę by kiedykolwiek się to zmieniło. Uważnie przejechałem wzrokiem po jego oburzonej, lecz zarumienionej twarzy i uśmiechnąłem się szerzej, zadowolony z efektu. Co się tak nagle zmieniło, że z oschłego i anty Costinowego Mahiru zrobiła się taka urocza kulka? Zachichotałem cicho i  złączyłem nasze usta w delikatnym pocałunku. Zawsze mi tęskno za tym słodkim smakiem ich wnętrz, które można wyczuć nawet bez dołączania języka. Jęknąłem cicho, pogłębiając go, jednak dwie odpychające mnie dłonie, przerwały moment przyjemności.
- Przestań - bąknął cicho i złapał mnie za koszulkę przyciągając do siebie. Zaśmiałem się cicho i schowałem go w swoich ramionach, dając święty spokój. Mahi schował swoją zaczerwienioną twarz w moją pierś i zacisnął pięści tak bardzo, że czarna koszulka będzie z rozmiar czy dwa większa. Zaabsorbowany odgarnąłem włosy z jego twarzy i przejechałem po policzku dłonią.
- Nie chowaj się. Koniec w końcu widziałem już wszystko. Dosłownie wszystko - zaśmiałem się i pocałowałem go w czoło. - Kocham cię.

<Mahi?>

1 stycznia 2017

Od Mahiru CD Costina

Zrobiłem jeszcze kilka kółek, a Costin ciągle był tuż za mną. Prawdopodobnie próbował uniknąć tego, aby ktoś inny znowu mi pomógł wstać, gdybym się wywalił.
W mgnieniu oka minęła cała godzina, więc zeszliśmy z lodowiska. Oddaliśmy wypożyczone łyżwy i pospacerowaliśmy w stronę szkoły.
Costin uparł się, żebyśmy trzymali się za ręce, więc tak zrobiliśmy. Kiedy wreszcie dostaliśmy się do pokoju, zdjąłem kurtkę i buty, po czym walnąłem się na łóżko.
-Ale mnie nogi bolą...-Jęknąłem.
-A tyłek nie?-Zapytał dwuznacznie.
-Cicho tam-burknąłem przez śmiech, próbując sięgnąć dłonią na łóżko chłopaka, aby mu lekko przywalić. Costin złapał moją dłoń i splótł swoje palce z moimi, zanim zdążyłem zabrać rękę.
-Pff-prychnąłem, prawdopodobnie po raz setny w tym dniu.


<Costin?>

Od Costina CD Mahiru

- Nie pffaj mi tu. Nikt nie będzie dotykał mojego chłopaka bez mojej zgody - zaśmiałem się i przytuliłem go do siebie, roztrzepując przydługawe włosy. Właśnie muszę obciąć swoje. Przejechałem wzrokiem na podnoszącego się chłopaka i spiąłem się kiedy posłał mi mordercze spojrzenie. Trzymajcie mnie, bo zaraz mu wpierdolę. Jak na zawołanie Mahi ścisnął moją rękę, co spowodowało, że spojrzałem na niego w trybie natychmiastowym.
- Zostaw, próbował tylko mi pomóc - westchnął cicho i zaczął wyrywać się z mojego uścisku. - Puść no. Nie przyszliśmy tutaj by stać.
- Tak bardzo przeszkadza ci, jak coś stoi? - zaśmiałem się cicho i uwolniłem go z mojego uścisku. Z cichym prychnięciem i z pomocą barierki odjechał ode mnie.
- Hentai - wymamrotał jeszcze. Z udawanym oburzeniem uniosłem głowę, jednak nie mogłem powstrzymać uśmiechu.
- Je suis au courant de cette (Zdaję sobie z tego sprawę) - zaśmiałem się cicho i dogoniłem go z niewielkimi trudnościami. Czy ja w ogóle byłbym w stanie żyć bez tego chłopaka?

