11 grudnia 2016

Od Costina cd Mahiru

Zaśmiałem się cicho i odłożyłem mangę na bok, by wygramolić się z łóżka.
- Chodź tu, mój mały śpiochu - mruknąłem i rozwarłem swoje ramiona zapraszająco. Mahi z uśmiechem, ale i z ociąganiem wylądował w moich ramionach. Cmoknąłem go lekko w głowę i odsunąłem się by poszukać ciuchów w szafie. - Przy okazji zaniesiemy tą stertę do prania - mruknąłem i wskazałem palcem na kupę brudnych ubrań, w większości moich. Dobra tylko moich. Westchnąłem cicho i wyciągnąłem pierwszą lepszą koszulkę i spodnie. Ubrałem je szybko, nie krępując się obecnością chłopaka. W końcu robiliśmy gorsze rzeczy. Z uśmiechem na ustach roztrzepałem włosy na boki i przyciągnąłem chłopaka za nadgarstek do siebie, by cmoknąć go w usta. - Zbieramy się kochanie, lodowisko czeka na oblężenie przez homoseksualną parkę, która prawdopodobnie nawet nie ogarnia co to łyżwa. Przynajmniej w moim przypadku.

<Mahi??>

Od Nico - Cd. Kanade

Gdy poczułem jej delikatną skórę na mojej dłoni, zwróciłem całą swoją uwagę na jej osobę. Nikt nigdy nie odważył się mnie dotknąć, bojąc się, że zaraz dostanie nie wiadomo za co. Gdy opowiadała historię swojego kolegi, patrzyłem tępym wzrokiem na podłogę, nie patrząc w jej oczy.
- Postaram się pokazać z jak najlepszej strony - szepnąłem z ulgą, najpierw myślałem, że dziewczyna powie coś w tym stylu.
Nie chciałam być w tobą w pokoju, ale jakoś samo tak wyszło.
Gdy chciałem się do niej odwrócić, nagle na parapet wskoczył znany mi kocur - Gideon. Był to maine coon mojej matki, który nigdy, ale to nigdy mnie nie zostawiał samego. Spojrzał na mnie swoimi złoto-zielonymi oczami i położył swoją łapę na oknie, bym je otworzył. Odwróciłem się zmieszany i zasłoniłem okno żaluzją, wracając na swoje łóżko.
- Dlaczego go nie wpuścisz? Jest twój? - Kanade spojrzała na mnie zdziwiona, siadając obok mnie na łóżku i popatrzyła na zasłonięte okno.
- Nie. Mojej mamy. Ona nie żyje. Przeze mnie, a ten kot mi o wszystkim przypomina. Nie umiem się nim zająć, nie umiej zajmować się żadnymi zwierzętami, więc po co wciąż za mną łazi? Zawsze jest wszędzie tam gdzie ja, a jak karze mu spadać, to siedzi  i się na mnie patrz - zasłoniłem dłońmi twarz, chcąc zapomnieć, choć przez chwilę o przykrych wspomnieniach z ubiegłych lat, które zawsze mnie doganiały i atakowały w najmniej odpowiednich momentach.
- Jak się nazywa?
- Gideon.
Dziewczyna podeszła do okna, szybko je odsłaniając i otworzyła okno kotu, który nadal tam siedział. Duży kocur nie wiedział czy wejść i chwilę się wahał, ale po chwili miękko skoczył do środka i od razu przybiegł do mnie, usiadł na moim łóżku, kładąc łapy pod pysk i patrzył na mnie. Gdy wstałem, nie ruszył się z miejsca tylko śledził mnie wzrokiem.
Westchnąłem i patrzyłem na niego przez dłuższą chwilę. On naprawdę zachowywał się jak moja matka.
To ty ją zabiłeś. To wszystko twoja wina. Masz jej krew na rękach.
Po moim policzku popłynęła łza, którą szybko starłem rękawem.
- Ty chyba też masz kota, prawda? - spytałem Kanade, która patrzyła na mnie osłupiała.
<Kanade?>

10 grudnia 2016

Od Mahiru CD Costina

-Okej-odparłem z lekkim uśmiechem i padłem na swoje łóżko. Costin zerknął na mnie kątem oka, po czym wstał ze swojego łóżka, podszedł do mnie i mnie podniósł. Jestem aż taki lekki? Ja nawet psa nie umiem podnieść, a co dopiero człowieka... Ile on ma pary w łapach?
Chłopak w milczeniu położył mnie na swoim łóżku, po czym sam się na nim ułożył i przytulił mnie mocno. Objąłem go ramionami na tyle, na ile dałem radę i zamknąłem oczy.
Costin zjechał dłońmi na moje biodra, po czym pocałował mnie delikatnie w czoło. Był taki ciepły, a materac tak miękki, że przysnęło mi się na chwilę.
Kiedy się obudziłem, Costin leżał nadal koło mnie, czytając jedną z moich mang.
-Ile spałem?-Zapytałem, ziewając.
-Niedługo, tak z pół godziny-odparł z uśmiechem.
-Idziemy na to lodowiskoo?-Zapytałem, przeciągając ostatnią głoskę.