<Mahi? Masz to i się ciesz XD>

Od Aesopa CD Tima

Spojrzałem na chłopaka przelotnie i podałem mu ołówek, od razu odwracając wzrok.
- Następnym razem weź swój - mruknąłem i skupiłem się na nudnej lekcji, żeby czas zleciał chodź trochę szybciej. Nuda jednak wzięła górę i mimowolnie spojrzałem na czarnowłosego. - Jetlag?
- Słucham?
- Dużo cię ominęło. Normalnie spóźniłbyś się tylko jakieś piętnaście minut po ósmej. Nie byłeś na trzech pierwszych lekcjach. Nie wiem jak to inaczej wytłumaczyć, jeśli nie zmianą strefy czasowej - mruknąłem i uniosłem pytająco brew.
- Po prostu zaspałem - odpowiedział obojętnie. Wzruszyłem ramionami i oparłem się obojętnie o oparcie krzesła. Miałem dosyć patrzenia na zdzirowatą nauczycielkę, która i tak nie mówiła niczego sensownego. Warknąłem cicho do siebie i poprawiłem niesforną grzywkę.
- Aesop Cosse - mruknąłem i wystawiłem dłoń w jego stronę. - Były obywatel Grecji. Miło poznać i miejmy nadzieję, że zawitasz tutaj na długo.

<Tim?>
Dodałam do postaci i przydzieliłam pokój

30 grudnia 2016

Od Sephriny Cd. Leon

Przyglądałam sie uważnie chłopakowi, słuchałam każdego wypowiadanego przez niego słowa. Coś mi nie pasowało, gdy spojrzał i uśmiechnął się do mnie, w jego oczach widziałam ból, nie chciałam jednak tego poruszać.

Minęły dwie godziny, dyrektorka czekała na nas w samochodzie, ze wszystkimi rzeczami otrzymanymi od lekarzy. Miałam być pod stałą kontrolą kogokolwiek, bym nie pogorszyła swojego stanu. Każdy jednak wiedział, że ja nie jestem tak bardzo potulna. Nie lubie bezruchu... Stałam teraz tu, obok budynku szpitalnego, trzymając Leona za rękę. Ten jeden dzień zmienił tak wiele, wszystko w moim życiu, nawet to co było złe, stało się bardziej kolorowe. Dzięki temu, jednemu chłopakowi. Nie wiem co się ze mną stało, czemu zaczęłam mu ufać. Dlaczego stał się w moim życiu kimś ważnym, kimś kogo zdrowie było ważniejsze niż moje. Dziwna radość, emanowała że mnie, gdy stał tuż obok mnie, gdy czułam jego wspaniałe ciepło. Przyciągnęłam chłopaka bliżej, obejmując go nieswornie ramionami, on jednak przytulił mnie bardziej, wywołując uśmiech na mojej twarzy. W tej chwili, słowa podziękowania nie były potrzebne. Wszystko zastąpiła ta jedna chwila... Wewnętrzny głos kazał mi jednak zrobić coś jeszcze... Oto wtedy, położyłam jedną rękę delikatnie, na karku chłopaka, zbliżając do siebie nasze twarze. Spojrzałam mu w oczy, uśmiechając się przy tym delikatnie. Chciał się chyba odezwać, jednak nie pozwoliłam mu na to, łącząc usta w pocałunku.
<Leon? Chyba przesadziłam ;-;>

28 grudnia 2016

Od Tima

Otworzyłem powoli oczy. Nieprzytomny wziąłem telefon i spojrzałem na godzinę. "Zaraz... Dziesiąta trzydzieści... Co?! Dziesiąta trzydzieści?!" Wyskoczyłem z łóżka i pobiegłem się przebrać. Przejechałem kilka razy włosy szczotką i suchym szamponem i popędziłem się spakować. Biegnąc do klasy powtarzałem ciągle:
- Fuck, fuck, fuck, fuck, fuck... Znowu się spóźniam... FUCK... - wyszeptałem.
Puk, puk, puk.
- Proszę... - usłyszałem zza drzwi i nacisnąłem klamkę. Zacisnąłem zęby.
- Dzień dobry. Przepraszam za spóźnienie.
- Na prawdę? A może spóźnisz się do dyrektora?
- Emmm... Nie, przepraszam...
- Siadaj.
Skierowałem się do pustej ławki. Byłem nowy w klasie, bo przenieśli mnie, przez moje zachowanie. Nie ważne jakie. Ważne, że mnie przenieśli. Usiadłem obok jakiegoś chłopaka. No nieźle. Musiałem się odezwać.
- Pożyczysz ołówek?
<Chyba wiem kto odpisze... Ale macie wolny wybór. Czy naprawdę nie potrafię pisać czegoś dobrego?!>

27 grudnia 2016

Od Koito CD Reika

-Mam dzielić pokój...-Spojrzałam nienawistnie na chłopaka, którego miałam (nie)przyjemność spotkać już parę razy przedtem-...Z tobą?
-Najwyraźniej. Mi też to niezbyt odpowiada. Jesteś strasznie płaska-stwierdził.
Po chwili dziwnej ciszy zapytał:
-... Powiedziałem to na głos?
Zmarszczyłam brwi, próbując się nie denerwować. Wzięłam parę głębszych oddechów i wywarczałam:
-Słuchaj, pajacu. Wyjaśnijmy sobie coś. Kiedy ja się przebieram, ty wychodzisz. Kiedy idę pod prysznic, też wychodzisz.
-Co? Mam wyłazić, bo ty masz jakieś problemy? Jeny-wymamrotał ze złością.
-Po prostu się zastosuj-warknęłam.


<Reik?>

Od Mahiru CD Costina

Podczas, gdy Costin siedział tyłkiem na lodzie, ja trzymałem się nerwowo barierki. Ściskałem ją tak mocno, jakby miała zaraz mi uciec. Zacisnąłem zęby i przesunąłem lewą nogę po lodzie, a następnie prawą. Przejechałem w ten sposób kilka centymetrów, by następnie znów przytrzymać się barierki.
Odetchnąłem cicho, po czym ponownie spróbowałem przejechać w ten sam sposób paręnaście centymetrów. Powolutku, z każdym podejściem szło mi coraz lepiej. W pewnym momencie poślizgnąłem się, a nogi rozjechały mi się na dwie strony.
Wylądowałem tyłkiem na lodzie, w żaden sposób nie będąc w stanie się podnieść.
Na pomoc ruszył nieznajomy chłopak, prawdopodobnie kilka lat starszy ode mnie. Podjechał do mnie i z lekkim uśmiechem podał mi rękę, proponując pomoc we wstawaniu. Wyciągnąłem dłoń w stronę jego i już miałem złapać go za nadgarstek, kiedy przyczołgał się do mnie Costin i niby przypadkowo przewrócił nieznajomego.
-Ups-wymamrotał czarnowłosy, udając skruchę. Podparł się o barierkę i pomógł mi wstać.
-Jeny, jesteś strasznie zazdrosny-wymruczałem.
-Ja? Zazdrosny? Przecież niechcący w niego wjechałem-skłamał chłopak, patrząc na mnie dziwnym wzrokiem.
-Pff-prychnąłem.


<Costin?>

26 grudnia 2016

Moim zdaniem...

...zabicie kogoś na wojnie
nie różni się niczym od
popełnienia zwykłego morderstwa.