<Costin?>

Od Reik'a Cd Arii

Śmiesznie to musiało wyglądać. Dwóch umięśnionych facetów niosło mnie nad ziemią do gabinetu dyrektora. Nie ważne co znowu zrobiłem, ważne że mam przesrane...
-Hej Pearl!-Krzyknąłem od razu po tym jak ci kolesie wyrzucili mnie do gabinetu. Od razu potem rozsiadłem się na fotelu obok jakiejś dziewczyny.
-Siadaj idioto...-Powiedział dyrektor.
-Po co od razu tak ostro?
-Co znowu zrobiłeś?
-Nie powiem.
Wystawiłem mu jezyk, zamknąłem oczy i odwróciłem się.
-Eh... tobą głąbie zajmę się później...

<Aria?>

Od Costina cd Mahiru

- No właśnie, więc siedź cicho i daj się umyć - zaśmiałem się i cmiknąłem go w czoło. W ciągu dwudziestu minut wyszliśmy z łazienki. Szczerze mówiąc seria obściskiwania trwała dużej niż sama kąpiel. Walnąłem się na łóżko zmęczony i poklepałem swoją pierś, by przywołać chłopaka i kiey w końcu się położył objąłem go rękoma. - Kocham cię - mruknąłem i zamknąłem oczy zmęczony. Mahi nie bardzo zadowolony z mojego ściskania wygramolił się spod moich rąk i usiadł tępo się we mnie wpatrując. - No co?
- Chodźmy na lodowisko - mruknął. - Wiesz zima, Święta...
- Nie obchodzę świąt, ale możemy iść - mymamrotałem i wtuliłem się w poduszkę. - Ale za godzinę

<Mahi?>

Od Mahiru CD Costina

-Phi-mruknąłem z wyrzutem-nie sądziłem, że jesteś aż tak głupi. Czy w ogóle wyobrażasz sobie mnie, który chwali się, że dwukrotnie był w łóżku z facetem?
-Wnioskując po tym, co było wczoraj, różnie to mogłoby się potoczyć-odparł, zjeżdżając dłońmi na moje plecy. Zarumieniłem się lekko, więc odwróciłem głowę w bok.
-Swoją drogą, czemu wbijasz mi pod prysznic? Trochę prywatności nikomu nie zaszkodziło...-Burknąłem, zmieniając temat.
-A przeszkadza Ci to?-Szepnął natychmiast, po czym pocałował mnie z języczkiem. Zacząłem delikatnie oddawać pocałunek i położyłem mu dłonie na ramionach. Costin przyciągnął mnie do siebie, wciąż mnie całując, po czym wsunął jedną dłoń w moje mokre od wody włosy.
Ścisnąłem delikatnie jego ramiona i wymruczałem krótką odpowiedź na jego pytanie:
-Niezbyt, szczerze mówiąc.


<Costin?>

Od Costina cd Mahiru

Uśmiechnąłem się przepraszająco i wpakowałem się do kabiny, by przytulić chłopaka.
- A mówiłem, żebyś sam tego nie robił? - mruknąłem cicho i wtuliłem twarz w jego włosy. - Moja urocza kruszynka - mruknąłem cicho i odsunąłem się lekko, tym samym wpadając pod ciepły strumień wody.
- Trochę prywatności, człowieku - warknął cicho i wypchnął mnie spod słuchawki prysznicowej. Zaśmiałem się cicho i odsunąłem się na bezpieczną odległość. Znudzony złapałem Mahiru za pośladki i przyczepiłem się do niego jak rzep do psiego ogona.
- Skoro już tu jestem, to mnie też umyjesz? - zapytałem do żartu i zaciągnąłem się zapachem seksu, który nadal widniał gdzieś w jego włosach. Taaa pokój też trzeba będzie wywietrzyć. - Zastanawiam się, co by pomyślał dyrektor, gdyby dowiedział się co my tutaj odpierdzielamy. Nie wykonałem tej całej pracy społecznej, a za takie coś mogą wywalić mnie ze szkoły, więc ani mru mru o naszych intymnych zbliżeniach, zrozumiano? - zaśmiałem się i otuliłem go ramionami.

<Mahi?>