GODNOŚĆ: Tim (znaczy "czcić boga") Liam Sam Meyer ("zarządca")
PSEUDONIM: Tymoteusz, Li, Samuel, Meyer, Mey, Ti ogólnie dużo tego jest.
ROLA: Diabeł
WIEK: 29 października skończył 15 lat.
PŁEĆ: Mężczyzna
POCHODZENIE: Ameryka południowa, Surinam, Brownsweg
ORIENTACJA: Biseksualny, ale preferuje jednak mężczyzn Osz fak bierz Mydło stary
ZAUROCZENIE: A kto to wie?
CHARAKTER: Tima Meyera można porównać tylko do... No, do Tima Meyera.
Jego zachowanie jest typowe dla nastolatków. Jest zbuntowany. Nie słucha dorosłych, ani innych osób.
Tim jest z pewnością osobą oryginalną, która nikogo nie pyta o zdanie. Nauczył się samodzielności, która często mu się przydaje. Mimo swojego wyglądu jest osobą niezwykle wściekłą, jednak kiedy trzeba potrafi walczyć, choć głównie robi to w obronie. Poza niekontrolowanymi wybuchami gniewu jest spokojny. Trzyma tylko z zaufanymi osobami, jest niezwykle twardy, ale gdzieś w głębi serca bardzo boi się odrzucenia, także stara się nikogo nie ranić psychicznie.
UMIEJĘTNOŚCI:
- Jest świetnym poliglotą, mówi w 10 językach: niderlandzki, portugalski, portugalski w odmianie brazylijskiej, hiszpański, angielski, francuski, keczua, ajmara, guarani, niemiecki.
- Potrafi dobrze śpiewać.
- Jest bardzo silny.
O POSTACI: Jego historia ani trochę nie jest ciekawa. Można tylko powiedzieć, że jego rodzice się nad nim znęcali, przez co ma spaprany charakter. Do tego ze względu na to, że rodzice Tima go bili, ma Afenfosmofobię, czyli strach przed dotykiem.
INNE: 
- Bez koszulki  oSZ FAK LEVI
- W pokoju trzyma ptasznika goliata, którego przywiózł ze swojej ojczyzny - Kła.
- Mierzy 171 centymetrów.
- Waży 52 kilogramy.
- Jego ulubiony kolor to czarny.
- Ma szare oczy i czarne włosy, jednak czasami farbuje końcówki na ciemno zielony.

Keri nie bierze odpowiedzialności za wszystkie oznaki fangirlu tutaj zawarte. Dziękuję za uwagę XD

18 grudnia 2016

Od Arii CD Natalii

- I co?! Jesteś z siebie zadowolona?! - krzyknęłam do dziewczyny stojącej przede mną.
W okolicach biustu moja kurtka była całą zalana kawą, a ja już mordowałam winowajczynie w myślach.
- Nie, przepraszam - odpowiedziała zawstydzona - Sprawdzałam coś i się zagapiłam...
- To cię nie usprawiedliwia!
- Ej, ale teraz trochę przesadzasz.
- Miej do mnie szacunek.
- Dlaczego? Nawet się nie znamy
"Jezu, ale rozpuszczona dziewucha..." - myślałam. Byłam strasznie wściekła. Kopnęłam kupkę śniegu pod moimi stopami i uciekłam do domu.
<Natalia?>

17 grudnia 2016

Od Natalii

   Pierwsze płatki śniegu zaczęły spadać z ciemnych chmur. Powoli mknęły ku ziemi, by opatulić ją białą pierzyną. Ludzie szli przez ulice w czapkach i szalach, niekiedy z parasolką. Temperatura z pewnością była bliska zeru, jednak przez wiatr wydawało się, że była ujemna. Moje chwilowe zamyślenie przerwał dzwonek. Czym prędzej wpakowałam książki do torby, rzuciłam krótkie do widzenia nauczycielowi fizyki i opuściłam salę. Nienawidziłam tego przedmiotu całym swoim sercem, duszą i umysłem. Nie rozumiałam połowy wzorów i jednostek nie wiadomo skąd wziętych. Skierowałam swe kroki ku schodom, następnie do szatni. Korzystając ze zwolnienia napisanego przez ciocię, opuściłam budynek. 
   W kieszeni płaszcza dzwoniło parę drobnych. W portfelu zaś miałam te grubsze pieniądze, które zamierzałam przeznaczyć na prezent dla cioci i jej rodziny. Kuzyni kiedyś wspominali coś o modelach samolotu. A dla cioci chciałam kupić portfel. Jej stary podobno się rozpadł. Wujek dostanie ode mnie serię Sherlock'a Holmes'a, bo ubóstwia wręcz tę serię. Z tymi myślami wpadłam do jednej z większych galerii. Chciałam mieć pewność, że wyjdę stąd z prezentami. Zdjęłam z głowy nauszniki i wsadziłam je do torby, przy okazji rozpinając płaszcz. Krótkie spojrzenie na ekran telefonu, by sprawdzić godzinę, poskutkowało zderzeniem się z jakimś osobnikiem.

[ Ktoś? ;n; ]

16 grudnia 2016

Od Reik'a CD Koito

Głupia suka...!-krzyknąłem podnosząc się z ziemi. Wyciągnąłem pistolet i zacząłem w nią strzelać. Chyba nawet ją trafiłem ale nie mam pewności. No cóż, przynajmniej uciekła. Poszedłem do swojego pokoju. Kiedy tylko otworzyłem drzwi przywitał mnie muj pies. Wtedy byłem już pewien że to mój pokój. Przebrałem się i spakowałem, jutro ma być trzy dniowa wycieczka w góry więc wolę być już teraz przygotowany. Kiedy już się spakowałem położyłem się spać. Mam nadzieję że Jutro jej nie spotkam...-Pomyślałem przed zaśnięciem. Rano wziąłem torbę i poszedłem na autobus. Kiedy już w nim byłem znowu zobaczyłem tę dziewczynę. Tym razem z bandażem na łydce. Ha! Jednak trafiłem!-Pomyślałem. Po kilku godzinach byliśmy na miejscu. Kiedy wyszliśmy z autobusu nauczyciele policzyli nas, dali plan zajęć i przydzielili pokoje. Mój pokój miał numer 69, zapisane to miałem na kartce. Tym razem nie mogłem się pomylić. Nauczyciele mówili też że pokoje będziemy dzielili tak samo jak w szkole. Czyli chłopak i dziewczyna. Po drodze do pokoju zastanawiałem się z szyderczym uśmiechem jaka fajna d*pa mi się trafi... Kiedy otworzyłem drzwi nikogo w środku jeszcze nie było więc zacząłem się rozpakowywać. Kiedy otworzyłem torbę wyskoczył z niej Idiota.
- Ty debilu! Jak tu wlazłeś!? Eh... nie ważne...
Zostawiłem go z moją torbą i poszedłem do łazienki piętro niżej. Kiedy otworzyłem drzwi ZNOWU zobaczyłem tę dziewczyne... Chociaż tym razem w samej bieliźnie. Zaczęła głośno krzyczeć a ja wyszedłem zobaczyć znaczki na ubikacji. Nie no, męski...-Pomyślałem. Pewnie jakiś debil podmienił znaczki.-Pomyślałem po chwili znowu. Kiedy tak myślałem dziewczyna zdążyła podbiec do mnie i dać mi w pysk. Zboczeniec!-Krzyknęła i uciekła. Eh... Podniosłem się z ziemi i poszedłem do swojego pokoju. Kiedy otworzyłem drzwi zobaczyłem tę samą dziewczynę głaskającą Idiote. No nie... I jeszcze mam z nią siedzieć przez trzy dni w jednym pomieszczeniu...-Pomyślałem widząc jej torbę na krześle.

<Koito?>

12 grudnia 2016

Od Costina cd Mahiru

Z uśmiechem na ustach wyciągnąłem rękawiczki z kieszeni i puszczając na sekundę dłoń chłopaka, nałożyłem na nie materiał. Zadowolony znowu splotłem nasze palce ze sobą i poszliśmy w stronę przeklętego lodowiska.
- Nie śmiej się jak rozwalę sobie kuper - mruknąłem cicho i nałożyłem kaptur na głowę. Nienawidzę jak wieje. - Jeśli się przeziębie to będziesz robił za moją pielęgniarkę? - zaśmiałem się i przymknąłem oczy na kolejny powiew zimna, który rozwalał moje włosy na każdą stronę świata. Warknąłem na wiatr wnerwiony i ścisnąłem dłoń Mahiru mocniej.
- Zapomnij - powiedział i spojrzał na mnie jak na debila. Wzruszyłem ramionami obojętnie i przepuściłem go przez drzwi do budynku, a następnie dogoniłem. Z uśmiechem na twarzy kupiłem bilety i wypożyczyłem nam łyżwy, by po pierwszym kroku na lodzie wylądowałem na tyłku.

<Mahi?>

Od Arii CD Reika

- Zdajesz sobie sprawę z tego, że u nas w szkole zasypianie na lekcji jest niedopuszczalne? - zapytał zirytowany dyrektor i spojrzał na mnie zimnym wzrokiem.
- Możliwe... - odpowiedziałam ziewając i położyłam nogi na stole.
- Jeżeli chcesz zostać w tej szkole, musisz zachowywać się stosownie - powiedział pedagog ukrywając gniew i zepchnął moje nogi z biurka.
- A kto powiedział, że chcę gnić w tej budzie?! - krzyknęłam nagle wstając i wywracając krzesło - To moi starzy mnie tu wysyłali bez mojej zgody!
- To jednak nie usprawiedliwia twojego zachowania!
- A nocy co?!
- Domyśl się! Reik! - krzyknął dyrektor w stronę chłopaka, który próbował uciec z gabinetu - Twoje imie - zwrócił się do mnie.
- Aria- syknełam
- Dobrze... Zostaniesz dzisiaj i jutro po lekcjach i pomożesz woźnej sprzątać sale.
- Zostaniesz dzisiaj i jutro po lekcjach i pomożesz woźnej... Ble, ble, ble... - zaczęłam przedrzeźniać pana Pearla.
- Wyjdź!
Skierowałam się do drzwi. Nacisnęłam klamkę i wyszłam głośno tupiąc glanami. Po trzaśnięciu drzwiami usiadłam na krześle przed pokojem dyrektora. Wyjęłam telefon i zaczynam rozwalać zombiaki. Po około dziesięciu minutach, z gabinetu wyszedł Reik.
- Co zrobiłeś?
- Trochę się z kimś pobiłem.
- Kara?
- To co ty.
- Spokoju. To chyba powinniśmy się poznać. Aria.
- Wiem. Ja jestem Reik.
<Reik?>

11 grudnia 2016

Od Mahiru CD Costina

Spojrzałem na niego zdziwiony.
-Nie umiesz jeździć?-Zapytałem.
-No... Nie, ale spoko, szybko się nauczę!-Uśmiechnął się.
-Tyle że ja myślałem... Ja myślałem, że ty będziesz umiał, ja też nie umiem-wymruczałem, lekko zawiedziony. Miałem cichą nadzieję, że Costin będzie umiał jeździć, ale w sumie tak też jest okej.
-No to obaj się nauczymy!-Odparł głośno. Szybko ubraliśmy się i ruszyliśmy w stronę najbliższego lodowiska, które było mocno reklamowane, między innymi za pośrednictwem billboardów.
Większość drogi trzymałem ręce w kieszeniach, ale w pewnym momencie Costin złapał delikatnie rękaw mojej kurtki.
-Hm?-Mruknąłem, zerkając na niego.
-Powinnyśmy trzymać się za ręce-stwierdził poważnie.
-Zwariowałeś? Łapy mi chyba zaraz odmarzną...-Mruknąłem, ale chłopak szarpnął mnie za rękaw i złapał mnie za dłoń, przeplatając swoje palce z moimi. Przewróciłem oczami i poprawiłem lekko uścisk naszych rąk.


<Costin?>

Od Costina cd Mahiru

Zaśmiałem się cicho i odłożyłem mangę na bok, by wygramolić się z łóżka.
- Chodź tu, mój mały śpiochu - mruknąłem i rozwarłem swoje ramiona zapraszająco. Mahi z uśmiechem, ale i z ociąganiem wylądował w moich ramionach. Cmoknąłem go lekko w głowę i odsunąłem się by poszukać ciuchów w szafie. - Przy okazji zaniesiemy tą stertę do prania - mruknąłem i wskazałem palcem na kupę brudnych ubrań, w większości moich. Dobra tylko moich. Westchnąłem cicho i wyciągnąłem pierwszą lepszą koszulkę i spodnie. Ubrałem je szybko, nie krępując się obecnością chłopaka. W końcu robiliśmy gorsze rzeczy. Z uśmiechem na ustach roztrzepałem włosy na boki i przyciągnąłem chłopaka za nadgarstek do siebie, by cmoknąć go w usta. - Zbieramy się kochanie, lodowisko czeka na oblężenie przez homoseksualną parkę, która prawdopodobnie nawet nie ogarnia co to łyżwa. Przynajmniej w moim przypadku.

<Mahi??>